19.01.2023, 18:25 ✶
Nie wiedziała jeszcze jak mocno rypnięty był ten stary wampir. Nie wiedziała jak stary, nie wiedziała jak bardzo znudzony. Póki co wolała grać bardzo ostrożnie, nie powiedzieć czegoś, co można użyć przeciwko niej… to chyba było automatyczne, życie aurora i takie tam. Nie wiedziała, jaki to miało wpływ na Sauriela, jak bardzo się bał i stresował – i że to właśnie było tego źródło, a nie zaręczyny. Dla niego to była formalność, dla niej… tylko częściowo. Teraz jednak, kiedy siedziała tu i prawie nikt się nią nie interesował, jakoś łatwiej było oddychać. I to wino… ono też za chwilę mogło podziałać rozluźniająco, chociaż wiedziała, że nie powinna za dużo pić. Przed nią był tak naprawdę jeszcze długi dzień – bo to będzie długa noc. Bardzo długa – a nie wiedziała nawet połowy. Nie wiedziała nawet, że to był dobry moment, żeby Sauriel nakreślił jakieś granice i faktycznie się nią zaopiekował. Czy to by coś zmieniło, gdyby wiedziała? Może. Ale siedziała tu jak zwykle nie wiedząc - a jej tarczą było tylko tyle ile sama zdołała wywnioskować i jej własna ostrożność. Nawet nie wiedziała, że jej narzeczony chce ją chronić przed tym, żeby Joseph nie wiedział, że ją lubi. Zresztą jaki to miało sens… przecież nie wrócą na poprzednią ścieżkę wojenną, prawda?
- Słucham? - nie lubiła, gdy ktoś traktował ją w pewien sposób protekcjonalnie jak jakieś dziecko, które należy pouczać. W końcu już dawno skończyła Hogwart. I nie była nachmurzona, choć można to było tak odebrać. Można było odebrać różne rzeczy, kiedy używała oklumencji i nie chciała dać po sobie poznać jak jest wzburzona. - W takim razie smacznego - uśmiechnęła się lekko i odwróciła od wampira, zajmując już teraz własnym talerzem. Na którym nie wylądowało za dużo bo naprawdę miała wrażenie że nie zje zbyt wiele. A przecież powinna.
- Raczej będę tam po to, żeby inni nie musieli na siebie uważać - ledwo skubnęła to, co miala na talerzu widelcem, kiedy odwróciła do Sauriela głowę. Nie spodziewała się, że powie do niej coś podobnego, więc nawet… nawet uśmiechnęła się do niego z czymś na wzór wdzięczności, że w ogóle o tym wspomniał. To było miłe. Chociaż nie wiedziała czy szczere. - Nie wiem czy będę miała na to czas - w końcu… szła tam do pracy, a nie na zabawę, chociaż patrząc na dzień i na pierścionek na jej palcu… to chyba jej się należało chociaż pięć minut? Może Mavelle przymknie oko… - A ty nie chcesz pójść? Nawet na chwilę? - sam, bez niej. Nie proponowała mi znajomych bo to nie było tego typu święto… czy coś.
- Słucham? - nie lubiła, gdy ktoś traktował ją w pewien sposób protekcjonalnie jak jakieś dziecko, które należy pouczać. W końcu już dawno skończyła Hogwart. I nie była nachmurzona, choć można to było tak odebrać. Można było odebrać różne rzeczy, kiedy używała oklumencji i nie chciała dać po sobie poznać jak jest wzburzona. - W takim razie smacznego - uśmiechnęła się lekko i odwróciła od wampira, zajmując już teraz własnym talerzem. Na którym nie wylądowało za dużo bo naprawdę miała wrażenie że nie zje zbyt wiele. A przecież powinna.
- Raczej będę tam po to, żeby inni nie musieli na siebie uważać - ledwo skubnęła to, co miala na talerzu widelcem, kiedy odwróciła do Sauriela głowę. Nie spodziewała się, że powie do niej coś podobnego, więc nawet… nawet uśmiechnęła się do niego z czymś na wzór wdzięczności, że w ogóle o tym wspomniał. To było miłe. Chociaż nie wiedziała czy szczere. - Nie wiem czy będę miała na to czas - w końcu… szła tam do pracy, a nie na zabawę, chociaż patrząc na dzień i na pierścionek na jej palcu… to chyba jej się należało chociaż pięć minut? Może Mavelle przymknie oko… - A ty nie chcesz pójść? Nawet na chwilę? - sam, bez niej. Nie proponowała mi znajomych bo to nie było tego typu święto… czy coś.