18.10.2024, 17:58 ✶
Zapewne gdyby poznał wszystkie, absolutnie wszystkie myśli Blacka, to i owszem: cofnąłby się z odrazą, wytarł usta dłonią a potem dłoń o kanapę. Dla niego samego nie było nic gorszego niż obecność szlam czy osób, które otwarcie darzyły te wynaturzenia i przypadki losu jakimkolwiek pozytywnym uczuciem. I chociaż nie mógł pozwolić sobie na otwartą pogardę, wypowiadaną na przykład w miejscu pracy, tak w kontakt z rodzinami bardziej przychylnymi jego poglądom już owszem. Nie szczędził ostrych, agresywnych słów wypowiadanych w kierunku szlam, bo słowo mugolak ledwo przechodziło mu przez usta. Nie szczędził pogardliwych spojrzeń, nie szczędził swoich opinii - lecz zawsze dobrze wybierał towarzystwo, w którym się w ten sposób wypowiadał.
W przypadku Blacka nie wiedział, jak jest, patrząc na to, co stało się na weselu. Ale nie zamierzał w tej chwili dociekać. Nie w chwili, gdy czuł jego dłoń na swoim biodrze oraz zadziwiające zdecydowanie, którego nie spodziewałby się nawet w tej sytuacji. Nie po nim. Ale czy zamierzał narzekać? Nawet jeśli, to wsparł się jedną ręką o oparcie, by móc swobodnie przerzucić nogę i znaleźć się na kolanach Perseusa. Czy zostanie na śniadaniu... Uśmiechnął się nieznacznie, rozchylając nieco powieki. Nie miał pojęcia, czy miał na to ochotę. Wiedział za to czego chciał w tej chwili. Chciał zatopić się w tym spojrzeniu, rozchylić materiał koszuli i wodzić palcami po alabastrowej skórze bez końca. Sam nie wiedział kiedy to się stało, ale kolejne guziki zostały rozpięte, a on sam nachylił się, przerywając kolejny pocałunek.
W przypadku Blacka nie wiedział, jak jest, patrząc na to, co stało się na weselu. Ale nie zamierzał w tej chwili dociekać. Nie w chwili, gdy czuł jego dłoń na swoim biodrze oraz zadziwiające zdecydowanie, którego nie spodziewałby się nawet w tej sytuacji. Nie po nim. Ale czy zamierzał narzekać? Nawet jeśli, to wsparł się jedną ręką o oparcie, by móc swobodnie przerzucić nogę i znaleźć się na kolanach Perseusa. Czy zostanie na śniadaniu... Uśmiechnął się nieznacznie, rozchylając nieco powieki. Nie miał pojęcia, czy miał na to ochotę. Wiedział za to czego chciał w tej chwili. Chciał zatopić się w tym spojrzeniu, rozchylić materiał koszuli i wodzić palcami po alabastrowej skórze bez końca. Sam nie wiedział kiedy to się stało, ale kolejne guziki zostały rozpięte, a on sam nachylił się, przerywając kolejny pocałunek.
Bezeceństwo