— Będę informować Abbottów, obecnie to część moich obowiązków służbowych, więc kwestię ministerialną możemy uznać za zabezpieczoną — machnął ręką z papierosem, przybierając pewien siebie uśmiech. W kościach czuł, że nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe. Kiedy przyjdzie im stawiać krzyżyki na własnych przyjaciołach, tych, których obiecywali chronić, aby wybrać mniejsze zło, aby ochronić więcej osób. I miał wrażenie, że nikt, łącznie z nim, nie był na to gotowy.
On miał tendencję do przeżycia. Miał też tendencję do przewidywania nieszczęścia.
Kukułka od wieków pojawia się w europejskim folklorze, często jako symbol tajemniczy i pełen niepokojących skojarzeń. Jej charakterystyczny śpiew, rozlegający się wiosną w lasach i na łąkach, jest znakiem odrodzenia przyrody, ale w niektórych tradycjach ludowych kojarzy się także z ciemniejszą stroną życia – zwiastunem nadchodzącej śmierci. W wielu kulturach słowiańskich i nordyckich kukułka pełni rolę omenu, który potrafi przewidzieć nadchodzące wydarzenia, w tym śmierć. Według dawnych wierzeń liczba kuknięć kukułki mogła przepowiadać, ile lat życia pozostało słuchaczowi. Jeśli kukułka zakukała raz lub dwa, mówiono, że oznacza to rychły koniec – śmierć czyha za rogiem. Nieodpowiedziane, milczące spotkanie z kukułką uznawano za szczególnie złowrogie – cisza była interpretowana jako zapowiedź, że śmierć jest już bardzo blisko. Symbolika ta jest wzmacniana przez samotniczy charakter ptaka. Kukułka, która opuszcza swoje potomstwo, składając jaja w gniazdach innych ptaków, uważana była za istotę o tajemniczej, odległej naturze – taką, która nie przynosi pociechy, lecz raczej smutek i niepokój. Jej pojawienie się mogło być zatem interpretowane jako obecność czegoś nieuchronnego i nieodwołalnego, podobnie jak sama śmierć.
Jego symbolem była kukułka. Na szczęście tego wieczoru mówił bardzo dużo. Śmierć była odległa.
Chyba.