15.10.2024, 22:51 ✶
W odpowiedzi z ust Perseusa wyrwało się jedyne pełne troski zmartwienie; zaraz potem oparł głowę na ramieniu Rodolphusa i przylgnął do niego mocniej, kiedy poczuł jego rękę obejmującą go w pasie. Nie był aż tak pijany - a przynajmniej na takiego się w tamtym momencie nie czuł - aby musieć się na nim uwieszać, ale postanowił wykorzystać okazję. Właśnie tego potrzebował w tym momencie najbardziej, do tego tak desperacko drążył; do ramion oplatających jego sylwetkę i przeświadczeniu, że może na kimś polegać. Nawet jeśli potrwa to zaledwie kilka minut potrzebnych im do pokonania tych nieszczęsnych trzech przecznic...
— Jak możesz tak mówić, Rodolphusie? — rzucił zbolały wobec oskarżeń, na które miał nie odpowiadać, ale nie potrafił pozostać wobec — Nie potrzebuję żadnej kochanki. Kobiety nie są moim głównym zainteresowaniem.
Nie mówił już wiele; zdawał się rozkoszować chłodnym nocnym powietrzem na swojej twarzy, ciepłem bijącym od ciała Lestrenge'a oraz stukotu ich własnych kroków - Rodolphusa pewnych i miarowych, Perseusa zaś chaotycznych, stale gubiących rytm i połączonych z charakterystycznym odgłosem metalowej końcówki laski ciągniętej po chodniku. Światło ulicznych latani uniemożliwiało im zobaczenie gwiazd, ale Blackowi wcale to nie przeszkadzało. Pochodzenie z rodu astronomów niejako wymuszało na nim znajomość mapy nieba; potrafił więc wyobrazić sobie świetliste punkty nad ich głowami i niemalże bezbłędnie wskazać ich pochodzenie.
— Kolejnym paradoksem magipsychiatrii jest to, że niektórzy z nas są ogromnymi hipokrytami — bez żadnego konkretnego powodu wyznał mu tuż pod domem, zanim jeszcze rozdzieliło ich gorączkowe poszukiwanie kluczy; najwyraźniej przez całą drogę zastanawiał się nad tą kwestią i dopiero teraz udało mu się ubrać swoje myśli w słowa — Mówię na przykład, że nie ma nic wstydliwego w okazywaniu uczuć, ale kiedy już do tego dochodzi... bardzo się wstydzę, że pozwoliłem sobie na emocje.
Wzdrygnął się wobec jego reprymendy. Odwrócił się w jego stronę z miną zbitego psa i nie powiedział nic (właściwie, to nawet nie wiedział, co powinien powiedzieć, był poruszony tak samo jak wtedy, gdy na piątym roku przyłapano go z Elliottem w damskiej toalecie w Hogwarcie, choć nie robili tam niczego niestosownego poza rozmawianiem z duchem Jęczącej Marty) i pozwolił się zaprowadzić na kanapie. A kiedy już na niej usiadł, nie mógł wyzbyć się wrażenia, że całe jego ciało zapada się w jej miękkości, a wszystkie członki stają się nagle ciężkie jakby stworzono je z ołowiu. Kręciło mu się w głowie, jakby znalazł się na rozpędzonej karuzeli, ale nie było to wcale nieprzyjemne uczucie.
— Pewien człowiek powiedział mi kiedyś, że nikomu z nas nie jest obiecane jutro. I tego chciałbym się trzymać — odchylił głowę do tyłu, składając kark na oparciu kanapy, a potem drżącymi palcami rozpiął dwa guziki czarnej koszuli; spod materiału nieśmiało wychylił się biały tors, zdecydowanie zbyt blady jak na kogoś, kto właśnie wrócił z Brazylii — Nie wiem, co będzie za kilka dni. Nie wiem, czy w ogóle następne dni będą mi dane. Liczy się tylko dziś, a ja dzisiaj nie chcę czuć nic.
Uśmiechnął się smutno, delikatnie odwracając twarz w jego stronę.
— Nie, nie uważam, że warto. Jutro obudzę się z potwornym bólem głowy i znów rozpocznę torturowanie swojej wątroby, tym razem środkami przeciwbólowymi. Ale to najskuteczniejsze lekarstwo, jakie znam — zaraz oczywiście po rzeczywistych eliksirach, które tak chętnie wypisywał swoim pacjentom.
— Jak możesz tak mówić, Rodolphusie? — rzucił zbolały wobec oskarżeń, na które miał nie odpowiadać, ale nie potrafił pozostać wobec — Nie potrzebuję żadnej kochanki. Kobiety nie są moim głównym zainteresowaniem.
Nie mówił już wiele; zdawał się rozkoszować chłodnym nocnym powietrzem na swojej twarzy, ciepłem bijącym od ciała Lestrenge'a oraz stukotu ich własnych kroków - Rodolphusa pewnych i miarowych, Perseusa zaś chaotycznych, stale gubiących rytm i połączonych z charakterystycznym odgłosem metalowej końcówki laski ciągniętej po chodniku. Światło ulicznych latani uniemożliwiało im zobaczenie gwiazd, ale Blackowi wcale to nie przeszkadzało. Pochodzenie z rodu astronomów niejako wymuszało na nim znajomość mapy nieba; potrafił więc wyobrazić sobie świetliste punkty nad ich głowami i niemalże bezbłędnie wskazać ich pochodzenie.
— Kolejnym paradoksem magipsychiatrii jest to, że niektórzy z nas są ogromnymi hipokrytami — bez żadnego konkretnego powodu wyznał mu tuż pod domem, zanim jeszcze rozdzieliło ich gorączkowe poszukiwanie kluczy; najwyraźniej przez całą drogę zastanawiał się nad tą kwestią i dopiero teraz udało mu się ubrać swoje myśli w słowa — Mówię na przykład, że nie ma nic wstydliwego w okazywaniu uczuć, ale kiedy już do tego dochodzi... bardzo się wstydzę, że pozwoliłem sobie na emocje.
Wzdrygnął się wobec jego reprymendy. Odwrócił się w jego stronę z miną zbitego psa i nie powiedział nic (właściwie, to nawet nie wiedział, co powinien powiedzieć, był poruszony tak samo jak wtedy, gdy na piątym roku przyłapano go z Elliottem w damskiej toalecie w Hogwarcie, choć nie robili tam niczego niestosownego poza rozmawianiem z duchem Jęczącej Marty) i pozwolił się zaprowadzić na kanapie. A kiedy już na niej usiadł, nie mógł wyzbyć się wrażenia, że całe jego ciało zapada się w jej miękkości, a wszystkie członki stają się nagle ciężkie jakby stworzono je z ołowiu. Kręciło mu się w głowie, jakby znalazł się na rozpędzonej karuzeli, ale nie było to wcale nieprzyjemne uczucie.
— Pewien człowiek powiedział mi kiedyś, że nikomu z nas nie jest obiecane jutro. I tego chciałbym się trzymać — odchylił głowę do tyłu, składając kark na oparciu kanapy, a potem drżącymi palcami rozpiął dwa guziki czarnej koszuli; spod materiału nieśmiało wychylił się biały tors, zdecydowanie zbyt blady jak na kogoś, kto właśnie wrócił z Brazylii — Nie wiem, co będzie za kilka dni. Nie wiem, czy w ogóle następne dni będą mi dane. Liczy się tylko dziś, a ja dzisiaj nie chcę czuć nic.
Uśmiechnął się smutno, delikatnie odwracając twarz w jego stronę.
— Nie, nie uważam, że warto. Jutro obudzę się z potwornym bólem głowy i znów rozpocznę torturowanie swojej wątroby, tym razem środkami przeciwbólowymi. Ale to najskuteczniejsze lekarstwo, jakie znam — zaraz oczywiście po rzeczywistych eliksirach, które tak chętnie wypisywał swoim pacjentom.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory