26.10.2024, 23:04 ✶
Podzielenie się na mniejsze zespoły miało sens. Bez wątpienia było lepsze od tłoczenia się wszyscy w jednym miejscu. Szczególnie, że w wyniku rozmowy wyraźnie uformowały się dwa obozy. W zależności od wyznawanego podejścia: albo ci, których Ambroise uznawał za przezornych i inteligentnie zaczynających od koniecznych podstaw, albo tych... ...innych rozpoczynających od efektownej, bez wątpienia fascynującej dupy strony.
Co prawda nieco zdziwiło go to, że do tej drugiej grupy dołączyła Victoria, która poniekąd była pierwszą osobą sugerującą zajęcie się badaniami nad mandragorą od właściwej strony, jednakże uznał, że najwidoczniej chciała przezornie mieć wszystko pod kontrolą. Jonathanowi jako przedstawicielowi Ministerstwa się nie dziwił. Roselyn to była Roselyn.
Ze wszystkich możliwych konfiguracji, jakie mogły się wywiązać nie mieli najgorszej. Zazwyczaj ufał osądowi Nory z tym jednym drobnym wyjątkiem w postaci dobierania sobie mężczyzn; no, ale Mandragora nie mogła jej zapłodnić i porzucić, uciekając od odpowiedzialności - nawet taka potencjalnie czarnomagiczna. Camerona również uważał za całkiem rozsądnie stąpającego po ziemi, więc mieli niezłe podstawy do współpracy.
Kiedy już przygotowano im ich bezpieczną bańkę, Greengrass postanowił raczej szybko przejść do rzeczy. Mogli tu spędzić cholera wie, ile godzin. Każda z pewnością była warta przeznaczenia na badania, ale wolał nie stracić całego dnia na bezmyślne miotanie się przy próbkach wody i ziemi. Zdecydowanie chciał móc dołączyć do reszty zajmującej się samą rośliną.
Oczywiście, gdy tylko zapewnią sobie odpowiednie podstawy. W takich przypadkach lubił postępować zgodnie z należytą starannością i kolejnością. Szczególnie, że skoro jego nos był chwilowo wyłączony z gry to Ambroise nie mógł wyrokować na temat tej rzekomej nekromancji, wobec której z praktycznego doświadczenia miał całkiem sporo (jak na niego) respektu.
Wyposażył się w obowiązkowe rękawice ochronne, które założył. Własne, szyte na miarę, bo cudzych by nie zniósł. Ponadto zadecydował o tym, żeby nasunąć nauszniki na głowę i zsunąć je z uszu w taki sposób, żeby móc je błyskawicznie założyć, jeśli ich tarcza ochronna zniknie. Z wiadomych względów wyznawał zasadę ograniczonego zaufania, szczególnie po popisie niekompetencji ze strony góry Towarzystwa. W przeciwieństwie do Camerona nie wyposażył się w kitel laboratoryjny tylko w grubszy fartuch z kieszenią na drobiazgi.Założył również odpowiednie okulary a po chwili zastanowienia rozejrzał się za ochronną chustą albo maseczką do osłonięcia ust i nosa, z której skorzystał. Pracowali z ziemią tej rzekomej pustynnej mandragory, która z wiadomych względów była raczej pyląca. Jeżeli coś w niej było to raczej wolał tego nie wdychać.
Po tym skierował uwagę ku zebranym próbkom ziemi, szybko przenosząc spojrzenie na towarzystwo. Szczególnie, kiedy Cameron podjął temat.
- Ni chuja, panie Lupin - odruchowo poprawił młodzieńca, nieświadomie zwracając się do niego po nazwisku tak jak to zwykł robić do stażystów w Mungu. - Skoro już pan zaczął to proszę dosadnie kończyć myśli. Nikt pana tu za to nie zgani - byli dorosłymi ludźmi, czyż nie?
Ponadto tonem głosu i uniesieniem brwi Greengrass w pełni wyrażał to, że zgadza się z Cameronem. Tak właściwie to uważał próbki tej wody za bezsensowne odwracanie ich uwagi, bo jeżeli ktoś uciekałby się do pojenia mandragory czymś to raczej robiłby to w sekrecie i nie zostawiałby śladów tej substancji w ogólnodostępnych konewkach bądź zbiornikach.
Z uwagi na to postanowił zostawić Lupinowi badanie wody, ale kiedy młodzieniec podjął temat, Ambroise odruchowo kątem oka spojrzał w kierunku Uruquata i nieznacznie pokręcił głową.
- Nie sądzę, żeby to była kwestia całej wody - stwierdził cicho do towarzyszy. - Za to ta do pojenia mandragory? Bardzo możliwe, ale wątpię czy nam to wyjdzie w naszych... ...drobnych próbach - niby nie sugerował nic wprost, wyjątkowo dyskretnie jak na siebie, ale konkluzja raczej była jasna.
Postanowił zwrócić większą część uwagi na glebę, mniej więcej robiąc to samo, co Nora: wsypując trochę ziemi z obu źródeł (każdej do osobnej a na końcu mieszając obie w trzeciej) do szalek i przyglądając się jej z różnych stron, marszcząc przy tym czoło.
- Ile czasu mandragora spedziła w nowej mieszance ziemi, to znaczy, kiedy została przesadzona? Czy ta sama mieszanka jest wykorzystywana do jeszcze jakichś innych roślin? - Dodał zaraz po Figg, bo Towarzystwo z pewnością miało całkiem sporo pustynnych roślin.
Rzucam na Percepcję •• - porównanie próbek ziemi wizualnie własnymi oczami a potem obok Norki pod osprzętem.
WoP •••• do powyższego
Co prawda nieco zdziwiło go to, że do tej drugiej grupy dołączyła Victoria, która poniekąd była pierwszą osobą sugerującą zajęcie się badaniami nad mandragorą od właściwej strony, jednakże uznał, że najwidoczniej chciała przezornie mieć wszystko pod kontrolą. Jonathanowi jako przedstawicielowi Ministerstwa się nie dziwił. Roselyn to była Roselyn.
Ze wszystkich możliwych konfiguracji, jakie mogły się wywiązać nie mieli najgorszej. Zazwyczaj ufał osądowi Nory z tym jednym drobnym wyjątkiem w postaci dobierania sobie mężczyzn; no, ale Mandragora nie mogła jej zapłodnić i porzucić, uciekając od odpowiedzialności - nawet taka potencjalnie czarnomagiczna. Camerona również uważał za całkiem rozsądnie stąpającego po ziemi, więc mieli niezłe podstawy do współpracy.
Kiedy już przygotowano im ich bezpieczną bańkę, Greengrass postanowił raczej szybko przejść do rzeczy. Mogli tu spędzić cholera wie, ile godzin. Każda z pewnością była warta przeznaczenia na badania, ale wolał nie stracić całego dnia na bezmyślne miotanie się przy próbkach wody i ziemi. Zdecydowanie chciał móc dołączyć do reszty zajmującej się samą rośliną.
Oczywiście, gdy tylko zapewnią sobie odpowiednie podstawy. W takich przypadkach lubił postępować zgodnie z należytą starannością i kolejnością. Szczególnie, że skoro jego nos był chwilowo wyłączony z gry to Ambroise nie mógł wyrokować na temat tej rzekomej nekromancji, wobec której z praktycznego doświadczenia miał całkiem sporo (jak na niego) respektu.
Wyposażył się w obowiązkowe rękawice ochronne, które założył. Własne, szyte na miarę, bo cudzych by nie zniósł. Ponadto zadecydował o tym, żeby nasunąć nauszniki na głowę i zsunąć je z uszu w taki sposób, żeby móc je błyskawicznie założyć, jeśli ich tarcza ochronna zniknie. Z wiadomych względów wyznawał zasadę ograniczonego zaufania, szczególnie po popisie niekompetencji ze strony góry Towarzystwa. W przeciwieństwie do Camerona nie wyposażył się w kitel laboratoryjny tylko w grubszy fartuch z kieszenią na drobiazgi.Założył również odpowiednie okulary a po chwili zastanowienia rozejrzał się za ochronną chustą albo maseczką do osłonięcia ust i nosa, z której skorzystał. Pracowali z ziemią tej rzekomej pustynnej mandragory, która z wiadomych względów była raczej pyląca. Jeżeli coś w niej było to raczej wolał tego nie wdychać.
Po tym skierował uwagę ku zebranym próbkom ziemi, szybko przenosząc spojrzenie na towarzystwo. Szczególnie, kiedy Cameron podjął temat.
- Ni chuja, panie Lupin - odruchowo poprawił młodzieńca, nieświadomie zwracając się do niego po nazwisku tak jak to zwykł robić do stażystów w Mungu. - Skoro już pan zaczął to proszę dosadnie kończyć myśli. Nikt pana tu za to nie zgani - byli dorosłymi ludźmi, czyż nie?
Ponadto tonem głosu i uniesieniem brwi Greengrass w pełni wyrażał to, że zgadza się z Cameronem. Tak właściwie to uważał próbki tej wody za bezsensowne odwracanie ich uwagi, bo jeżeli ktoś uciekałby się do pojenia mandragory czymś to raczej robiłby to w sekrecie i nie zostawiałby śladów tej substancji w ogólnodostępnych konewkach bądź zbiornikach.
Z uwagi na to postanowił zostawić Lupinowi badanie wody, ale kiedy młodzieniec podjął temat, Ambroise odruchowo kątem oka spojrzał w kierunku Uruquata i nieznacznie pokręcił głową.
- Nie sądzę, żeby to była kwestia całej wody - stwierdził cicho do towarzyszy. - Za to ta do pojenia mandragory? Bardzo możliwe, ale wątpię czy nam to wyjdzie w naszych... ...drobnych próbach - niby nie sugerował nic wprost, wyjątkowo dyskretnie jak na siebie, ale konkluzja raczej była jasna.
Postanowił zwrócić większą część uwagi na glebę, mniej więcej robiąc to samo, co Nora: wsypując trochę ziemi z obu źródeł (każdej do osobnej a na końcu mieszając obie w trzeciej) do szalek i przyglądając się jej z różnych stron, marszcząc przy tym czoło.
- Ile czasu mandragora spedziła w nowej mieszance ziemi, to znaczy, kiedy została przesadzona? Czy ta sama mieszanka jest wykorzystywana do jeszcze jakichś innych roślin? - Dodał zaraz po Figg, bo Towarzystwo z pewnością miało całkiem sporo pustynnych roślin.
Rzucam na Percepcję •• - porównanie próbek ziemi wizualnie własnymi oczami a potem obok Norki pod osprzętem.
Rzut N 1d100 - 31
Akcja nieudana
Akcja nieudana
WoP •••• do powyższego
Rzut PO 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down