Jak widać, przygotowanie psychiczne Reginy do wizyty kuzynki nie grało tu roli. Niezależnie od tego, czy była gotowa, czy nie, rudowłosa burza wpadła do jej pokoju i w mgnieniu oka pozbyła się z niego ciszy i spokoju.
Olbrzymka zamrugała parokrotnie, przyglądając się Monie tak, jakby słowa kuzynki docierały do niej z opóźnieniem. Oczywiście wcale tak nie było, po prostu puchonka musiała przystosować się do podwyższonego głosu dziewczynki i prawie wyrównanego stosunku ilości wypowiedzianych słów do szybkości ich wypowiadania. Biorąc pod uwagę aktualny stan Reginy, nie było to proste, ale pomruganie pomogło.
— Calutki dzień...? — powtórzyła, nie dowierzając "szczęściu", jakie ją spotkało.Mona była od niej dwa lata młodsza i z każdym rokiem ta różnica robiła się dla Reginy coraz bardziej wyraźna. Spędzały coraz mniej czasu na wspólnych zabawach, bo te ją szybko nudziły lub też czuła, że już jej nie wypada tak biegać i skakać". Wspólne tematy też już ograniczyły się raczej do tych związanych ze zwierzętami i nawet byłoby to Reginie na rękę, gdyby kuzynka nie fiksowała się tak na punkcie smoków. Sama uważała, że jest tyle ciekawszych fantastycznych stworzeń, że bezsensownym było ciągłe czytanie o tych wielkich jaszczurach. Możliwe, że wynikało to też z obawy, jaką czuła wobec nich, w końcu jedno kłapnięcie szczęki i po czarodzieju nawet różdżka nie zostanie...
Otworzyła usta, żeby podziękować rudowłosej za odwiedziny, za przyniesienie czytadeł i by odpowiedzieć na pytanie o to, co się stało oraz sprostować, że tak, zdecydowanie to boli, ale nie zdążyła. Mona poderwała się w jednej chwili i zapiała z zachwytu nad książką, którą dzierżyła Regina.
— Tak, poszerzone wydanie i... — uśmiechnęła się, bo kuzyneczce zaraz szczęka o podłogę uderzy. — I podpisane!Przeskoczyła na pierwszą stronę, którą następnie podetknęła pod nos Monie, by mogła sama przeczytać czarne pociągłe litery:
Dla miłośniczki fantastycznych zwierząt.
To była perełka Reginy, jeśli chodzi o książki, jej duma, oczko w głowie i powiernik największych sekretów i najbardziej skrytych marzeń. Nie lubiła się przechwalać, ale ta książka była dla niej bardzo ważna i to nie tylko ze względu na treść. Łączyła to, kim Regina chciała być i co chciała osiągnąć w przyszłości. Czytając, mogła wyobrażać sobie, jak sama odkrywa te wszystkie stworzenia i jak się z nimi zaprzyjaźnia (nie ze wszystkimi oczywiście, bo od akromantuli wolała się trzymać jak najdalej).
— Dostałam niedawno. — dodała, uśmiechając się już o wiele szerzej.Akurat przed Moną nie wstydziła się tego, jak bardzo fascynują ją magiczne stworzenia. Wiedziała, że kuzynka podziela jej zainteresowania i czytanie o niuchaczach lub o dirikrakach jest dla niej równie ekscytujące, jak dla niektórych mecz quidditcha.
— Mówiłaś coś o nowej edycji Dragonologii? W końcu wyszła? Są jakieś nowe opisy?Wiedziała, że Mona może godzinami mówić o smokach. O tym gdzie występują, ile ważą osobniki, ile dojrzewają, ile jedzą, co jedzą, jak je rozpoznać, czy zieją ogniem, czy wydychają trujący gaz i tak dalej. Czy chciała tego słuchać po raz n-ty? Nie, ale też wolała nie opowiadać o swojej katastrofalnej przejażdżce, a w ten sposób może kuzynka nie będzie dociekała, co się stało. Może.