24.10.2024, 08:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2024, 20:18 przez Anthony Shafiq.)
Tak... zdecydowanie powinien potraktować to, jako jedną ze swoich wycieczek.
Mugole.
Mugolska kuchnia.
Mugolskie obyczaje.
Nie było mu to oczywiście obce. Trzeba było znać te boże krówki, żeby móc je porządnie wydoić. Był w nim też wielki podziw dla inżynierów i artystów, którzy bez magii potrafili uczynić prawdziwe cuda. Kucharze zaliczali się do tego grona. Niejeden mugol dopieścił już jego wymagające podniebienie zapisując się w pamięci obieżyświata. Nie był "koszerny" pod tym względem, ale nigdy, przenigdy nie robił tego w Anglii, gdzie zbyt wiele osób mogłoby to zobaczyć.
Był szalenie ciekaw tego przysmaku, ale nie mógł pozwolić sobie na plotki, ze żywi się mugolską kuchnią. Zbyt wiele lat poświęcił na trzymanie fasady, na pozę ekscentryka owszem, ale wciąż czystokrwistego, by teraz poddawać się chwili słabości.
– Wezmę tylko herbatę. Proszę, czy mogłabyś mi ją domówić? – zapytał podnosząc wzrok znad karty na otwartą twarz wilkołaczycy. Jej serce było czyste i nieco naiwne, ale czyż takie serca nie lśniły najmocniej. Anthony nie miał w swoich żyłach krwi smoków, jedynie zachwyt tymi stworzeniami uczynił z nich swoiste idee fix, które wracało i wracało... Ale miał słabość do błyskotek, takich jak ta siedząca przed nim.
Rozluźnił się nieco, pocieszając faktem, że za kilka dni zmieni fryzurę i może nikt nie połączy jego osoby z tym dziwacznym miejscem.
– Poradzę sobie z mówieniem o rzeczach, o których można mówić w takim miejscu, dziękuję. – Mrugnął do niej okiem porozumiewawczo.– Szykuje mi się bardzo duży projekt, ale niestety w całości biurokratyczny. Formułuje zespoły do spraw suplementów, bardzo trudno o tłumaczy z wietnamskiego, szczęśliwie druga strona zna francuski zdecydowanie lepiej niż niejeden obywatel imperium.– Brak kilku detali skutecznie oczyszczał rozmowę z podejrzliwości niemagicznych. – Dopiero jesienią będę wybierał się do Związku Radzieckiego, może miałabyś ochotę pojechać ze mną? Ural potrafi zachwycić w okolicach października, zdecydowanie bardziej niż morza, które pełnią tę samą funkcję oddzielania od siebie kontynentów. – nie dodał, że chodzi o półlegalną hodowlę smoków. To była informacja na inny czas.
Mugole.
Mugolska kuchnia.
Mugolskie obyczaje.
Nie było mu to oczywiście obce. Trzeba było znać te boże krówki, żeby móc je porządnie wydoić. Był w nim też wielki podziw dla inżynierów i artystów, którzy bez magii potrafili uczynić prawdziwe cuda. Kucharze zaliczali się do tego grona. Niejeden mugol dopieścił już jego wymagające podniebienie zapisując się w pamięci obieżyświata. Nie był "koszerny" pod tym względem, ale nigdy, przenigdy nie robił tego w Anglii, gdzie zbyt wiele osób mogłoby to zobaczyć.
Był szalenie ciekaw tego przysmaku, ale nie mógł pozwolić sobie na plotki, ze żywi się mugolską kuchnią. Zbyt wiele lat poświęcił na trzymanie fasady, na pozę ekscentryka owszem, ale wciąż czystokrwistego, by teraz poddawać się chwili słabości.
– Wezmę tylko herbatę. Proszę, czy mogłabyś mi ją domówić? – zapytał podnosząc wzrok znad karty na otwartą twarz wilkołaczycy. Jej serce było czyste i nieco naiwne, ale czyż takie serca nie lśniły najmocniej. Anthony nie miał w swoich żyłach krwi smoków, jedynie zachwyt tymi stworzeniami uczynił z nich swoiste idee fix, które wracało i wracało... Ale miał słabość do błyskotek, takich jak ta siedząca przed nim.
Rozluźnił się nieco, pocieszając faktem, że za kilka dni zmieni fryzurę i może nikt nie połączy jego osoby z tym dziwacznym miejscem.
– Poradzę sobie z mówieniem o rzeczach, o których można mówić w takim miejscu, dziękuję. – Mrugnął do niej okiem porozumiewawczo.– Szykuje mi się bardzo duży projekt, ale niestety w całości biurokratyczny. Formułuje zespoły do spraw suplementów, bardzo trudno o tłumaczy z wietnamskiego, szczęśliwie druga strona zna francuski zdecydowanie lepiej niż niejeden obywatel imperium.– Brak kilku detali skutecznie oczyszczał rozmowę z podejrzliwości niemagicznych. – Dopiero jesienią będę wybierał się do Związku Radzieckiego, może miałabyś ochotę pojechać ze mną? Ural potrafi zachwycić w okolicach października, zdecydowanie bardziej niż morza, które pełnią tę samą funkcję oddzielania od siebie kontynentów. – nie dodał, że chodzi o półlegalną hodowlę smoków. To była informacja na inny czas.