Rita zachichotała cicho, kiedy zauważyła reakcję matki. Cóż, duchy nie były czymś, co wzbudzało w nich strach. Wiele razy spotykały je na swojej drodze, nie miały się czego bać, to było akurat prawdą. Młoda Kelly potrafiła bez mniejszego problemu pokazać im gdzie pieprz rośnie.
Obserwowała matkę, w której stronę podążała widmowa dłoń, uchyliła się przed nią całkiem zgrabnie. Kobieta najwyraźniej chciała zabrać swoje rzeczy. Cóż, nie była szczególnie towarzyska, szkoda, była ciekawa historii, którą kryło to miejsce. To zawsze wzbudzało w niej największe zainteresowanie - opowieści, które miały im do powiedzenia duchy. Miała jednak wrażenie, że tym razem mieszkańcy tego dworka nie będą mieli ochotę się z nimi tym podzielić, szkoda, liczyła na to, że dowiedzą się dzisiaj czegoś ciekawego.
- Szkoda, jestem ciekawa co się tutaj wydarzyło. - Niestety matka się z nią zgodziła, była nieco rozczarowana tym, że raczej nie uzyskają od nich żadnej informacji. Liczyła na coś więcej. Miała jednak świadomość, że istniały takie byty, które nie chciały się dzielić swoimi opowieściami. Niestety, ku jej widocznemu niezadowoleniu.
- Wygląda na to, że raczej należą do tych niewychodzących. - Dodała jeszcze. Nic im nie groziło kiedy nie wchodziły do środka.
- Jasne, to całkiem niezły pomysł. - Jak każdy Charlotte, nie zamierzała go oczywiście negować. Rita zawsze wykonywała jej polecenia, właściwie bez zadawania pytań.
Dziewczyna sięgnęła po koszyk, aby wyciągnąć z niego świeczki. Rozstawiła je w niewielkim kręgu, odpaliła różdzką, a później usiadła w środku kręgu. Ściągnęła z włosów niewielką spinkę, w której zamierzała uwięzić ducha. Zaczęła odprawiać rytuał, nie skupiała się na niczym innym. Mruczała pod nosem tylko sobie znane słowa.
Akcja nieudana
Slaby sukces...
charyzma na egzorcyzmy