31.10.2024, 20:08 ✶
Jeśli był to sen, to dla Mony błyskawicznie stał się koszmarem. Bo jakżeby inaczej można było nazwać te gorejące uczucie w jej piersi, które doszło do stopnia udręki, budowane cegiełka po cegiełce przez liczne spojrzenia, słowa i gesty? Upiorny i duszący jak dym w płucach, ponieważ ukochała sobie tego mężczyznę do szaleństwa, miała go przed soba, lecz nie mogła zrobić nic. Jego usta musnęły jej dłoń, a dreszcz mimowolnie przeszedł wzdłuż ciała. Och, czyż nie mógł po prostu ściągnąć tej durnej materiałowej bariery, ucałować jej nagiej skóry i pocałunkami kroczyć wyżej, aż do jej ust, tak jak robił to kiedyś? Kobieta nie chciała przyjąć do wiadomości, że tylko tyle mogłoby im pozostać; głupi moment, nieuchwytny pocałunek zamknięty w formalnych konwenansach, które rozdzielały parę zakochanych wyjątkowo skutecznie. Ale musiała się z tym pogodzić, więc pozwoliła, aby jej dłoń przez chwilę dłużej pozostała w jego.
— Moja ciocia jest innego zdania. Chociaż zdaję sobie sprawę, że lord Dedalus lada moment również uzna mnie za niepoprawną — odparła. Trudno było jej przewidzieć, co Icarus mógł sobie pomyśleć o tak otwarcie wygłoszonej opinii o jego ojcu, nie była również subtelna jak on.
Miał rację, uczucie jego dłoni tu i tam, wtedy i kiedyś. W istocie tylko przez krótkie momenty mogła czerpać przyjemność z jego dotyku, a kiedy tak oddalali się do siebie i z powrotem zbliżali, tęskniła ponownie za jego bliskością. Wiedziała, że nie przepadał za balami, bo kiedyś sam jej to wyznał. Jej ruchy były sztywne, a on był w tym naprawdę doskonały (i nie tylko w tym), ale głupie, głupie serce sprawiało, że rudowłosa nie była nigdy.
— Panie Prewett, czy jest to pożegnanie z pańskiej strony? — zapytała z wyrzutem. Odwróciła głowę, aby ukryć ból, który przemknął przez jej twarz. — Sądziłam, że zarówno bogowie, jak i pan, będziecie dla mnie łaskawszy.
Modliła się o to, aby być może w innym życiu, odnalazła szczęście u jego boku dzięki własnej odwadze i aby wyjść poza granice tego, co dla niej zaplanowano. To był tylko sen.
— Moja ciocia jest innego zdania. Chociaż zdaję sobie sprawę, że lord Dedalus lada moment również uzna mnie za niepoprawną — odparła. Trudno było jej przewidzieć, co Icarus mógł sobie pomyśleć o tak otwarcie wygłoszonej opinii o jego ojcu, nie była również subtelna jak on.
Miał rację, uczucie jego dłoni tu i tam, wtedy i kiedyś. W istocie tylko przez krótkie momenty mogła czerpać przyjemność z jego dotyku, a kiedy tak oddalali się do siebie i z powrotem zbliżali, tęskniła ponownie za jego bliskością. Wiedziała, że nie przepadał za balami, bo kiedyś sam jej to wyznał. Jej ruchy były sztywne, a on był w tym naprawdę doskonały (i nie tylko w tym), ale głupie, głupie serce sprawiało, że rudowłosa nie była nigdy.
— Panie Prewett, czy jest to pożegnanie z pańskiej strony? — zapytała z wyrzutem. Odwróciła głowę, aby ukryć ból, który przemknął przez jej twarz. — Sądziłam, że zarówno bogowie, jak i pan, będziecie dla mnie łaskawszy.
Modliła się o to, aby być może w innym życiu, odnalazła szczęście u jego boku dzięki własnej odwadze i aby wyjść poza granice tego, co dla niej zaplanowano. To był tylko sen.