• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[02.1971] Kiedy świt nastanie, ta noc też będzie wspomnieniem || Ambroise & Avelina

[02.1971] Kiedy świt nastanie, ta noc też będzie wspomnieniem || Ambroise & Avelina
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#2
28.10.2024, 11:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2024, 13:10 przez Avelina Paxton.)  
Stanie Zoi – suma przypadków

Avelina tego dnia odwiedzała starego znajomego jej rodziców. Był to naprawdę starszy czarodziej, który nie miał tu rodziny. Pochodził ze świata mugoli jak jej ojciec. Już nawet nie pamiętała w jaki sposób go poznał, ale zawsze mu pomagali, więc teraz ona przejęła ich pałeczkę, gdy ci byli w podróżach. Czasy były niepewne, leki czasami trudno dostępne, a niektórzy czarodzieje nie mieli też odpowiednich funduszy, więc Avelina robiła mu zakupy, czasami gotowała, a także po prostu dotrzymywała towarzystwa. Był teraz chory, więc przyniosła mu zapas leków i eliksirów wzmacniających. Odrobinę się zasiedziała, ale stwierdziła, że jeszcze przejdzie się na spacer, aby odświeżyć umysł przed powrotem do swojego domu. Tak, wiedziała, że nie powinna zapuszczać się o tej porze na żadne spacery, ale od Raven’a usłyszała o pewnej rzadkiej roślinie, która rosła na obrzeżach lasu. Chciała tam spojrzeć, ale upływ czasu był dla niej czasami zmorą. Gdy wyszła na ulice było już ciemno, a mgła nie pomagała w dostrzeganiu szczegółów. Miała zamiar schować się i przemienić w kota, bo w tej postaci zdecydowanie bardziej komfortowo czuła się o tej porze.

Opatuliła się ciaśniej płaszczem, skuliła się przez co jeszcze bardziej przywodziła na myśl niską osobę. Droga była śliska, zdradziecka, a Avelina nie była za bardzo sprytna w postaci ludzkiej. Nie miała krzepy, a jej równowaga w takich warunkach pogodowych za bardzo nie istniała. Nic dziwnego, że dziewczyna poślizgnęła się w pierwszym lepszym momencie i zsunęła się z kilku schodków czując jak nagle zrobiło jej się zbyt gorąco. Strach. Nie lubiła tego uczucia, ale w takich sytuacjach życie wręcz przelatywało przed oczami. Zatrzymała się na czymś, co przypominało ludzki głaz. Stęknęła zaskoczona i uniosła głowę ku górze, w którą uderzyła. Był to zwykły mężczyzna. Po prostu, czarodziej – wysoki jak Big Ben, szeroki jak Tamiza. Jej ciemne oczy patrzyły na niego podejrzliwie i nawet z delikatną złością, która była bardziej skierowana do niej samej niż do mężczyzny, ale ludzka natura już taka była. Nikt nigdy nie będzie wyżywał się na sobie. Raczej złość na swoją bezradność kieruje się na osoby trzecie, które nawinęły się pod rękę.

Jej równowagę utrzymały jego ręce, które ją złapały. Nogi miała jak z waty, co było zapewne spowodowane strachem o własne życie i powoli ulatującą adrenaliną. Nie oznaczało to, że jej serce przestało szybciej bić, wręcz przeciwnie – jej policzki pomimo chłodu panującego w okolicy były czerwone i pulsowały pod wpływem nabiegniętej krwi. Teraz nie tylko bała się złamanej nogi, ale obawiała się tego, że spotkała kogoś niegodziwego. O tej porze mogło to być bardzo prawdopodobne. W końcu odzyskała równowagę, a jej serce oblało się dyskomfortem przez jego dotyk. Czy to nie trwało zbyt długo? W końcu spróbowała się wyswobodzić z jego pomocy – jeśli to miało tym być i odsunęła się na drobny kroczek w tył.

– Tak, dziękuję, że mnie złapałeś – odparła, szybko jednak się reflektując dodała – że mnie pan przytrzymał – Avelino, nie zapominaj o kulturze; zbeształa się w myślach. Nie spuszczając z niego bacznego spojrzenia. Co teraz? Powinna odejść nie? – To ja już pójdę – jej spojrzenie padło na ciemne przejście prowadzące do okolicznych lasów. Było tam za ciemno, ale pokusa znalezienia rośliny rzadkiej jak słońce w lutym nad Londynem była silniejsza.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (3098), Avelina Paxton (1397)




Wiadomości w tym wątku
[02.1971] Kiedy świt nastanie, ta noc też będzie wspomnieniem || Ambroise & Avelina - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.10.2024, 23:29
RE: [02.1971] Kiedy świt nastanie, ta noc też będzie wspomnieniem || Ambroise & Avelina - przez Avelina Paxton - 28.10.2024, 11:45
RE: [02.1971] Kiedy świt nastanie, ta noc też będzie wspomnieniem || Ambroise & Avelina - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 21:51
RE: [02.1971] Kiedy świt nastanie, ta noc też będzie wspomnieniem || Ambroise & Avelina - przez Avelina Paxton - 11.11.2024, 13:10
RE: [02.1971] Kiedy świt nastanie, ta noc też będzie wspomnieniem || Ambroise & Avelina - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.11.2024, 22:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa