23.10.2024, 23:17 ✶
Słysząc co wyszeptała mu Millie w odpowiedzi, Basilius po prostu mocniej przytulił przyjaciółkę, głaszcząc ją ręką po plecach, nie mając pojęcia co na to odpowiedzieć. Nie to nie tak. No właśnie nie miał pojęcia, czy to było tak, czy nie. Nic takiego nie zrobiłaś? Bo przecież czy można było wyjawić czyjeś zainteresowania, gdy ktoś sam nie miał pojęcia co się działo w tym momencie w jego głowie? Chyba nie. Albo w sumie tak. Sam nie wiedział i próbował nie wiedzieć, uparcie odrzucając od siebie jakiekolwiek przemyślenie, uznając je za głupie, lub nieistotne. Nie wiedział też czy dobrze zrobił, że jej o tym teraz powiedział, czując jak nagle serce bije mu nieco mocniej, gdy wreszcie przyznał się do własnego zagubienia w tym temacie. Bo to nie tak, że nie ufał Millie, po prostu nie ufał sobie, że był gotowy na jakiekolwiek rozmowy w tym zakresie, a prędzej czy później Moody pewnie poruszy z nim ten temat.
Gdy podeszła do nich Brenna rzucił jej zmartwione spojrzenie po czym odsunął się wreszcie od drugiej czarownicy.
– Naprawdę? – zapytał na informację o Szeptusze, przyjmując swój zwyczajowy ton głosu. – Potrzebujesz przy tym jakiejś pomocy?
"Supermoce" u Millie. Brzmiało to jednocześnie szalenie martwiąco, ale i jakoś tak szalenie na swoim miejscu. – W każdym razie daj znać jak poszło. I nie traktuj się jako pojebaną. Pojebana była tamta selkie, a nie ty.
Jakby na to nie patrzeć to może i Millie czasem doprowadzała go do bólu głowy, ale nigdy nie spowodowała, że siedział w panice na plaży, nie mogąc nawet otworzyć oczu. Nie. Millie była wtedy tuż obok.
– Tak, myślę, że każde z nas powinno się dzisiaj po prostu wyspać. Sam się będę zaraz zbierał – dodał jeszcze, biorąc jednego tosta i czując, teraz gdy opadły nieco emocje, jak zmęczenie powoli daje mu się we znaki. A miłoby było zawinąć się wtedy, gdy jeszcze czuł się na tyle dobrze, aby teleportować się bez ryzyka rozszczepienia, bo znając życie za jakiś czas tylko mu się pogorszy.
Gdy podeszła do nich Brenna rzucił jej zmartwione spojrzenie po czym odsunął się wreszcie od drugiej czarownicy.
– Naprawdę? – zapytał na informację o Szeptusze, przyjmując swój zwyczajowy ton głosu. – Potrzebujesz przy tym jakiejś pomocy?
"Supermoce" u Millie. Brzmiało to jednocześnie szalenie martwiąco, ale i jakoś tak szalenie na swoim miejscu. – W każdym razie daj znać jak poszło. I nie traktuj się jako pojebaną. Pojebana była tamta selkie, a nie ty.
Jakby na to nie patrzeć to może i Millie czasem doprowadzała go do bólu głowy, ale nigdy nie spowodowała, że siedział w panice na plaży, nie mogąc nawet otworzyć oczu. Nie. Millie była wtedy tuż obok.
– Tak, myślę, że każde z nas powinno się dzisiaj po prostu wyspać. Sam się będę zaraz zbierał – dodał jeszcze, biorąc jednego tosta i czując, teraz gdy opadły nieco emocje, jak zmęczenie powoli daje mu się we znaki. A miłoby było zawinąć się wtedy, gdy jeszcze czuł się na tyle dobrze, aby teleportować się bez ryzyka rozszczepienia, bo znając życie za jakiś czas tylko mu się pogorszy.