22.10.2024, 18:57 ✶
Basilius z kolei odpowiedział jej spojrzeniem godnym wzorowego absolwenta szkoły spojrzeń aurorów i brygadzistów, którym sygnalizowali uzdrowicielom, że naprawdę zaraz nie umrą. Bo naprawdę nie planował zaraz umierać. Gdyby planował zaraz umierać, Brenna byłaby zdecydowanie pierwszą osobą w tej sytuacji, która by się o tym dowiedziała, bo wbrew temu co sugerować by mogły jego liczne umęczone spojrzenia, jak i głośne wesrtchnięcia rezygnacji, naprawdę nie było mu śpieszno do grobu.
Na jej kolejne słowa nieco się skrzywił. Gwiazdy. Ugh... Wspomnienie, które było dla niego absolutnie żenujące, zwłaszcza że dalej nie miał pojęcia, jak tę gwiazdę udało mu się zrobić.
– Oh świetnie, akurat byłem w drodze, aby zapisać się na dodatkowe zajęcia z akrobatyki cyrkowej. Może będziesz mogła ocenić, czy mam jakieś szanse teraz, czy jeszcze powinienem trochę poćwiczyć – mruknął siląc się na słaby uśmiech., a potem nieco spoważniał. – Musiało tu leżeć już kilka dni.
Aż dziwne, że nikt wcześniej go nie znalazł. Lub jeszcze lepiej ktoś je znalazł uznał, że nie jego problem, rzucił zaklęcie maskujące i ruszył w swoją stronę. Basilius chyba nawet był w stanie zrozumieć takie podejście.
Jeśli Brennę dopadła jakaś paranoja, to Basilius całkowicie ją teraz podzielał, bo nie miał najmniejszego zamiaru lekceważyć morderczej ławki, nawet jeśli tak naprawdę była przyjazna i chciała tylko się przywitać.
Dlatego też, gdy Brenna wyczarowała łańcuchy, a jemu mroczki przed oczami minęły, Prewett spróbował wyczarować wokół nich pole ochronne, tak na wszelki wypadek gdyby ławka miała na przykład koleżankę która chciałaby się na nich zemścić, lub gdyby ktoś chciał wykorzystać ją jako środek do odwrócenia uwagi i spróbował ich zaatakować.
Sama ławka natomiast, nie probowała walczyć, a jedynie smętnie zaakceptowała łańcuchy i to chyba dosłownie smętnie, bo może to było jedynie jego zmęczenie, ale Basilius dałby sobie rękę uciąć (oczywiście nie dosłownie mieli już tutaj za dużo obciętych rąk), że oparcie ławki pochyliło się do przodu jakby przedmiot właśnie smutno spuścił głowę. Może rzeczywiście chciała się jedynie przywitać.
Pole ochronne, rozproszenie III
Na jej kolejne słowa nieco się skrzywił. Gwiazdy. Ugh... Wspomnienie, które było dla niego absolutnie żenujące, zwłaszcza że dalej nie miał pojęcia, jak tę gwiazdę udało mu się zrobić.
– Oh świetnie, akurat byłem w drodze, aby zapisać się na dodatkowe zajęcia z akrobatyki cyrkowej. Może będziesz mogła ocenić, czy mam jakieś szanse teraz, czy jeszcze powinienem trochę poćwiczyć – mruknął siląc się na słaby uśmiech., a potem nieco spoważniał. – Musiało tu leżeć już kilka dni.
Aż dziwne, że nikt wcześniej go nie znalazł. Lub jeszcze lepiej ktoś je znalazł uznał, że nie jego problem, rzucił zaklęcie maskujące i ruszył w swoją stronę. Basilius chyba nawet był w stanie zrozumieć takie podejście.
Jeśli Brennę dopadła jakaś paranoja, to Basilius całkowicie ją teraz podzielał, bo nie miał najmniejszego zamiaru lekceważyć morderczej ławki, nawet jeśli tak naprawdę była przyjazna i chciała tylko się przywitać.
Dlatego też, gdy Brenna wyczarowała łańcuchy, a jemu mroczki przed oczami minęły, Prewett spróbował wyczarować wokół nich pole ochronne, tak na wszelki wypadek gdyby ławka miała na przykład koleżankę która chciałaby się na nich zemścić, lub gdyby ktoś chciał wykorzystać ją jako środek do odwrócenia uwagi i spróbował ich zaatakować.
Sama ławka natomiast, nie probowała walczyć, a jedynie smętnie zaakceptowała łańcuchy i to chyba dosłownie smętnie, bo może to było jedynie jego zmęczenie, ale Basilius dałby sobie rękę uciąć (oczywiście nie dosłownie mieli już tutaj za dużo obciętych rąk), że oparcie ławki pochyliło się do przodu jakby przedmiot właśnie smutno spuścił głowę. Może rzeczywiście chciała się jedynie przywitać.
Pole ochronne, rozproszenie III
Rzut Z 1d100 - 27
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Sukces!