• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles

[06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#2
21.01.2023, 02:20  ✶  
Odkąd ukrywał się u Longbottomów coraz częściej wybierał się na długie spacery. Sama Dolina Godryka miała swoje ograniczenia, w końcu ile mógł odwiedzać jedne i te same miejsca nie czując przy tym zmęczenia materiałem? Od czasu do czasu przenosił się w inne rejony Wielkiej Brytanii, z rozczarowaniem uznając, że Devon nie może być jednym z nich. Miejsce, w którym wychował się wraz z Fineasem byłoby zbyt oczywistą kryjówką, jeżeli śmierciożercy mieliby go szukać, a wolał się nie narażać. Pomimo miłych wspomnień i faktu, że serce zawsze ciągnęło go do rudych klifów przy Plymouth omijał tamte regiony.
Kwietniowa pogoda wydawała się o wiele chłodniejsza niż ta, którą obdarzył ich marzec, musiał ubrać na siebie jedną z za dużych kurtek, które dostał od Brenny i Erika - założył, ze ta była jakimś starym ubraniem tego drugiego, ale nie wybrzydzał, dlaczego by miał? Ubranie to ubranie, jeżeli było mu w nim ciepło i zasłaniało od wiatru to tylko to sie liczylo, przynajmniej w momencie, gdy wychodził na samotne wędrówki, podczas wypadów do barów i miasta sprawa miała się odrobinę inaczej. Charles zawsze był osobą, która lubiła robić dobre pierwsze wrażenie, zwłaszcza na osobach, z którymi flirtował, a tych nigdy nie brakowało. Plusem było, że starą kurtkę czy za dużą koszulkę dało się bardzo dobrze 'wystylizować' jeżeli tylko miało się do tego smykałkę, a takowej Rookwoodowi, na jego szczęście, nie brakowało.
Zanurkował rękoma w kieszeniach za dużej kurtki i wyciągnął z niej paczkę papierosów - pogniecioną, porysowaną i wyblakłą, wyglądała na niesamowicie starą, ale nie przeszkodziło to Charliemu w pociągnięciu za filtr jednej z bibułek wypełnionych tytoniem i wsunięciem pomiędzy wargi. Już odpaliłby papierosa, gdyby nie melodia, jaka doszła do jego uszu. Zamarł pozwalając wiatrowi rozwiewać kosmyki długich, brązowych włosów. Stał nieruchomo, próbując nasłuchiwać skąd dochodzi dźwięk i, czy aby mu się nie przesłyszało. Melodia zdawała się jakby cichnąć, ale zaraz wezbrała w swojej intensywności, gdy do kobiecego głosu dołączył niski, chłopięcy. Zmarszczył brwi i wyciągnął filtr z ust wciskając przedmiot do spracowanej paczki, a ją do kieszeni. Różdżkę wciąż miał w dłoni, mimowolnie, jakby przyciągany niewidzialną nicią, ruszył w kierunku nuconej melodii. Dopiero po chwili zorientował się, że odszedł znaczącą odległość od angielskiego dębu, przy którym stał. Słyszane dźwięki, dochodzące znad pobliskiego jeziora, były zbyt zachęcające, aby teraz się zatrzymał, więc bez dłuższego namysłu przyspieszył kroku, aby prawie zbiec ze wzgórza i znaleźć się w otaczających zbiornik zaroślach. Był już prawie przy drewnianym pomoście, zza szuwarów i okolicznej roślinności majaczyły mu sylwetki postaci w wodzie, gdy usłyszał donośny plusk, kolejne chlapnięcie i dogłos szamotania się. Postawił pare szybkich kroków na deskach, podłoże skrzypnęło pod jego ciężarem, a zafascynowanie melodią zniknęło prawie natychmiast, gdy ta przestała dzwonić w uszach, wdzierać się pomiędzy trzeźwe myśli. Jego oczom ukazała się scenka, w której bliżej niezidentyfikowany - acz bardzo nieatrakcyjny w porównaniu do słyszanej wcześniej melodii - stwór postanowił obrać sobie jakiegoś nieszczęśnika za ofiarę.
Wziął różdżkę w zęby, gdy zrzucał z siebie w pośpiechu buty, a potem ciężki materiał kurtki. Bez zastanowienia przebiegł przez pomost i wskoczył do wody tak, aby jak najszybciej znaleźć się przy oprawcy i ofierze. Woda była zimna i mętna, ale Charlie był wystarczająco rozgrzany adrenaliną, która zazwyczaj pozwalała mu najpierw reagować, a potem zastanawiać się nad konsekwencjami. Powinien był rzucić zaklęcie na tego rybiego paszczura jeszcze z pomostu, z odległości, zanim jeszcze się do nich zbliżył, ale ani nawet o tym nie pomyślał, ani nie był też pewien, jak już przyszło mu to do głowy, czy zdołałby wycelować i nie uszkodziłby niewinnej ofiary. Zajęte wciąganiem drugiego chłopaka pod wodę stworzenie niezbyt miało jak zareagować na nadpływającego czarodzieja, co dało Charlesowi odrobinę przewagi. Rookwood w pierwszym odruchu złapał nieznajomego chcąc po prostu odciągnąć go od dna i rybiego dziwadła, ale bardzo szybko obydwoje znaleźli się pod wodą, widoczność była nikła, zaczynał czuć, że coś zaciska mu się na szyi - był w zasięgu potwora.
Nie po to tu wskoczył, aby też utonąć, na Merlina.
Jasna smuga zaklęcia rozświetliła głębiny, gdy spetryfikowana postać pół ryby-pół kobiety opadała na dno jeziora, a Charles pociągnął drugą osobę za sobą, ostatkiem sił, używając tylko jednej ręki, bo w drugiej wciąż trzymał różdżkę. Kiedy się wynurzyli zaczerpnął łapczywie powietrza. Ponownie wsadził różdżkę w zęby, ta miała już na drewnie zadrapania i inne wgłębienia po przeróżnych sytuacjach, w których była w ten sposób trzymana przez właściciela. Obydwoma rękoma złapał ledwo przytomnego delikwenta, nie był pewien czy ten stracił przytomność, czy nie, ale ciągnął go w kierunku brzegu.
- Jeszcze tylko kawałek - sarknął niewyraźnie, chyba bardziej do siebie niż o towarzysza, bo zaczynał czuć ból w mięśniach. Różdżka, płynięcie i łapanie oddechu przeszkadzały mu w klarownym wysłowieniu się. Chwila minęła zanim znaleźli się na trawie, zmarznięciu i wyczerpani, ale Rookwood nie marnował ani chwili. Po treningu w Departamencie Magicznych Wypadków i Katastrof wiedział dokładnie jak reagować. Może nie pracował w samym pogotowiu ratunkowym, ale podstawowe szkolenie odebrał. Zaczął sprawdzać czy drugi chłopak, w którym definitywnie rozpoznawał kogoś znajomego z Hogwartu, ale teraz nie było czasu nad przypominaniem sobie imienia, jeszcze dycha i czy potrzebna jest mu reanimacja.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Julien Fitzpatrick (2320), Theodore Lovegood (2034)




Wiadomości w tym wątku
[06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Theodore Lovegood - 11.01.2023, 19:11
RE: [06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 21.01.2023, 02:20
RE: [06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Theodore Lovegood - 22.01.2023, 15:59
RE: [06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 25.01.2023, 00:49
RE: [06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Theodore Lovegood - 27.01.2023, 20:37
RE: [06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 20.02.2023, 07:02
RE: [06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Theodore Lovegood - 24.03.2023, 22:47
RE: [06/04/1972] Podwodny taniec || Theodore & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 03.04.2023, 05:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa