01.11.2024, 23:40 ✶
Dedalus uznawał za niepoprawne bardzo wiele rzeczy. Kiedy Icarus chciał czasem spotkać się z kolegami w klubie dżentelmeńskim, zamiast grzebać w starożytnych księgach lub gdy śmiał czasem mieć swoje zdanie w tematach, w których lord Prewett uznawał się za niekwestionowany autorytet. Czasami nie było łatwo tak żyć. Ciągle pod jego spojrzeniem, nawet gdy ten był nieobecny.
Normalnie Icarus nie protestował przeciw władzy ojca, ale gdy widział teraz Monę, gdy z nią tańczył... nawiedzały go bluźniercze myśli. Co jeśli Dedalus Prewett nie był idealnym ojcem? Co jeśli był... małostkowy? I wybredny? I niesamowicie samolubny w swojej pozornej miłości do rodziny? Przecież nie było powodów do zatrzymania zaręczyn Icarusa i Mony innego niż jego urażona duma. Czy na jej rzecz był w stanie poświęcić szczęście swojego syna?
– Nie chcę się z tobą żegnać, panienko Rowle – spojrzał w jej oczy. – Czasem myślę, czy może mógłbym się skazać na banicję, żeby tylko z tobą być. Problem tkwi w tym, że teoretycznie byłoby to możliwe, ale... za bardzo się boję.
Och, jak trudno było przyznać się do słabości! Icarusowi drżały dłonie, zaczął mylić kroki. Potrafił tak żyć? Tak istnieć? Powstrzymywany własnym lękiem przed otwartym miłowanym jedynej osoby, w której kiedykolwiek był w stanie się zakochać. Jego serce należało do Mony. Zawsze tak było i przez to miał całe życie cierpieć. Bo bez niej... jaki miało to wszystko sens?
Zauważył to dopiero, gdy była przy nim, tak blisko niego... Kiedy słyszał jej głos, dotykał jej nawet przez rękawiczkę. Oddychał tym samym powietrzem, co ona i być może to wraz z nim trafiało do niego przeświadczenie, że jej brak powodował, że nie był człowiekiem, a jedynie pustą skorupą.
– Odważyłbym się. A przynajmniej bym spróbował – dodał po chwili, już ciszej. – Jeśli tego pragniesz.
Normalnie Icarus nie protestował przeciw władzy ojca, ale gdy widział teraz Monę, gdy z nią tańczył... nawiedzały go bluźniercze myśli. Co jeśli Dedalus Prewett nie był idealnym ojcem? Co jeśli był... małostkowy? I wybredny? I niesamowicie samolubny w swojej pozornej miłości do rodziny? Przecież nie było powodów do zatrzymania zaręczyn Icarusa i Mony innego niż jego urażona duma. Czy na jej rzecz był w stanie poświęcić szczęście swojego syna?
– Nie chcę się z tobą żegnać, panienko Rowle – spojrzał w jej oczy. – Czasem myślę, czy może mógłbym się skazać na banicję, żeby tylko z tobą być. Problem tkwi w tym, że teoretycznie byłoby to możliwe, ale... za bardzo się boję.
Och, jak trudno było przyznać się do słabości! Icarusowi drżały dłonie, zaczął mylić kroki. Potrafił tak żyć? Tak istnieć? Powstrzymywany własnym lękiem przed otwartym miłowanym jedynej osoby, w której kiedykolwiek był w stanie się zakochać. Jego serce należało do Mony. Zawsze tak było i przez to miał całe życie cierpieć. Bo bez niej... jaki miało to wszystko sens?
Zauważył to dopiero, gdy była przy nim, tak blisko niego... Kiedy słyszał jej głos, dotykał jej nawet przez rękawiczkę. Oddychał tym samym powietrzem, co ona i być może to wraz z nim trafiało do niego przeświadczenie, że jej brak powodował, że nie był człowiekiem, a jedynie pustą skorupą.
– Odważyłbym się. A przynajmniej bym spróbował – dodał po chwili, już ciszej. – Jeśli tego pragniesz.