27.10.2024, 12:15 ✶
Basilius sam nie chciał myśleć o tym, kto ze szpitala mógłby popierać tę drugą stronę, lub co gorsza, samemu do niej należeć. Było to dla niego po prostu... Absolutnie nie realne, że ktoś mógłby poświęć tyle lat na to, aby studiować ratowanie życia, tylko po to by życzyć śmierci innym, lub też aktywnie kogoś mordować. Nie, że nie wierzył, że takie sytuacje miały miejsce, Bo oczywiście, że tak było, nie był przecież głupi. Po prostu... Po prostu ciężko mu było o tym wszystkim myśleć.
Co się zaś tyczyło efektów pracy Camerona, to Prewett był ich autentycznie ciekawy, nie jedynie z jakiejś uprzejmości. Może nie miał aż tak dużo styczności z Lupinem, ale wydawał mu się całkiem ogarniętym stażystą, zwłaszcza że skoro Florence jeszcze nie kazała mu zrezygnować z tej pracy, to znaczyło, że chyba nie był aż tak beznadziejnym przypadkiem.
Poza tym, że strasznie się teraz czerwienił i gadał o laurkach.
– Ćwiczenia ćwiczeniami. Ja po prostu potrzebuję tego eliksiru szybko do pracy, więc skoro mogę go zrobić sam, to już wolę tak. – Zwłaszcza, że ostatnio miał wrażenie, że dłużej czekało się na różne eliksiry, lub też nie wszystkie były dostępne od ręki w takich ilościach, jak potrzebował. Poza tym... W sumie to rzeczywiście czasem warto było powtórzyć sobie znane formułki, nawet nie tylko dlatego, że bał się, że ich zapomni, a po prostu tworzenie eliksirów zawsze go uspokajało. A jakoś tak się ciągle składało, że zawsze miał na głowie coś, co mogło go potencjalnie stresować. Zanim powrócili do swojej dalszej pracy, Basilius posłał Cameronowi uśmiech, aby się nie martwił, że przypadkiem się przed nim wygłupił i nie dodał już, że w jego przypadku, Florence była pewnie bardziej zachwycona gdyby wziął urlop, niż że siedział w godzinach przygotowując eliksiry. A potem wrócili do swojej pracy.
Co się zaś tyczyło efektów pracy Camerona, to Prewett był ich autentycznie ciekawy, nie jedynie z jakiejś uprzejmości. Może nie miał aż tak dużo styczności z Lupinem, ale wydawał mu się całkiem ogarniętym stażystą, zwłaszcza że skoro Florence jeszcze nie kazała mu zrezygnować z tej pracy, to znaczyło, że chyba nie był aż tak beznadziejnym przypadkiem.
Poza tym, że strasznie się teraz czerwienił i gadał o laurkach.
– Ćwiczenia ćwiczeniami. Ja po prostu potrzebuję tego eliksiru szybko do pracy, więc skoro mogę go zrobić sam, to już wolę tak. – Zwłaszcza, że ostatnio miał wrażenie, że dłużej czekało się na różne eliksiry, lub też nie wszystkie były dostępne od ręki w takich ilościach, jak potrzebował. Poza tym... W sumie to rzeczywiście czasem warto było powtórzyć sobie znane formułki, nawet nie tylko dlatego, że bał się, że ich zapomni, a po prostu tworzenie eliksirów zawsze go uspokajało. A jakoś tak się ciągle składało, że zawsze miał na głowie coś, co mogło go potencjalnie stresować. Zanim powrócili do swojej dalszej pracy, Basilius posłał Cameronowi uśmiech, aby się nie martwił, że przypadkiem się przed nim wygłupił i nie dodał już, że w jego przypadku, Florence była pewnie bardziej zachwycona gdyby wziął urlop, niż że siedział w godzinach przygotowując eliksiry. A potem wrócili do swojej pracy.
Koniec sesji