26.10.2024, 23:52 ✶
– Umh, co więcej, jak zrobisz podwójne salto, to ich naczelny nekromanta–cyrkowiec, zaprasza cię na obiad z wyskakującymi z tortu ghultancerzami – Nie że uważał, że ze zmęczenia i stresu tą sytuacją gadał już głupoty, ale... Ale chyba gadał już straszne głupoty. – Ale wskazówki chętnie przyjmę.
Bo czego by nie mówić, zdolności fizyczno-akrobatyczne Brenny do unikania jakichkolwiek zagrożeń były naprawdę godne podziwu. Nie że naprawdę oczekiwał od niej jakichkolwiek lekcji.
W odpowiedzi na jej kolejne słowa spojrzał na nią zainteresowany tym co właśnie powiedziała po czym utkwił wzrok w leżącej w trawie ręce i po chwili milczenia skinął głową.
– Tak, ja też – odpowiedział w końcu. – Wolę jednak aby twoja klątwa mordowała mnie, a nie postronnych.
A może to była ich klątwą? Albo jednak jego klątwą? A może, sam nie wiedział, gdzieś tam na świecie żyły dwie osoby, które z jakiś powodów musiały się z nimi spotkać akurat w te konkretne dni, więc los im to uniemożliwiał w ten sposób i tak naprawdę to była ich klątwa.
Prewett zerknął na Brennę, na ławkę, a potem znowu na Brennę i pokręcił głową.
– Nie wiem co ci powiedzieć Brenno. Tak, ta ławka może być przeklęta i może mordować. Nie mam pojęcia, uwierz lub nie, ale nie miałem zajęć z zabójczej ławkologii. Ale tak, ja też to widzę.
Przynajmniej ławka na razie była unieruchomiona. Coś trzasnęło i Basilius wraz za Brenną, przekierował różdżkę w tamtym kierunku po czym odetchnął z ulgą, widząc że byli to pozostałi Brygadziści.
W końcu.
– Tak, a ławka... Kurwa mać! – Chciał dopowiedzieć o co chodziło z ławką, a skończyło się na klnięciu, kiedy odwrócił się, by spojrzeć na przeklęty przedmiot i zobaczył, że zamiast niego stały teraz, dalej w łańcuchu, dwa ozdobne krzesła. Nie. To było już dla niego za dużo. Spojrzał na Brennę. – Wiesz co. Chyba jednak miałaś rację. Coś się słabo czuję.
Bo czego by nie mówić, zdolności fizyczno-akrobatyczne Brenny do unikania jakichkolwiek zagrożeń były naprawdę godne podziwu. Nie że naprawdę oczekiwał od niej jakichkolwiek lekcji.
W odpowiedzi na jej kolejne słowa spojrzał na nią zainteresowany tym co właśnie powiedziała po czym utkwił wzrok w leżącej w trawie ręce i po chwili milczenia skinął głową.
– Tak, ja też – odpowiedział w końcu. – Wolę jednak aby twoja klątwa mordowała mnie, a nie postronnych.
A może to była ich klątwą? Albo jednak jego klątwą? A może, sam nie wiedział, gdzieś tam na świecie żyły dwie osoby, które z jakiś powodów musiały się z nimi spotkać akurat w te konkretne dni, więc los im to uniemożliwiał w ten sposób i tak naprawdę to była ich klątwa.
***
Ławka chyba jednak nie miała dobrych zamiarów skoro pokazała swoje szpikulce, albo bardzo cieszyła się na ich widok, na Matkę, chyba naprawdę musiał się położyć, bo zamieniał się właśnie na humor z Millie.Prewett zerknął na Brennę, na ławkę, a potem znowu na Brennę i pokręcił głową.
– Nie wiem co ci powiedzieć Brenno. Tak, ta ławka może być przeklęta i może mordować. Nie mam pojęcia, uwierz lub nie, ale nie miałem zajęć z zabójczej ławkologii. Ale tak, ja też to widzę.
Przynajmniej ławka na razie była unieruchomiona. Coś trzasnęło i Basilius wraz za Brenną, przekierował różdżkę w tamtym kierunku po czym odetchnął z ulgą, widząc że byli to pozostałi Brygadziści.
W końcu.
– Tak, a ławka... Kurwa mać! – Chciał dopowiedzieć o co chodziło z ławką, a skończyło się na klnięciu, kiedy odwrócił się, by spojrzeć na przeklęty przedmiot i zobaczył, że zamiast niego stały teraz, dalej w łańcuchu, dwa ozdobne krzesła. Nie. To było już dla niego za dużo. Spojrzał na Brennę. – Wiesz co. Chyba jednak miałaś rację. Coś się słabo czuję.