28.10.2024, 22:05 ✶
Przymknął oczy, oddając się temu dotykowi w całości. W żadnym przypadku nie musiał pospiesznie i wstydliwie zarzucać na siebie ubrań, by opuścić jakikolwiek dom w przypływie emocji. Nie był typem osoby, która czuła wstyd. Buzowała w nim zupełnie inna gama emocji i nawet gdyby to, co robili przed chwilą, wyszło na jaw, to zapewne nie pojawiłoby się tu ani trochę zażenowania. Prędzej złość, że któryś z nich nie dotrzymał umowy, która nigdy nie opuściła ich ust, lecz była wiążąca.
- Obiecałem ci, że zostanę - Rodolphus wsparł się na łokciu, poprawiając się tym samym na łóżku. Lewą dłonią przejechał po włosach Perseusa, które jeszcze kilka chwil temu ściskał mocno i zmuszał go do wyginania szyi do tyłu. Tym razem w jego ruchach czaiła się miękkość, charakterystyczna dla tych momentów po wspólnej nocy. Słodka i leniwa miękkość, która była również słyszalna w jego szepcie. - A ja dotrzymuję obietnic.
Dokończył cicho, nachylając się by złożyć na jego ustach delikatny pocałunek. Czyż nie powiedział mu przed chwilą, że cierpi na specyficzny rodzaj bezsenności, który sprawia, że musi mieć kogokolwiek obok siebie, by zasnąć?
- To jednak musi zostać między nami - mruknął, przesuwając usta na jego szczękę a potem na szyję. Wiedział, że nie musiał tego mówić, ale chciał, by te słowa otuliły ich jak miękki, niedrapiący koc.
- Obiecałem ci, że zostanę - Rodolphus wsparł się na łokciu, poprawiając się tym samym na łóżku. Lewą dłonią przejechał po włosach Perseusa, które jeszcze kilka chwil temu ściskał mocno i zmuszał go do wyginania szyi do tyłu. Tym razem w jego ruchach czaiła się miękkość, charakterystyczna dla tych momentów po wspólnej nocy. Słodka i leniwa miękkość, która była również słyszalna w jego szepcie. - A ja dotrzymuję obietnic.
Dokończył cicho, nachylając się by złożyć na jego ustach delikatny pocałunek. Czyż nie powiedział mu przed chwilą, że cierpi na specyficzny rodzaj bezsenności, który sprawia, że musi mieć kogokolwiek obok siebie, by zasnąć?
- To jednak musi zostać między nami - mruknął, przesuwając usta na jego szczękę a potem na szyję. Wiedział, że nie musiał tego mówić, ale chciał, by te słowa otuliły ich jak miękki, niedrapiący koc.