26.10.2024, 00:22 ✶
— Ehh, nie wiem, czy cokolwiek uda nam się wydedukować na podstawie tej wody — zaczął smętnie Cameron, obracając jedną z przekazanych im pipet między palcami. — Od ostatniego podlewania pewne wartości fizyczne mogły już ulec zmianie. Ni ch... nie wierzę, że mają tu magicznie regulowane konewki. Nie po tym, ile zajęło przekonanie tej kobiety, że jednak wypadało trochę zadbać o zabezpieczenia.
Bo co właściwie mieli wydedukować na podstawie tych informacji? Czy woda z najbliższego źródła nie wywołała nagłego rozrostu mandragory? Mieli wybadać, czy ciecz zawierała w sobie jakieś dodatkowe składniki odżywcze? W pierwszej chwili wydało się to Lupinowi nieco bezsensowne: jeśli to woda była problemem, to odstępstwa od normy zostałyby zauważone także u innych okazów, które były regularnie nawadniane na terenie kwatery głównej Magicznego Towarzystwa Herbologicznego.
Chociaż mógł śmiało nazywać laboratoria Szpitala św. Munga swoim drugim domem, tak miał pewne wątpliwości co do tego, że temperatura, przeźroczystość czy nawet gęstość wody mogłyby jakkolwiek naprowadzić ich na odpowiednią odpowiedź. Jak na razie najciekawszym czynnikiem w całym tym dochodzeniu była wrażliwość na zaklęcia z dziedziny nekromancji, jednak z oczywistych względów nie mieli warunków do tego, aby eksperymentować z tego typu czarami.
— Chociaż... Może tutejsza woda jest jakoś zmodyfikowana? Albo przynajmniej ta wykorzystywana do pojenia mandragory? — podjął temat, zerkając na swoich dzisiejszych współpracowników. — Może jakoś udało się zwiększyć przewodność magiczną? Może to jakoś eee udrożniło drogę dla... No nie wiem, zaklęcia? Jakichś naturalnych zdolności rośliny, żeby samoczynnie zwiększyć swój wzrost?
W duchu rozprawiał jeszcze nad tym, że tego typu udrożnienie mogłoby zostać wykorzystane, chociażby do tego, aby zaklęcia ogrodnicze stały się bardziej efektywne. Czary wzrostu pokroju Herbivicus lub pochodnych inkantacji pozwalały na krótki czas wspomóc rozkwit danej rośliny, jednak skutki zazwyczaj były krótkotrwałe. W tym przypadku ''drożność'' wody mogła otworzyć furtkę do dalszej manipulacji tempem rozwoju mandragory. Czy to była jednak prawidłowa ścieżka?
— Cóż, najprościej chyba będzie zacząć od podstawowych testów. Analiza wody, analiza gleby, podstawowa analiza reakcji. A jeśli nic nam to nie da, no to pozostaje kombinowanie i szukanie jakichś punktów wspólnych.
Wzruszył sztywno ramionami i sięgnął po okulary ochronne, które zaraz wsunął na nos. Jednym ruchem różdżki zdołał transformować swoje codzienne ciuchy w szatę laboratoryjną, przywdział również standardowe rękawiczki. Może była to lekka przesada, ale kto wie, do czego mogli się tutaj dokopać? Wolał nagle nie odkryć, że woda w kontakcie z glebą i po zastosowaniu magii Kształtowania nagle nabiera właściwości kwasowych, które wyżrą mu skórę.
Zerknął w stronę drugiej grupy, która, póki co kręciła się przy tubie. Cieszył się, że nie musiał tym razem nakładać nauszników. Chociaż preferował samotną pracę zielarską, tak w tym wypadku brak możliwości skomunikowania się z resztą zespołu wydawał mu się nieco... lekkomyślny. Ugh, jak dobrze, że dołączył do Nory i Ambrożego. Cameron przesunął spojrzenie na przygotowane próbki wody i wziął się za jej sprawdzanie. Kto wie, może jednak teoria o przewodności magicznej jednak okaże się prawdą? Bez względu na wynik wstępnej analizy chłopak zamierzał także sprawdzić, jak próbki gleby zareagują na kontakt z cieczą.
Bo co właściwie mieli wydedukować na podstawie tych informacji? Czy woda z najbliższego źródła nie wywołała nagłego rozrostu mandragory? Mieli wybadać, czy ciecz zawierała w sobie jakieś dodatkowe składniki odżywcze? W pierwszej chwili wydało się to Lupinowi nieco bezsensowne: jeśli to woda była problemem, to odstępstwa od normy zostałyby zauważone także u innych okazów, które były regularnie nawadniane na terenie kwatery głównej Magicznego Towarzystwa Herbologicznego.
Chociaż mógł śmiało nazywać laboratoria Szpitala św. Munga swoim drugim domem, tak miał pewne wątpliwości co do tego, że temperatura, przeźroczystość czy nawet gęstość wody mogłyby jakkolwiek naprowadzić ich na odpowiednią odpowiedź. Jak na razie najciekawszym czynnikiem w całym tym dochodzeniu była wrażliwość na zaklęcia z dziedziny nekromancji, jednak z oczywistych względów nie mieli warunków do tego, aby eksperymentować z tego typu czarami.
— Chociaż... Może tutejsza woda jest jakoś zmodyfikowana? Albo przynajmniej ta wykorzystywana do pojenia mandragory? — podjął temat, zerkając na swoich dzisiejszych współpracowników. — Może jakoś udało się zwiększyć przewodność magiczną? Może to jakoś eee udrożniło drogę dla... No nie wiem, zaklęcia? Jakichś naturalnych zdolności rośliny, żeby samoczynnie zwiększyć swój wzrost?
W duchu rozprawiał jeszcze nad tym, że tego typu udrożnienie mogłoby zostać wykorzystane, chociażby do tego, aby zaklęcia ogrodnicze stały się bardziej efektywne. Czary wzrostu pokroju Herbivicus lub pochodnych inkantacji pozwalały na krótki czas wspomóc rozkwit danej rośliny, jednak skutki zazwyczaj były krótkotrwałe. W tym przypadku ''drożność'' wody mogła otworzyć furtkę do dalszej manipulacji tempem rozwoju mandragory. Czy to była jednak prawidłowa ścieżka?
— Cóż, najprościej chyba będzie zacząć od podstawowych testów. Analiza wody, analiza gleby, podstawowa analiza reakcji. A jeśli nic nam to nie da, no to pozostaje kombinowanie i szukanie jakichś punktów wspólnych.
Wzruszył sztywno ramionami i sięgnął po okulary ochronne, które zaraz wsunął na nos. Jednym ruchem różdżki zdołał transformować swoje codzienne ciuchy w szatę laboratoryjną, przywdział również standardowe rękawiczki. Może była to lekka przesada, ale kto wie, do czego mogli się tutaj dokopać? Wolał nagle nie odkryć, że woda w kontakcie z glebą i po zastosowaniu magii Kształtowania nagle nabiera właściwości kwasowych, które wyżrą mu skórę.
Zerknął w stronę drugiej grupy, która, póki co kręciła się przy tubie. Cieszył się, że nie musiał tym razem nakładać nauszników. Chociaż preferował samotną pracę zielarską, tak w tym wypadku brak możliwości skomunikowania się z resztą zespołu wydawał mu się nieco... lekkomyślny. Ugh, jak dobrze, że dołączył do Nory i Ambrożego. Cameron przesunął spojrzenie na przygotowane próbki wody i wziął się za jej sprawdzanie. Kto wie, może jednak teoria o przewodności magicznej jednak okaże się prawdą? Bez względu na wynik wstępnej analizy chłopak zamierzał także sprawdzić, jak próbki gleby zareagują na kontakt z cieczą.
(Wiedza przyrodnicza) Analiza próbki wody pod względem ''przewodności magicznej'' x1
Rzut PO 1d100 - 45
Sukces!
Sukces!
(Percepcja) Reakcja próbki gleby na wodę wykorzystaną do podlewania x1
Rzut N 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!