26.10.2024, 19:38 ✶
Był zbyt młody, aby się nad tym wszystkim zastanawiać. Podniecenie wypełniało jego żyły szybciej, niż popijany tego wieczora alkohol — w głowie bowiem odbijały się echem słowa dziadka, który sugerował, że życie tak naprawdę zacznie się teraz. To, co zrobi i powie w okresie przejściowym — tym zaraz po Hogwarcie, a swoim pierwszym awansem, będzie najważniejsze. Tylko raz można było zrobić pierwsze wrażenie i tylko głupiec nie wierzył w prawdziwość słów, aby nie oceniać książki po okładce. Bo nie było tak, że im bardziej kolorowa, bardziej niepowtarzalna i emanująca całym wachlarzem emocji, tym częściej wpadała w dłonie potencjalnego czytelnika? Starał się być więc najlepszym wydaniem siebie, pewnym siebie i pozbawionym strachu, wierzącym w przyszłość — jasną i żywą, w której stanie na czele wybranego przez siebie departamentu i być może zostanie mężem Brenny. Musiał jej przecież pokazać, że będzie dość dobry. Borgin umiał zrobić wrażenie, gdy chciał i gdy panował nad swoją niewyparzoną często gębą, a za którą nie raz Stanley zdzierał go po głowie.
Shafiq wydawał się interesujący, być może przez sposób wypowiedzi, a być może przez inteligencję emanującą ze spojrzenia, ale Tosiek czuł, że mogło wyniknąć z tego coś większego, a przede wszystkim -mogło to przynieść mu korzyści. Pierdolenie o tym, że układy nie miały znaczenia, było równie prawdziwe, jak te wszystkie ropuchy zmieniające się w księżniczki lub w księcia po pocałunku miłości. Głupota. Szanse należało mocno łapać w dłonie, nie puszczać i taki miał plan. Dlatego też tak świdrował go wzrokiem, dlatego siedział prosto, dlatego uśmiech nie schodził mu z twarzy, bo wiedział, że nie tylko Anthony go ocenia, ale także każda obecna na tej sali osoba. I chociaż pełno było dookoła polityki — rozmów o głupim Leachu, który zupełnie zapomniał o tym, co powinno było być priorytetem dla magicznego świata, chodziło o coś więcej. Nie mógł zrobić wiele, okazanie niezadowolenia przez drobne komentarze było tym, co było smaczne. Nie mógł nazwać dziada idiotą lub przyszłym zabójcą potencjału magicznego czystych krwi, bo nie wypadało. Bo neutralność pozwalała na osiągnięcie najwyższych efektów. Silne stanowiska w sprawach tak ważnych, jak kierowanie ich światem, później odbijały się echem lub co gorsza — w gazetach. Mogły zostać wyciągnięte za dziesięć lat, użyte przeciwko niemu. Starał się więc w dobrym wieczorze pokazywać tę iskrę buntu, starał się być gentlemanem. Zasiać ziarenko. Przecież to oni, ludzie w jego wieku są przyszłością kraju, a nie Ci głupcy, których czasy dawno minęły i nie umieli połączyć tradycji ze współczesnością z dobrym smakiem. Westchnął cicho, pociągając ukradkiem łyka, przymykając na kilka sekund oczy. Nie mógł skupiać głowy na tym, jak ratować Wielki Świat, skoro jeszcze nie był jego częścią. Jeszcze zbyt wcześnie, nawet jeśli był w gorącej wodzie kąpany i temperamenty, to o tym wiedział. Niechętnie przypomniał sobie, że nie może również się upić, zostawił więc i alkohol i Leacha, skupiając się na swoim nowym, intrygującym znajomym. Mówił, jak typowy Krukon, ale zachowywał się, jak podstępny wąż.
Przytaknął na jego słowa odnośnie do złota. Świat był większy, niż Anglia i pewnie bardziej skomplikowany, ale jednocześnie skrywał tajemnice, kobiety i alkohole, o których nawet nie śnili. Longbottom też wyglądała na taką, co lubi podróżować. Jak to możliwe, że tak często, niezmiennie pojawiała się w jego głowie? Shafiq oceniał go, jak każdy i to nie było zaskoczeniem dla Borgina, ale miał to nieodparte wrażenie, że na zupełnie innych zasadach.
Pokiwał głową, pozwalając sobie na krótkie roześmianie się.
- Rozsądnie. Jednak czy nie jest bezpieczniej mieć wpływ na to, kto ten ster później przejmie i czegoś następców nauczyć? Powinni też kierować się tym w polityce. - zauważył lekko, nie mogąc powstrzymać wzruszenia ramionami w niedbałym geście. Nie uznawał tego za pomyłkę, a jego lekcji jeszcze nie mógł zrozumieć -z pewnością jednak do niego dotrze, może za dzień, może za miesiąc, ale pamięć miał dobrą i wyciągał wnioski, chociaż dopiero po opadnięciu emocji. Chyba dlatego młody Tosiek był niebezpieczny, bo najpierw robił,a potem dopiero zwykle myślał i analizował, przez co faktycznie mógł być porównany do nieprzewidywalnego ognia.
Galeony. W tym był równie dobry, co w skupianiu na sobie uwagi, umiejąc sobie dorobić już w czasach szkolnych, podczas gdy świadczył różne usługi — nie zawsze zgodne z regulaminem. Przytaknął, wzdychając ciężko. Nie kierował majątkiem ich rodziny, ale rozumiał, co decyzje rządu z nim robiły.
- Niektórzy mówią, że gorzej być nie może i dotknięcie... Hmm, powiedzmy, że dna, pozwoli odbić się ku górze naszej gospodarce. Warto teraz inwestować w posiadłości, bo to jedyny rynek, który jest względnie stabilny, mając zachęcić nowych.. Mieszkańców naszego Świata do osiedlania się po właściwiej stronie. - przesunął spojrzenie znów na Anthonyego, starając się — naprawdę kurwa mocno — dobierać słowa. I był przekonany, że ów dziwny i tajemniczy człowiek doskonale to rozumiał. - Zaufanie i lojalność są znacznie trudniejsze w zdobyciu, niż złoto, ale zgodzę się z tym, że najważniejsze. Moja rodzina kładzie na to duży nacisk. Powinniśmy więc za to wypić. I za znalezienie.. Dobrego kursu wymiany. - uniósł szklankę, uderzając nią zaraz w naczynie tego drugiego. Ludzie patrzyli, nie mogli sobie pozwolić na wiele słów, ale to, co ukryte było pomiędzy wierszami i w przelotnych spojrzeniach z pewnością przez każdego z dwóch Antków było odpowiednio interpretowane.
Shafiq wydawał się interesujący, być może przez sposób wypowiedzi, a być może przez inteligencję emanującą ze spojrzenia, ale Tosiek czuł, że mogło wyniknąć z tego coś większego, a przede wszystkim -mogło to przynieść mu korzyści. Pierdolenie o tym, że układy nie miały znaczenia, było równie prawdziwe, jak te wszystkie ropuchy zmieniające się w księżniczki lub w księcia po pocałunku miłości. Głupota. Szanse należało mocno łapać w dłonie, nie puszczać i taki miał plan. Dlatego też tak świdrował go wzrokiem, dlatego siedział prosto, dlatego uśmiech nie schodził mu z twarzy, bo wiedział, że nie tylko Anthony go ocenia, ale także każda obecna na tej sali osoba. I chociaż pełno było dookoła polityki — rozmów o głupim Leachu, który zupełnie zapomniał o tym, co powinno było być priorytetem dla magicznego świata, chodziło o coś więcej. Nie mógł zrobić wiele, okazanie niezadowolenia przez drobne komentarze było tym, co było smaczne. Nie mógł nazwać dziada idiotą lub przyszłym zabójcą potencjału magicznego czystych krwi, bo nie wypadało. Bo neutralność pozwalała na osiągnięcie najwyższych efektów. Silne stanowiska w sprawach tak ważnych, jak kierowanie ich światem, później odbijały się echem lub co gorsza — w gazetach. Mogły zostać wyciągnięte za dziesięć lat, użyte przeciwko niemu. Starał się więc w dobrym wieczorze pokazywać tę iskrę buntu, starał się być gentlemanem. Zasiać ziarenko. Przecież to oni, ludzie w jego wieku są przyszłością kraju, a nie Ci głupcy, których czasy dawno minęły i nie umieli połączyć tradycji ze współczesnością z dobrym smakiem. Westchnął cicho, pociągając ukradkiem łyka, przymykając na kilka sekund oczy. Nie mógł skupiać głowy na tym, jak ratować Wielki Świat, skoro jeszcze nie był jego częścią. Jeszcze zbyt wcześnie, nawet jeśli był w gorącej wodzie kąpany i temperamenty, to o tym wiedział. Niechętnie przypomniał sobie, że nie może również się upić, zostawił więc i alkohol i Leacha, skupiając się na swoim nowym, intrygującym znajomym. Mówił, jak typowy Krukon, ale zachowywał się, jak podstępny wąż.
Przytaknął na jego słowa odnośnie do złota. Świat był większy, niż Anglia i pewnie bardziej skomplikowany, ale jednocześnie skrywał tajemnice, kobiety i alkohole, o których nawet nie śnili. Longbottom też wyglądała na taką, co lubi podróżować. Jak to możliwe, że tak często, niezmiennie pojawiała się w jego głowie? Shafiq oceniał go, jak każdy i to nie było zaskoczeniem dla Borgina, ale miał to nieodparte wrażenie, że na zupełnie innych zasadach.
Pokiwał głową, pozwalając sobie na krótkie roześmianie się.
- Rozsądnie. Jednak czy nie jest bezpieczniej mieć wpływ na to, kto ten ster później przejmie i czegoś następców nauczyć? Powinni też kierować się tym w polityce. - zauważył lekko, nie mogąc powstrzymać wzruszenia ramionami w niedbałym geście. Nie uznawał tego za pomyłkę, a jego lekcji jeszcze nie mógł zrozumieć -z pewnością jednak do niego dotrze, może za dzień, może za miesiąc, ale pamięć miał dobrą i wyciągał wnioski, chociaż dopiero po opadnięciu emocji. Chyba dlatego młody Tosiek był niebezpieczny, bo najpierw robił,a potem dopiero zwykle myślał i analizował, przez co faktycznie mógł być porównany do nieprzewidywalnego ognia.
Galeony. W tym był równie dobry, co w skupianiu na sobie uwagi, umiejąc sobie dorobić już w czasach szkolnych, podczas gdy świadczył różne usługi — nie zawsze zgodne z regulaminem. Przytaknął, wzdychając ciężko. Nie kierował majątkiem ich rodziny, ale rozumiał, co decyzje rządu z nim robiły.
- Niektórzy mówią, że gorzej być nie może i dotknięcie... Hmm, powiedzmy, że dna, pozwoli odbić się ku górze naszej gospodarce. Warto teraz inwestować w posiadłości, bo to jedyny rynek, który jest względnie stabilny, mając zachęcić nowych.. Mieszkańców naszego Świata do osiedlania się po właściwiej stronie. - przesunął spojrzenie znów na Anthonyego, starając się — naprawdę kurwa mocno — dobierać słowa. I był przekonany, że ów dziwny i tajemniczy człowiek doskonale to rozumiał. - Zaufanie i lojalność są znacznie trudniejsze w zdobyciu, niż złoto, ale zgodzę się z tym, że najważniejsze. Moja rodzina kładzie na to duży nacisk. Powinniśmy więc za to wypić. I za znalezienie.. Dobrego kursu wymiany. - uniósł szklankę, uderzając nią zaraz w naczynie tego drugiego. Ludzie patrzyli, nie mogli sobie pozwolić na wiele słów, ale to, co ukryte było pomiędzy wierszami i w przelotnych spojrzeniach z pewnością przez każdego z dwóch Antków było odpowiednio interpretowane.
Koniec sesji