17.10.2024, 20:48 ✶
Jęcząca Marta była najbardziej irytującym duchem, jakiego Icarus kiedykolwiek spotkał. Zazdrosna, rozwrzeszczana podglądaczka. Gdyby Icarus został duchem, był pewny, że zachowywałby się z większą godnością i byłby dumny z tego, że może dzielić się swoją wiedzą z kolejnymi pokoleniami. I na pewno by nikogo nie podglądał, bo nie był oblechem.
– Umarłaś tu, ale mogłabyś teoretycznie krążyć po całym pałacu, zaprzyjaźnić się z Krwawym Baronem czy z sir Nicholasem, a nie cały czas się kisić w toalecie, wypędzając każdego swoją nieznośną osobą – Icarus skrzyżował ramiona na piersi. – Jesteś taką egoistką, że co? Wypędzasz stąd też dziewczyny, które przychodzą tu za potrzebą?
– Oczywiście, że nie, ty... głupku! – krzyknęła Marta wściekle. – Ale to moja toaleta!
Icarus parsknął z pogardą. To była jedna z tych chwil, kiedy ujawniało się w nim to, dlaczego trafił do Slytherinu. Marta we wściekłości mogła przekazać im... cóż, wiedzę. A mimo wszystko, Icarus był ciekaw tego, jak umarła. Lubił badać tajemnice, nawet jeśli przed chwilą jedyną tajemnicą, którą bardzo dokładnie chciał zbadać była Mona.
– I co? To, że tu umarłaś daje ci do niej prawo? Niech zgadnę! Wywaliłaś się na mokrej podłodze? Jak uderzysz się w takiej sytuacji w głowę, to wtedy mogiła, prawda?
Cóż, jego czarny humor okazał się gwoździem do trumny (hah) dla Marty. Ta okrążyła ich wściekle, roztaczając wokół jeszcze gorszy chłód. Icarus, jak na dżentelmena przystało, zdjął swój narzucony na koszulę od mundurka cardigan i nałożył go Monie na ramiona.
– Nie wywaliłam się, rozumiesz?! Nie wiem jak umarłam! Nagle zobaczyłam dwoje strasznych oczu i koniec! Ty... nie wiesz jak to jest.
I wtedy Ari poczuł żal. Bogowie, czy dobrze zrobił? Jasne, że nie! I dlatego było mu głupio. Marta może była irytująca, ale trochę przesadził. Naprawdę wywołał jej smutek. A przecież jego samego dręczyli na korytarzach. Czym się teraz różnił od tych gości?
– Przepraszam. Nie powinienem był tego przywoływać, to było... nie na miejscu – rzekł po chwili.
– Umarłaś tu, ale mogłabyś teoretycznie krążyć po całym pałacu, zaprzyjaźnić się z Krwawym Baronem czy z sir Nicholasem, a nie cały czas się kisić w toalecie, wypędzając każdego swoją nieznośną osobą – Icarus skrzyżował ramiona na piersi. – Jesteś taką egoistką, że co? Wypędzasz stąd też dziewczyny, które przychodzą tu za potrzebą?
– Oczywiście, że nie, ty... głupku! – krzyknęła Marta wściekle. – Ale to moja toaleta!
Icarus parsknął z pogardą. To była jedna z tych chwil, kiedy ujawniało się w nim to, dlaczego trafił do Slytherinu. Marta we wściekłości mogła przekazać im... cóż, wiedzę. A mimo wszystko, Icarus był ciekaw tego, jak umarła. Lubił badać tajemnice, nawet jeśli przed chwilą jedyną tajemnicą, którą bardzo dokładnie chciał zbadać była Mona.
– I co? To, że tu umarłaś daje ci do niej prawo? Niech zgadnę! Wywaliłaś się na mokrej podłodze? Jak uderzysz się w takiej sytuacji w głowę, to wtedy mogiła, prawda?
Cóż, jego czarny humor okazał się gwoździem do trumny (hah) dla Marty. Ta okrążyła ich wściekle, roztaczając wokół jeszcze gorszy chłód. Icarus, jak na dżentelmena przystało, zdjął swój narzucony na koszulę od mundurka cardigan i nałożył go Monie na ramiona.
– Nie wywaliłam się, rozumiesz?! Nie wiem jak umarłam! Nagle zobaczyłam dwoje strasznych oczu i koniec! Ty... nie wiesz jak to jest.
I wtedy Ari poczuł żal. Bogowie, czy dobrze zrobił? Jasne, że nie! I dlatego było mu głupio. Marta może była irytująca, ale trochę przesadził. Naprawdę wywołał jej smutek. A przecież jego samego dręczyli na korytarzach. Czym się teraz różnił od tych gości?
– Przepraszam. Nie powinienem był tego przywoływać, to było... nie na miejscu – rzekł po chwili.