31.10.2024, 14:47 ✶
- Oczywiście, że ja się bardziej stęskniłam - przyznała bez bicia, wzruszając ramionami. - Co nie oznacza, że ty też nie tęskniłeś. Zawsze wśród naszej trójki to ja byłam tą bardziej.
Wyszczerzyła zęby w kierunku brata. Na jego szczęście zdążyła wcześniej językiem pozbyć się okruszków, które osiadły na jej uzębieniu - chociaż tyle manier miała. I oczywistym było, że Faye potrafiła się zachować, lecz... Cóż. Najwyraźniej przy nim czuła się na tyle swobodnie, że mogła być dzikusem. Sięgnęła po sok, by wypić go jednym haustem. Po jej twarzy przebiegł dziwny grymas, który pojawił się w chwili, gdy zapytał o osobę, którą ma na myśli. Dziewczyna westchnęła cicho, kciukiem ocierając kropelkę soku, która chciała spłynąć z jej ust.
- Nie jestem pewna, czy kojarzysz - mruknęła, kreśląc na blacie kółko przy pomocy opuszka palca wskazującego. Co było interesujące, teraz dla odmiany nie wwiercała swoich orzechowych oczu w te zimne, niebieskie oczy, należące do brata. Zupełnie jakby chciała uniknąć jego spojrzenia. Wstydziła się? A może za tym kryło się coś więcej? Na pewno niekomfortowo się poczuła, bo podejrzewała, że brat absolutnie nie będzie chciał się zgodzić, gdy ta osoba była niepewna. A nie była. Faye potarła skronie. - To moja sąsiadka. No, nie do końca, bo mieszka kilka domów dalej. Ma na imię Maddie. Chodziłam z jej bratem do Hogwartu, był w Hufflepuff i mieliśmy razem zielarstwo. Stąd wiem, że też dotknęła ją klątwa. Spotkałam ją niedawno u Lizzie i od słowa do słowa zaoferowała mi metę u siebie, w piwnicy. Po zgłoszeniu do Ministerstwa, oczywiście.
Dopiero teraz uniosła wzrok. A więc nie chodziło o żadnego faceta tylko o... siostrę znajomego. Której nie znała, ale mieszkały razem w Dolinie Godryka i to nawet nie tuż obok siebie. Pomysł idiotyczny, szczególnie że planowała wciągnąć w to wszystko Nicholasa.
- Nie chcę korzystać z cel, które nam przygotują w Ministerstwie, Nick. Ale nie mogę ciągle podporządkowywać swojego życia rodzinie. Nie chcę tam wracać co miesiąc, wiesz jakie to męczące? Mam nie jeden dzień wyjęty z życia, a co najmniej trzy - powiedziała poważnie, powstrzymując się przed grymasem, który malował się na jej twarzy. - Wiesz, że kocham rodziców, Nick, ale są tacy... Ech. Dobrze, że Theon wziął na siebie przedłużanie rodu.
Strzeliła kostkami u palców. Nie rozmawiała z nimi ostatnio, unikała ich - właśnie z tego powodu. Nie chciała mieć znowu ciosanych na głowie kołków. Jej styl życia absolutnie nie przemawiał za tym, żeby się ustatkować w najbliższej przyszłości. Być może rodzice uważali inaczej, z czym Faye się nie zgadzała.
Wyszczerzyła zęby w kierunku brata. Na jego szczęście zdążyła wcześniej językiem pozbyć się okruszków, które osiadły na jej uzębieniu - chociaż tyle manier miała. I oczywistym było, że Faye potrafiła się zachować, lecz... Cóż. Najwyraźniej przy nim czuła się na tyle swobodnie, że mogła być dzikusem. Sięgnęła po sok, by wypić go jednym haustem. Po jej twarzy przebiegł dziwny grymas, który pojawił się w chwili, gdy zapytał o osobę, którą ma na myśli. Dziewczyna westchnęła cicho, kciukiem ocierając kropelkę soku, która chciała spłynąć z jej ust.
- Nie jestem pewna, czy kojarzysz - mruknęła, kreśląc na blacie kółko przy pomocy opuszka palca wskazującego. Co było interesujące, teraz dla odmiany nie wwiercała swoich orzechowych oczu w te zimne, niebieskie oczy, należące do brata. Zupełnie jakby chciała uniknąć jego spojrzenia. Wstydziła się? A może za tym kryło się coś więcej? Na pewno niekomfortowo się poczuła, bo podejrzewała, że brat absolutnie nie będzie chciał się zgodzić, gdy ta osoba była niepewna. A nie była. Faye potarła skronie. - To moja sąsiadka. No, nie do końca, bo mieszka kilka domów dalej. Ma na imię Maddie. Chodziłam z jej bratem do Hogwartu, był w Hufflepuff i mieliśmy razem zielarstwo. Stąd wiem, że też dotknęła ją klątwa. Spotkałam ją niedawno u Lizzie i od słowa do słowa zaoferowała mi metę u siebie, w piwnicy. Po zgłoszeniu do Ministerstwa, oczywiście.
Dopiero teraz uniosła wzrok. A więc nie chodziło o żadnego faceta tylko o... siostrę znajomego. Której nie znała, ale mieszkały razem w Dolinie Godryka i to nawet nie tuż obok siebie. Pomysł idiotyczny, szczególnie że planowała wciągnąć w to wszystko Nicholasa.
- Nie chcę korzystać z cel, które nam przygotują w Ministerstwie, Nick. Ale nie mogę ciągle podporządkowywać swojego życia rodzinie. Nie chcę tam wracać co miesiąc, wiesz jakie to męczące? Mam nie jeden dzień wyjęty z życia, a co najmniej trzy - powiedziała poważnie, powstrzymując się przed grymasem, który malował się na jej twarzy. - Wiesz, że kocham rodziców, Nick, ale są tacy... Ech. Dobrze, że Theon wziął na siebie przedłużanie rodu.
Strzeliła kostkami u palców. Nie rozmawiała z nimi ostatnio, unikała ich - właśnie z tego powodu. Nie chciała mieć znowu ciosanych na głowie kołków. Jej styl życia absolutnie nie przemawiał za tym, żeby się ustatkować w najbliższej przyszłości. Być może rodzice uważali inaczej, z czym Faye się nie zgadzała.