27.10.2024, 23:54 ✶
Dwa dni. Mieli się spotkać za dwa dni i oto byli, pośrodku prawdziwej głuszy, odcięci całkowicie od cywilizacji. Gdyby zdarzyło im się być mugolami, podejrzewał że ta ich przygoda szybko skończyłaby się odejściem z tego świata i nie chodziło nawet o to, że w lesie roiło się od magicznych stworzeń, a on sam fakt że gdyby coś komuś się tu stało, to bez teleportacji nikt by go tutaj nie znalazł. Ale to dobrze, bo takie miejsca najbardziej lubiły centaury. Ministerstwo też dbało jako tako o to, żeby zapewnić im najlepsze warunki, nawet jeśli konsekwentnie pozbawiało ich kolejnych akrów przydzielonego miejsca. Ale prawda była taka że nie tylko te istoty i ich rezerwaty cierpiały z powodu biurokracji - był to problem zakrojony na szerszą skalę, ale mógł to wykorzystać na swoją korzyść w rozmowie, która go czekała. W sumie to ich, chociaż nie był pewien czy Scylla mogła powiedzieć cokolwiek sensownego.
Albo raczej cokolwiek, co mogłoby faktycznie przekonać centaury.
Levi zdawał sobie sprawę, że dziewczyna posiadała zdolności które definitywnie przemawiały do tych istot, prezentując talenty zarówno w posługiwaniu się trzecim okiem, jak i podobno umiejętnością odczytywania map nieba, ale co go trapiło to to czy była w stanie przekazać to w taki sposób by nie urazić tych, z którymi musieli się dzisiaj skonfrontować.
- Dajesz radę? - zapytał, odzywając się do niej pierwszy raz od bardzo długiego czasu i odwracając się w jej stronę, kiedy przystanął koło większego wykrotu. - Został nam jeszcze tylko kawałek do miejsca gdzie były świeże ślady, a potem... potem znajdą nas same - i nie potrzebował być do tego jasnowidzem. Chroniły swoje terytorium, a oni zapędzili się całkiem daleko i praktycznie kusili los.
Albo raczej cokolwiek, co mogłoby faktycznie przekonać centaury.
Levi zdawał sobie sprawę, że dziewczyna posiadała zdolności które definitywnie przemawiały do tych istot, prezentując talenty zarówno w posługiwaniu się trzecim okiem, jak i podobno umiejętnością odczytywania map nieba, ale co go trapiło to to czy była w stanie przekazać to w taki sposób by nie urazić tych, z którymi musieli się dzisiaj skonfrontować.
- Dajesz radę? - zapytał, odzywając się do niej pierwszy raz od bardzo długiego czasu i odwracając się w jej stronę, kiedy przystanął koło większego wykrotu. - Został nam jeszcze tylko kawałek do miejsca gdzie były świeże ślady, a potem... potem znajdą nas same - i nie potrzebował być do tego jasnowidzem. Chroniły swoje terytorium, a oni zapędzili się całkiem daleko i praktycznie kusili los.