Stoję z bratem, rozmawiamy z Jonathanem, czekam na brata
Uśmiechnęła się do brata, kiedy narzucił jej marynarkę na ramiona. Od razu zrobiło jej się cieplej, to był drobny gest, a cieszył. Cóż, byli rodzeństwem, dbali o siebie, co właściwie nie było, aż takie oczywiste, jakby się mogło wydawać.
Rita poczuła zmianę nastroju, jaki panował wśród ludzi. Przestało być tak sielsko i przyjemnie, jakby coś miało się wydarzyć, tyle, że jeszcze sama nie do końca wiedziała co.
Podszedł do nich Jonathan, w sumie dobrze się stało, bo wujek na pewno wiedział więcej o tym, co właściwie się działo wokół nich. Był zdecydowanie bardziej doświadczony od bliźniaków.
- Dobrze wujku, na pewno tak zrobimy. - Pokiwała mu jeszcze głową, żeby miał pewność, że go zrozumiała. Nie do końca wiedziała, o czym właściwie mieliby powiedzieć matce, ale na pewno to zrobi.
Przeniosła spojrzenie, w stronę Morpheusa, żeby wiedzieć w którą stronę ma iść. Myślała, że pójdą tam z bratem, tyle, że Jessie postanowił podejść jeszcze do jednego ze stołów.
Póki co, więc stała w miejscu, nie do końca wiedząc, co powinna zrobić, czy pójść za bratem, czy podejść do Morpheusa.
Zaczęła więc rozglądać się po okolicy, być może coś zwróci jej uwagę i dowie się, co się właściwie tutaj działo.
Akcja nieudana
Sukces!