20.10.2024, 20:50 ✶
Nie dość, że haczyki, to jeszcze paszcze, pomyślał Cameron, obdarzając wszystkich swoich kompanów i kompanki skrzywionym uśmiechem. Co właściwie mogła mieć na myśli organizatorka spotkania? Rozszerzone otwory gębowe, które powiększyły się pod wpływem pięciokrotnego wzrostu, do jakiego nawiązała chwile wcześniej? A może roślince coś tam wyrosło, żeby mogła jeszcze lepiej bronić się przed potencjalnymi zagrożeniami?
Wzdrygnął się na wspomnienie zajęć z Zielarstwa, kiedy to mniej doświadczeni uczniowie próbowali wpychać paluchy do ust magicznej rośliny. Gdyby tamte egzemplarze wykazywały cechy i zachowania takie jak mutacja, jaką mieli za chwilę zbadać, to mogłoby się to skończyć czymś dużo gorszym niż odjęcie paru punktów przez nauczyciela. Zwłaszcza, gdyby ktoś postanowił wepchnąć tam coś więcej niż palec, dokończył bezgłośnie swe dywagację, starając się nie dać po sobie poznać, że z tyłu głowy zaświtała mu iście niepoprawna wizja. Czy to by się już zaliczało do dendrofilii? A może wymyślono na to już jakąś nową nazwę?
— Przepraszam, że żyję — sarknął pod nosem Lupin, gdy pani Abbott publicznie odniosła się do jego sugestii.
Oczywiście, ''młode pokolenie'' zawsze było wszystkiemu winne. Ciekawe tylko, czemu w takim razie na spotkaniu nie zjawiła się większa ilość ekspertów w wieku przewodniczącej? Może wszyscy popukali się w głowę, gdy obwieściła im, że zamierza dokonać badań na egzotycznej roślinie przy zastosowaniu minimalnych zabezpieczeń? A może Abbott była tak naprawdę pośmiewiskiem światka zielarzy i magibotaników? Lupin pokręcił powoli głową, pozwalając się wypowiedzieć reszcie zaproszonych gości.
— Może ten zapach to jakiś element maskujący? — zasugerował, podchodząc bliżej Victorii, zerkając kontrolnie na Norę, czy ta na pewno znajdowała się dalej blisko niego. — Niektórzy mówią, że czarna magia cuchnie jak fajki. Może jej oryginalny... hodowca... chciał osiągnąć podobny efekt? — Rozejrzał się na prawo i lewo, jakby oczekiwał, że momentalnie ktoś spróbuje obalić jego teorię. — Pokusiłbym się też... Eee… Ekhm. — Zaczerwienił się, bo trudno mu było znaleźć odpowiednie słowa. — No, ten... Może chłonie energię zaklęć nekromantycznych z otoczenia? Yyy, oczywiście, nie mówię, że ktoś rzucał takie zaklęcia tutaj. Ale w okolicy. Kilka mil stąd?
Jeśli ktoś postanowił przedwcześnie zdjąć zabezpieczenia z tuby, Cameron w mig wsunął na uszy nauszniki.
Wzdrygnął się na wspomnienie zajęć z Zielarstwa, kiedy to mniej doświadczeni uczniowie próbowali wpychać paluchy do ust magicznej rośliny. Gdyby tamte egzemplarze wykazywały cechy i zachowania takie jak mutacja, jaką mieli za chwilę zbadać, to mogłoby się to skończyć czymś dużo gorszym niż odjęcie paru punktów przez nauczyciela. Zwłaszcza, gdyby ktoś postanowił wepchnąć tam coś więcej niż palec, dokończył bezgłośnie swe dywagację, starając się nie dać po sobie poznać, że z tyłu głowy zaświtała mu iście niepoprawna wizja. Czy to by się już zaliczało do dendrofilii? A może wymyślono na to już jakąś nową nazwę?
— Przepraszam, że żyję — sarknął pod nosem Lupin, gdy pani Abbott publicznie odniosła się do jego sugestii.
Oczywiście, ''młode pokolenie'' zawsze było wszystkiemu winne. Ciekawe tylko, czemu w takim razie na spotkaniu nie zjawiła się większa ilość ekspertów w wieku przewodniczącej? Może wszyscy popukali się w głowę, gdy obwieściła im, że zamierza dokonać badań na egzotycznej roślinie przy zastosowaniu minimalnych zabezpieczeń? A może Abbott była tak naprawdę pośmiewiskiem światka zielarzy i magibotaników? Lupin pokręcił powoli głową, pozwalając się wypowiedzieć reszcie zaproszonych gości.
— Może ten zapach to jakiś element maskujący? — zasugerował, podchodząc bliżej Victorii, zerkając kontrolnie na Norę, czy ta na pewno znajdowała się dalej blisko niego. — Niektórzy mówią, że czarna magia cuchnie jak fajki. Może jej oryginalny... hodowca... chciał osiągnąć podobny efekt? — Rozejrzał się na prawo i lewo, jakby oczekiwał, że momentalnie ktoś spróbuje obalić jego teorię. — Pokusiłbym się też... Eee… Ekhm. — Zaczerwienił się, bo trudno mu było znaleźć odpowiednie słowa. — No, ten... Może chłonie energię zaklęć nekromantycznych z otoczenia? Yyy, oczywiście, nie mówię, że ktoś rzucał takie zaklęcia tutaj. Ale w okolicy. Kilka mil stąd?
Jeśli ktoś postanowił przedwcześnie zdjąć zabezpieczenia z tuby, Cameron w mig wsunął na uszy nauszniki.