17.10.2024, 19:21 ✶
Bertie był fascynatem wędkarstwa od najmłodszych lat. Pierwszy raz sięgnął po wędkę kiedy jeszcze uczęszczał do Hogwartu; trzymali takie w starej szopie na jeziorze, gdzie znajdowały się też łódki. Kto je tam natomiast schował to już była tajemnica, ale Bott obstawiał że był to albo woźny albo inna osoba odpowiedzialna za porządek w szkole. A może nawet jakiś nauczyciel? Nikt jednak nigdy nie narzekał na to, że owe wędki były używane, dlatego Bertie chętnie po nie sięgał, siadając sobie na brzegu jeziora i odpoczywając od wesołego, szkolnego życia.
Bo nawet on potrzebował czasem odrobiny odpoczynku od gadania innych i swojego własnego. Może dlatego tak bardzo lubili z Alastorem udać się nad jezioro i zarzucić haczykami - obydwoje doświadczali wtedy zen i uspokajali umysły, chociaż z pewnym zmartwieniem Bertie zauważał, że z upływem lat przyjacielowi przychodzi to coraz gorzej.
Bertie czekał. Dzielnie i wytrwale pod wskazanym w liście adresie, ciesząc się całkiem ładną pogodą. Lestrange miała chyba trochę szczęścia, że Bott wydawał się tak odporny na jej dziecinną wręcz zazdrość, bo inaczej mogliby sobie robić regularne konkursy o uwagę i zainteresowanie Alastora. I pewnie nie wyszłoby im to zbytnio na zdrowie. Ale tak? Bott był przekonany, że Alka wystarczało w zupełności dla wszystkich. Dla niego, dla niej, dla Millie i dla Mavelle pewnie też by dało radę, gdyby nie wyjechała z kraju.
- Oh, Eden, jak cudownie cię widzieć - zachwycił się mężczyzna, powstrzymując jednak od objęcia ją na powitanie. Nawet nie chodziło o to, że Eden by się pewnie przed tym aktywnie broniła, a dlatego że byli na środku Horyzontalnej, a Bott zdążył się nauczyć, że plotki go nawet lubiły. - Oj, to nie może być taka chwila. Wybieranie wędki to bardzo poważne zadanie, moja droga. Tym bardziej że mamy do czynienia z tak zaprawionym wędkarzem jak Alastor. Jak byliśmy w czerwcu na rybach to złapał o taki okaz - Bott rozłożył oczywiście ręce, pokazując jej tylko odrobinę więcej centymetrów niż ryba miała w rzeczywistości.
- Dzień dobry! - oznajmił wesoło, kiedy tylko przekroczyli próg Zaczarowanej Wędki. - Powiedz mi Eden, proszę, nie wyglądasz na taki typ osoby, ale kto wie, może mnie zaskoczysz jeszcze, ale czy kiedykolwiek zdarzyło się łowić ryby? To całkiem relaksujące zajęcie, ale pomijając, pytam bo chciałbym wiedzieć czy może powinienem całkowicie cię przeprowadzić przez cały proces czy może chcesz zweryfikować twoje typy. A może jakaś ci się podoba, hm? Patrz, ta jest czerwona, to znaczy że szybko wybiera żyłkę - Bott wskazał na jedną z wędek, która stała w równiutkim rzędzie razem z innymi.
Bo nawet on potrzebował czasem odrobiny odpoczynku od gadania innych i swojego własnego. Może dlatego tak bardzo lubili z Alastorem udać się nad jezioro i zarzucić haczykami - obydwoje doświadczali wtedy zen i uspokajali umysły, chociaż z pewnym zmartwieniem Bertie zauważał, że z upływem lat przyjacielowi przychodzi to coraz gorzej.
Bertie czekał. Dzielnie i wytrwale pod wskazanym w liście adresie, ciesząc się całkiem ładną pogodą. Lestrange miała chyba trochę szczęścia, że Bott wydawał się tak odporny na jej dziecinną wręcz zazdrość, bo inaczej mogliby sobie robić regularne konkursy o uwagę i zainteresowanie Alastora. I pewnie nie wyszłoby im to zbytnio na zdrowie. Ale tak? Bott był przekonany, że Alka wystarczało w zupełności dla wszystkich. Dla niego, dla niej, dla Millie i dla Mavelle pewnie też by dało radę, gdyby nie wyjechała z kraju.
- Oh, Eden, jak cudownie cię widzieć - zachwycił się mężczyzna, powstrzymując jednak od objęcia ją na powitanie. Nawet nie chodziło o to, że Eden by się pewnie przed tym aktywnie broniła, a dlatego że byli na środku Horyzontalnej, a Bott zdążył się nauczyć, że plotki go nawet lubiły. - Oj, to nie może być taka chwila. Wybieranie wędki to bardzo poważne zadanie, moja droga. Tym bardziej że mamy do czynienia z tak zaprawionym wędkarzem jak Alastor. Jak byliśmy w czerwcu na rybach to złapał o taki okaz - Bott rozłożył oczywiście ręce, pokazując jej tylko odrobinę więcej centymetrów niż ryba miała w rzeczywistości.
- Dzień dobry! - oznajmił wesoło, kiedy tylko przekroczyli próg Zaczarowanej Wędki. - Powiedz mi Eden, proszę, nie wyglądasz na taki typ osoby, ale kto wie, może mnie zaskoczysz jeszcze, ale czy kiedykolwiek zdarzyło się łowić ryby? To całkiem relaksujące zajęcie, ale pomijając, pytam bo chciałbym wiedzieć czy może powinienem całkowicie cię przeprowadzić przez cały proces czy może chcesz zweryfikować twoje typy. A może jakaś ci się podoba, hm? Patrz, ta jest czerwona, to znaczy że szybko wybiera żyłkę - Bott wskazał na jedną z wędek, która stała w równiutkim rzędzie razem z innymi.