• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine

[19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
23.10.2024, 20:38  ✶  

To co się wydarzyło wywróciło znany im świat do góry nogami. Tak naprawdę nie miała pojęcia, czego powinna się spodziewać. Czy czarodzieje zaczną w siebie rzucać zaklęciami na ulicach, jak bardzo ten konflikt będzie krwawy? Nie umiała tego stwierdzić. Czy Voldemort postanowi zacząć likwidować ludzi już dzisiaj? Przecież miała znajomych, którzy byli mugolakami, czy powinna zacząć się o nich martwić? Na pewno. Nie byli bezpieczni, zaczęto na nich polować. Zastanawiało ją też co będzie z tymi półkrwi, a takich w jej życiu było całkiem sporo, którzy przecież czasem znajdowali się w magicznym świecie od wielu pokoleń. Oni również byli w niebezpieczeństwie. Nie do końca wiedziała jak wyglądała sprawa, jak bardzo niebezpiecznie się zrobiło. Póki co ten oszołom po prostu mianował się Lordem Voldemortem i powiedział jakie ma postulaty. Może aktualnie jeszcze nic nie miało się zmienić? Trudno jej było to sobie zwizualizować.

Wiedziała, że sama na pewno nie będzie miała zamiaru wybierać. W końcu chodziło o jej rodzinę, będzie musiała odezwać się do ojca i zapytać go, co o tym wszystkim myśli. Wiedziała, że do Leacha miał średni stosunek, szanował ich czystokrwiste pochodzenie, jednak też jakoś mocno nie izolował się od wszystkich innych. Wiedziała, że miał znajomych mugolaków od których zamawiał nawet księżycówkę, więc to nie było tak, że nimi gardził.

Wolałaby uniknąć określania się po którejkolwiek ze stron. Na pewno nie była na to gotowa, nie sądziła, że kiedykolwiek będzie na to gotowa. Dobrze jej wychodziło egzystowanie na uboczu, tworzenie własnego świata z Ambroisem, nie do końca typowego, ale ich własnego. Życia, które chciała mieć. Teraz to wszystko mogło się rozsypać, kto wie, kto mógłby sobie o nich przypomnieć i czego właściwie od nich potrzebować. Tego nie mogła przewidzieć, to ją najbardziej martwiło. Bała się, że nie uda im się postawić, że przyjdzie do nich ktoś, komu nie będą mogli odmówić. To ją przerażało.

Mieli wielu dziwnych znajomych, niektórych mocno wątpliwych, w szczególności Ambroise, który mocniej angażował się w ten nie do końca legalny biznes, mogli chcieć od niego czegoś więcej, okropnie ją to martwiło. Już do tej pory starała się jakoś odsuwać od siebie myśli o niebezpieczeństwie, jakie ze sobą niosło angażowanie się w takie sprawy, coś czuła, że teraz będzie zdecydowanie gorzej.

Giovanni wczoraj bardzo mocno panikował, może przez to wydawało się jej, że jest naprawdę źle. Gdyby to ktoś inni się tutaj zjawił i opowiedział jej o tym, co się wydarzyło, może nastawiłaby się inaczej. Tamten jednak wydawał się widzieć wszystko w bardzo ciemnych barwach, jakby nie było już zbyt wiele nadziei.

Nie sądziła jednak, że wszyscy czystokrwiści ochoczo przystąpią do walki. To mogło splamić ich dobre imię, miała jednak też świadomość, że wiele rodzin czekało na ten moment, nie do końca podobało im się to, że mugolacy zaczynali coraz pewniej czuć się w ich świecie. To nawet było dla niej zrozumiałe, czasem szukała w tym logiki i nie potrafiła jej znaleźć, bo przecież arystokraci od lat znajdowali się w tym świecie, znali go od podstaw, to im należała się władza. Tyle, że nigdy nie pomyślałaby o tym, że możnaby zabijać właściwie bez konkretnego powodu niewinnych ludzi. Mugolacy nie prosili się o magię, ona sama ją wybrała, nie mieli na to wpływu, że zostali czarodziejami.

Obawy nieco złagodniały, gdy znalazła się w ramionach ukochanego. Byli w tym razem, mieli siebie, mogli być pewni swojej lojalności, to powinno im wystarczyć, aby przeżyć w tym chaosie, przecież byli specjalistami od odnajdywania się w takich sytuacjach, kto jeśli nie oni?

Tkwili w tym uścisku dosyć długo. Uspokoiła się dzięki temu, że był przy niej, że odczuwała jego wsparcie. Razem byli silniejsi, już dawno zdała sobie z tego sprawę.

- Teraz? - Zapytała cicho, jeśli to było to, czego potrzebował, to zamierzała mu to dać.

Nie miała pojęcia, co wydarzyło się w Mungu, ale potrafiła domyślić się, że nie było tam łatwo. Może i nie chciała wypuszczać go w tej chwili z ramion, jednak przecież nigdzie się już nie wybierał, za moment mógł się w nich znaleźć ponownie.

Czuła, że jego również poruszyła ta sytuacja, zapewne większość czarodziejskiego społeczeństwa nie miała pojęcia, co robić, jak się w tym odnaleźć. Pozostawało im czekać, zobaczyć, jak bardzo się wszystko zmieni. Miała nadzieję, że nie odczują tego jakoś specjalnie, może była to złudna nadzieja, ale co innego jej pozostawało? Dobrze jej się żyło w tym wyuczonym trybie, nie chciała go zmieniać, nie kiedy wydawało jej się, że jest naprawdę dobrze.

Powinna się spodziewać, że coś sie spierdoli. Zawsze kiedy było dobrze przychodził moment, w którym ich spokój zostawał niszczony. Tak samo stało się teraz, może nie z nich winy, nie zmieniało to jednak faktu, że na pewno odczują konsekwencje tego co się wydarzyło.

Nie chciała łączyć wydarzeń w Whitby ze złym omenem, ale teraz trochę tak czuła, że to było ostrzeżenie, że powinni się spodziewać, że wszystko może runąć, zupełnie znienacka, może straty nie były jakieś ogromne, ale ich spokój został zahwiany, teraz było tylko gorzej.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (10613), Geraldine Greengrass-Yaxley (8514)




Wiadomości w tym wątku
[19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.10.2024, 22:40
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.10.2024, 00:34
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.10.2024, 10:35
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.10.2024, 13:27
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.10.2024, 20:38
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.10.2024, 22:06
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.10.2024, 23:06
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 00:50
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 11:04
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 13:14
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 14:36
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 16:37
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 20:20
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 21:49
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.10.2024, 23:08
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.10.2024, 01:08
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.10.2024, 11:48
RE: [19.11.1970] Gdy światło zgasło | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.10.2024, 14:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa