24.10.2024, 01:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2024, 01:17 przez Erik Longbottom.)
Brygada Uderzeniowa powinna świecić przykładem dla innych członków społeczności czarodziejów, a nie zniżać się do poziomu menelstwa z Alei Śmiertelnego Nokturnu i pozwalać na to, aby osoby trzecie mogły uwikłać ich w jakieś krzywe akcje. A co jak co, ale Erik nie miał zamiaru tłumaczyć się potem Bonesowi i Harper, czemu po mieście chodzą plotki o tym, że para pracowników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziei zaczepia nieletnich w godzinach pracy. Zwłaszcza że jak tak dalej pójdzie, to niedługo ''zaczepianie'' zmieni się w ''dobieranie'', a stamtąd szybka droga do molestowania i całej masy innych oskarżeń, z jakimi żaden z nich nie chciał się mierzyć.
— Co ty mi tu będziesz gadał, co? — zacharczał pijany czarodziej, próbując utrzymać równowagę. — Myślisz, że jak masz tę odznakę, to wszystko ci wolno? — Ponownie spróbował splunąć w kierunku Atreusa. — Dzieciaki straszycie, a potem udajecie, że to dla ich dobra! — wybełkotał, machając niezdarnie rękami w powietrzu. — Już ja wam pokażę, co to znaczy sprawiedliwość, psia mać!
Merlinie, daj mi cierpliwość, bo jak dasz mi siłę, to nie skończy się to dobrze, pomyślał gorączkowo Erik, nie odwzajemniając uśmiechu swojego partnera. Nie miał pojęcia, co konkretnie miało kryć się za tym grymasem. Bawiło go to, że jego dzisiejszy partner na służbie mocował się z innym czarodziejem pod wpływem zdecydowanie zbyt dużej ilości taniego alkoholu? A może był to uśmiech satysfakcji, bo cieszył się, że po zakończeniu kursów aurorskich zostawił tego typu wezwania za sobą, aby zająć się ważniejszymi wezwaniami krążącymi pośród funkcjonariuszy prawa?
— Człowieku, dobrze Ci radzę, uspokój się i zabieraj manatki do... — kontynuował Longbottom, jednak urwał, gdy facet szarpnął całym ciałem, próbując wyrwać się z uścisku. Erik spróbował w ostatniej chwili zacisnąć palce na wymykającym mu się kołnierzu mężczyzny.
— Co ty mi tu będziesz gadał, co? — zacharczał pijany czarodziej, próbując utrzymać równowagę. — Myślisz, że jak masz tę odznakę, to wszystko ci wolno? — Ponownie spróbował splunąć w kierunku Atreusa. — Dzieciaki straszycie, a potem udajecie, że to dla ich dobra! — wybełkotał, machając niezdarnie rękami w powietrzu. — Już ja wam pokażę, co to znaczy sprawiedliwość, psia mać!
Merlinie, daj mi cierpliwość, bo jak dasz mi siłę, to nie skończy się to dobrze, pomyślał gorączkowo Erik, nie odwzajemniając uśmiechu swojego partnera. Nie miał pojęcia, co konkretnie miało kryć się za tym grymasem. Bawiło go to, że jego dzisiejszy partner na służbie mocował się z innym czarodziejem pod wpływem zdecydowanie zbyt dużej ilości taniego alkoholu? A może był to uśmiech satysfakcji, bo cieszył się, że po zakończeniu kursów aurorskich zostawił tego typu wezwania za sobą, aby zająć się ważniejszymi wezwaniami krążącymi pośród funkcjonariuszy prawa?
— Człowieku, dobrze Ci radzę, uspokój się i zabieraj manatki do... — kontynuował Longbottom, jednak urwał, gdy facet szarpnął całym ciałem, próbując wyrwać się z uścisku. Erik spróbował w ostatniej chwili zacisnąć palce na wymykającym mu się kołnierzu mężczyzny.
(Aktywność Fizyczna) Czy Erik powstrzyma pijaczka przed wyrwaniem się?
Rzut PO 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞