31.10.2024, 23:09 ✶
Isaac poczuł, jak napięcie zaczyna go opuszczać. Gdy Atreus przyszedł, spodziewał się raczej, że auror z miejsca zabroni im węszenia i rozgoni ich, niczym prefekr naczelny na korytarzach Hogwartu. Wyglądało jednak na to, że był zainteresowany ich ustaleniami, a nawet skłonny podzielić się tym, co sam odkrył.
-Trafiłem na kilka artykułów o podobnych przypadkach w różnych częściach kraju na przestrzeni ostatnich stuleci. Wzmianki są skąpe, ale mam przy sobie notatki i może uda się wyłapać jakiś schemat.- Powiedział i wsadził peta do ust, by niespiesznie rozpiąć niewielką torbę, która wisiała mu na ramieniu. Wyciągnął z niej aparat fotograficzny.
Słuchając, jak Atreus i Thomas wymieniają się uwagami na temat kotów i ludzi z sąsiedztwa, Isaac powoli zdał sobie sprawę, że zmęczenie, które do tej pory skutecznie ignorował, zaczyna przejmować nad nim kontrolę. Ostatnie dni były ciężkie - długie godziny w bibliotece i kilka nieprzespanych nocy.
-Obaj braliście udział w wydarzeniach, które miały miejsce podczas Beltane?- Zapytał, po raz ostatni zaciągając się papierosem.-Przez ostatni tygodnie zbierałem świadectwa ludzi, którzy walczyli podczas Beltane.- Zaczął, spoglądając na Thomasa i Atreusa z mieszanką smutku i zmęczenia.-Ale większość czarodziejów unika rozmowy na ten temat. Boją się wyrażać swoje opinie, mają w sobie strach, który zamyka im usta. Żyjemy w czasach, w których brytyjscy czarodzieje z obawy przed śmierciożercami i ich liderem, wolą zachować myśli dla siebie. Wszyscy widzą, co się dzieje, ale niewielu odważy się mówić otwarcie.- Isaac poczuł chłód tej refleksji, który przeszył go od środka.-To naprawdę smutne.- Dodał cicho, jakby mówił do samego siebie. Czarodzieje, którzy niegdyś walczyli o swoje przekonania, teraz uciekali się do milczenia, jakby słowa mogły ich spalić.
!Rozpacz
-Trafiłem na kilka artykułów o podobnych przypadkach w różnych częściach kraju na przestrzeni ostatnich stuleci. Wzmianki są skąpe, ale mam przy sobie notatki i może uda się wyłapać jakiś schemat.- Powiedział i wsadził peta do ust, by niespiesznie rozpiąć niewielką torbę, która wisiała mu na ramieniu. Wyciągnął z niej aparat fotograficzny.
Słuchając, jak Atreus i Thomas wymieniają się uwagami na temat kotów i ludzi z sąsiedztwa, Isaac powoli zdał sobie sprawę, że zmęczenie, które do tej pory skutecznie ignorował, zaczyna przejmować nad nim kontrolę. Ostatnie dni były ciężkie - długie godziny w bibliotece i kilka nieprzespanych nocy.
-Obaj braliście udział w wydarzeniach, które miały miejsce podczas Beltane?- Zapytał, po raz ostatni zaciągając się papierosem.-Przez ostatni tygodnie zbierałem świadectwa ludzi, którzy walczyli podczas Beltane.- Zaczął, spoglądając na Thomasa i Atreusa z mieszanką smutku i zmęczenia.-Ale większość czarodziejów unika rozmowy na ten temat. Boją się wyrażać swoje opinie, mają w sobie strach, który zamyka im usta. Żyjemy w czasach, w których brytyjscy czarodzieje z obawy przed śmierciożercami i ich liderem, wolą zachować myśli dla siebie. Wszyscy widzą, co się dzieje, ale niewielu odważy się mówić otwarcie.- Isaac poczuł chłód tej refleksji, który przeszył go od środka.-To naprawdę smutne.- Dodał cicho, jakby mówił do samego siebie. Czarodzieje, którzy niegdyś walczyli o swoje przekonania, teraz uciekali się do milczenia, jakby słowa mogły ich spalić.
!Rozpacz