podglądam hrabiego z moim braciszkiem w namiocie bankietowym
- Tak właściwie, to przecież zależy, nie mogę ci dać jednej odopowiedzi, w tym wieku powinieneś to po prostu wyczuwać? - Tak wydawało jej się, że to było raczej oczywiste, jak widać nie dal każdego, ciężko było rzucać jedną interpretację chwili. To przecież zależało od sytuacji. Zresztą nie chciało jej się teraz tracić chwili na tę dyskusję, która była raczej zbędna.
- Myślisz, że to zbieg okoliczności, czy raczej nie ma takich zbiegów okoliczności? - Zdawała sobie sprawę, że ludzie czasem są do siebie podobni, no zdarzało się to od czasu do czasu, ale czy w tym wypadku faktycznie było przypadkowe, czy raczej ktoś się stylizował na ich wuja? Nie miała pojęcia, uważała jednak to za całkiem interesujące i chciała to sprawdzić. Ciekawość potrafiła być naprawdę okropną cechą.
- No dobra, mamy uważać, będziemy uważać, jesteśmy rozsądni i umiemy o siebie zadbać, co nie? - Zapytała brata, jakby potrzebowała jego potwierdzenia. To nie tak, że było to konieczne, ale jakoś tak dobrze było wiedzieć, że są w tym razem, całkiem rozsądni.
- Nie, nie widzę, ale zaciekawiłeś mnie tym typem, wujek Morpheus pownien mi wybaczyć, zresztą, później możemy go odnaleźć. - Jessie powinien zrozumieć dlaczego tak uparcie chciała zobaczyć tego typka. No, szczególnie, że on miał tę przyjemność, dlaczego miałaby zostać wykluczona?
- Oczywiście, jeśli się dowiedzą mogę wziąć to na siebie, nie potrafią się na mnie gniewać i tak. - Dodała z uśmiechem, bardzo pewna swojej racji.
Udało im się jakoś wmieszać w tłum, aż w końcu Jessie dał jej tego, co chciała.
Wspominał, że miała się długo nie gapić? Dobre sobie. Musiała uważnie się przyjrzeć temu mężczyźnie, więc bez najmniejszych oporów to robiła - gapiła się na hrabiego.
- Faktycznie miałeś rację, chyba próbuje kopiować mojego ojca chrzestnego. - W końcu rzuciła jeszcze do brata, trochę ją to niepokoiło, a może miał jakiś powód? Nie wierzyła, że może to być przypadek, chociaż, czy nie zaczęła niepotrzebnie dopisywać sobie drugiego dna?