28.10.2024, 20:03 ✶
Horacy spojrzał na Icarusa Prewetta. Przyjrzał mu się dokładnie, od stóp do głowy zmierzył, co taki młodzik-elegancik właściwie wygaduje, skoro to on swoje znał. Starszy dziadek skrzyżował ręce na piersi, a jego usta wykrzywiły się w grymasie. Oczywiście, zaszczycił swoim spojrzeniem jednak kawę oraz ciasto. Chętnie by coś wszamał, ale musiał się powstrzymać! To na pewno był tylko kolejny tani chwyt na jego nieugiętą czujność!
— Ależ dzień dobry, młoda damo. I ty, młodzieńcze — odparł, no bo jednak jakieś starszy pan maniery mial. — Nadzieja dzisiejszej młodzieży? — powtórzył. — Słodko to brzmi, naprawdę. Ale jak ten młodzieżowy entuzjazm potrafi zamydlić oczy. Bo widzisz, o tę „nadzieję” dzisiejszej młodzieży właśnie się martwię — spojrzenie rzucone młodszemu chłopcu było jak sztylet, jakby Prince był w stanie dostrzec wszystkie jego przewinienia. — Cieszę się, że mamy tutaj przykład „pracowitości” i „uczciwości”. Naprawdę jestem pod wrażeniem. I mówi pan, panie Pruwett — oczywiście, że dziadek pomylił się z nazwiskiem. Zwrócił się ponownie do właściciela lokalu. — Że „załoga troszczy się, by nie dochodziło do dzikich ekscesów”? Jakież to cnotliwe i godne pochwały. Szkoda tylko, że mam… Hmmm, delikatnie mówiąc… Inne wrażenia.
Nachylił się nieco bardziej, a jego twarz przybrała surowa wyraz.
— Jeśli to wy jesteście jej przykładem, to powiem wprost: przyszłość naszego społeczeństwa rysuje się w ponurych barwach — Horacy odchrząknął i… Pozwolił sobie, aby usiąść na jednym z dostępnych krzeseł. Posłał spojrzenie ponownie w kierunku naczynia z kawą i ciasta na talerzyku. Podejrzewał, że są zatrute. I tak, był doskonałym przykładem zwolennika zatrutej angielskiej tradycji, ale… Może starszy dziadek po prostu nie miał nikogo, z kim mógłby takie ciasto zjeść?
— Ależ dzień dobry, młoda damo. I ty, młodzieńcze — odparł, no bo jednak jakieś starszy pan maniery mial. — Nadzieja dzisiejszej młodzieży? — powtórzył. — Słodko to brzmi, naprawdę. Ale jak ten młodzieżowy entuzjazm potrafi zamydlić oczy. Bo widzisz, o tę „nadzieję” dzisiejszej młodzieży właśnie się martwię — spojrzenie rzucone młodszemu chłopcu było jak sztylet, jakby Prince był w stanie dostrzec wszystkie jego przewinienia. — Cieszę się, że mamy tutaj przykład „pracowitości” i „uczciwości”. Naprawdę jestem pod wrażeniem. I mówi pan, panie Pruwett — oczywiście, że dziadek pomylił się z nazwiskiem. Zwrócił się ponownie do właściciela lokalu. — Że „załoga troszczy się, by nie dochodziło do dzikich ekscesów”? Jakież to cnotliwe i godne pochwały. Szkoda tylko, że mam… Hmmm, delikatnie mówiąc… Inne wrażenia.
Nachylił się nieco bardziej, a jego twarz przybrała surowa wyraz.
— Jeśli to wy jesteście jej przykładem, to powiem wprost: przyszłość naszego społeczeństwa rysuje się w ponurych barwach — Horacy odchrząknął i… Pozwolił sobie, aby usiąść na jednym z dostępnych krzeseł. Posłał spojrzenie ponownie w kierunku naczynia z kawą i ciasta na talerzyku. Podejrzewał, że są zatrute. I tak, był doskonałym przykładem zwolennika zatrutej angielskiej tradycji, ale… Może starszy dziadek po prostu nie miał nikogo, z kim mógłby takie ciasto zjeść?