20.10.2024, 22:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2024, 13:56 przez Anthony Shafiq.)
Patrzył na Electrę, na scenę, która się przed nim rozgrywała, słuchał, chłonął atmosferę nieskrępowanego, infantylnego przedstawienia, którego byli widzami. Zastanawiał się, czy to nie jest celowa zagrywka ze strony Prewettowej, będzie musiał prześledzić jej drzewo i wywiedzieć się więcej o tej ekstrawaganckim sposobie życia, ale też... jak Electra prezentuje się w naturalnym środowisku życia. Bo przecież to mógł być po prostu wytrych, żeby pokazać kobietę, która jest ważna w życiu Jaspera, ale w tak uroczym świetle by mieć pewność, że ani mama, ani wujek nie wpadną na to by w starym stylu swatać ich ze sobą.
Shafiq powoli oswajał się z myślą, że świat już działa inaczej. Że świat nie wymaga od dwudziesto- trzydziestolatków małżeństwa, że młodsze pokolenia zuchwale przeciwstawiają się woli swoich ojców i przyglądał się temu z zaciekawieniem jak te pozbawione korzeni i pępowin twory hardo unoszą głowę, by rozbić ją sobie chwilę później o system. O rzeczywistość. O głód, fizyczny i metafizyczny, emocjonalny, społeczny, ambicjonalny, który nie znajdzie zaspokojenia. Proza życia dopadała każdego. I o ile Electrze życzył aby osadziła się w końcu na ziemi, tak Jasperowi by mógł choć trochę zadrzeć głowę w górę. Ach, żeby znaleźć ten złoty środek!
Wyłapawszy chłód spojrzenia Charlotte uśmiechnął się do niej z łagodnością wody, z czułością przyjaciela, który chce okazać wsparcie i na moment ukrywa rosnące rozbawienie. Mógł oczywiście, doprowadzić do ruiny ów mugolską agencję, mógł pokierować karierą Electry tak, żeby nie miała wyboru, mógł poruszyć swoje francuskie kontakty, aby oczyściła się w blasku czystokrwistych reflektorów tam, gdzie powinna to czynić - na wybiegach dedykowanych magom. Jej zacięcie do mugolskiego świata mogło przysłużyć się tej karierze, przynieść powiew świeżości szafom magów, wnieść odrobinę faktury i myśli wykraczajacej poza nudne namioty. Ale polityka i opowieść, która z tym szła absolutnie nie powinna nosić w sobie słowa "mugol".
Przeniósł wzrok stalowych, lekko rozbawionych oczu na speszoną kobietę, ładującą swoje śmieci na powrót do torebki.
– Powiedz mi Electro. Dobrze usłyszałem, że wychowywałaś się w domu Godryka Gryffindora? – zapytał nim upił herbatę, zasłaniając błąkający się po twarzy uśmiech filiżanką.
Shafiq powoli oswajał się z myślą, że świat już działa inaczej. Że świat nie wymaga od dwudziesto- trzydziestolatków małżeństwa, że młodsze pokolenia zuchwale przeciwstawiają się woli swoich ojców i przyglądał się temu z zaciekawieniem jak te pozbawione korzeni i pępowin twory hardo unoszą głowę, by rozbić ją sobie chwilę później o system. O rzeczywistość. O głód, fizyczny i metafizyczny, emocjonalny, społeczny, ambicjonalny, który nie znajdzie zaspokojenia. Proza życia dopadała każdego. I o ile Electrze życzył aby osadziła się w końcu na ziemi, tak Jasperowi by mógł choć trochę zadrzeć głowę w górę. Ach, żeby znaleźć ten złoty środek!
Wyłapawszy chłód spojrzenia Charlotte uśmiechnął się do niej z łagodnością wody, z czułością przyjaciela, który chce okazać wsparcie i na moment ukrywa rosnące rozbawienie. Mógł oczywiście, doprowadzić do ruiny ów mugolską agencję, mógł pokierować karierą Electry tak, żeby nie miała wyboru, mógł poruszyć swoje francuskie kontakty, aby oczyściła się w blasku czystokrwistych reflektorów tam, gdzie powinna to czynić - na wybiegach dedykowanych magom. Jej zacięcie do mugolskiego świata mogło przysłużyć się tej karierze, przynieść powiew świeżości szafom magów, wnieść odrobinę faktury i myśli wykraczajacej poza nudne namioty. Ale polityka i opowieść, która z tym szła absolutnie nie powinna nosić w sobie słowa "mugol".
Przeniósł wzrok stalowych, lekko rozbawionych oczu na speszoną kobietę, ładującą swoje śmieci na powrót do torebki.
– Powiedz mi Electro. Dobrze usłyszałem, że wychowywałaś się w domu Godryka Gryffindora? – zapytał nim upił herbatę, zasłaniając błąkający się po twarzy uśmiech filiżanką.