Yaxleyówna raczej nie miała w zwyczaju opowiadać o tym, co się u niej działo, ani o tym, jak się czuła. To nie było dla niej typowym zachowaniem, raczej zostawiała wszystko dla siebie i po prostu jakoś sobie z tym radziła, bardziej lub mniej. Zapijała swoje troski, nikomu o tym nie mówiąc. Tak było prościej. Nie znosiła się tym dzielić, ale dzisiaj nie do końca wiedziała, co innego mogłaby zrobić. To ją przerosło, za dużo się nazbierało tego wszystkiego, żeby była w stanie to przetrawić, by sama mogła sobie z tym poradzić.
Przytuliła się do Florence mocno, złapała ją w swoje ramiona i pozwoliła sobie na trochę odpłynąć. Potrzebowała tej bliskości, a aktualnie właściwie nie miał jej kto zagwarantować takiego poczucia bezpieczeństwa. To też ją strasznie bolało. Miała wrażenie, że w ciągu ostatnich dwóch lat straciła wszystko, co miało dla niej sens, właściwie z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Stawała się własnym cieniem, los chyba chciał jej pokazać, że zawsze może być gorzej, że nie da się znaleźć w głębszym bagnie.
Jej oddech wreszcie nieco się uspokoił. Ta bliskość jej wystarczyła, przynajmniej jak na razie. Spoglądała na Florence swoimi błękitnymi oczami, kiedy ta się od niej odsunęła. - Tak, herbata to dobry pomysł. - Powiedziała cicho.
Szła za Bulstrode powoli. Nie do końca wiedziała, co powinna jej powiedzieć. Faktycznie jej dzisiejszy podły nastrój zaczął się od tego, czego dowiedziała się o Thoranie, ale później było tylko gorzej.
- Nie, to nie o niego chodzi, nie tym razem. - Ton jej głosu był zdecydowanie inny od tego typowego dla Yaxleyówny. Widać było, że nieco brakuje jej energii i wiary, jakby zaczęła opadać z sił.
- Astaroth próbował ugryźć Ambroisa. - Wyrzuciła w końcu z siebie, bo właściwie to był główny problem wieczora. - W sumie to mnie też chciał ugryźć i powiedział mi, że chciałby, żebym to ja wtedy umarła, a nie on. - Spuściła głowę i wpatrywała się w swoje buty, to chyba ją najbardziej zabolało. Nie wspomniała o tym, jak właściwie jej były znalazł się w jej mieszkaniu, ale to chyba wydawało się jej być aktualnie nieistotne, chociaż też trochę była zaskoczona swoimi zachowaniem, nie sądziła, że tak za nim tęskni. Chyba znajdowała się aktualnie w swoim osobistym piekle.