03.11.2024, 02:58 ✶
Czuł emocje, które wypływały z Perseusa. Unosiły się nad jego ciałem i lgnęły do niego, otulając jego ciało i duszę. Nie trzeba było być filozofem, by wiedzieć czego ten człowiek chciał. Ale wypadało mieć trochę więcej inteligencji by wiedzieć, jak to wykorzystać. A że przy okazji zaplątywał się we własną sieć...? To było nieistotne. Mógł otulić Perseusa i ochronić go przed upadkiem, a gdy miękka biała nić otuliłaby ich obu, mógłby się uwolnić w każdej chwili. Chociaż czy na pewno? Gdy cofnął głowę i jego oczy pochwyciły zaróżowione policzki, gdy tylko wyczuł przyspieszony oddech, na powrót poczuł, że musi go mieć. Nie do końca w sensie fizycznym, chociaż to był miły dodatek. Czuł, jak reaguje na jego dotyk, wyczuwał każde drgnięcie mięśnia i bezczelnie to wykorzystywał. Rodolphus przesunął dłoń, ściskającą do tej pory jego nadgarstek, na biodro Perseusa. Zacisnął na nim palce, jakby nie był w stanie znieść tej bliskości.
- Sądzisz, że byłbym w stanie zatruwać cię jadem? - szepnął, przesuwając usta w stronę jego ucha. Wiedział, że tak - że on to wiedział i on sam to wiedział. Ale nie mógł się powstrzymać przed tym, by wypowiedzieć na głos to pytanie i musnąć ustami płatek jego ucha. Pożądanie bardzo często zmieniało osąd. Jego ruchy były cholernie delikatne, do tego stopnia, że gdy tylko wyczuwał, że ciało Blacka reaguje na jego dotyk - odpuszczał. Zostawiał niedosyt, rozpalał go od nowa, nie pozwalał mu odpocząć. - Czy że może bym pokazał ci drogę, która pozwoli nam na bycie sobą?
Zapytał poważnie, odrobinę cofając głowę. Studiował uważnie twarz Perseusa, pamiętając że jeszcze przed chwilą był pod wpływem alkoholu. Oczywiście że częściowo wytrzeźwiał, ale pytanie - jak bardzo? Pochwycił jego nadgarstek i przysunął przedramię do swoich ust. Przesunął po nim językiem, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
- Nie chciałbyś być wrogiem ani przyjacielem. A sprzymierzeńcem?- zapytał cicho, palcami studiując żółto-fioletowe żyły, prężące się pod skórą. Jak pięknie wyglądałby w tym miejscu mroczny znak, gdyby tylko Perseus uwierzył w swoje możliwości.
- Sądzisz, że byłbym w stanie zatruwać cię jadem? - szepnął, przesuwając usta w stronę jego ucha. Wiedział, że tak - że on to wiedział i on sam to wiedział. Ale nie mógł się powstrzymać przed tym, by wypowiedzieć na głos to pytanie i musnąć ustami płatek jego ucha. Pożądanie bardzo często zmieniało osąd. Jego ruchy były cholernie delikatne, do tego stopnia, że gdy tylko wyczuwał, że ciało Blacka reaguje na jego dotyk - odpuszczał. Zostawiał niedosyt, rozpalał go od nowa, nie pozwalał mu odpocząć. - Czy że może bym pokazał ci drogę, która pozwoli nam na bycie sobą?
Zapytał poważnie, odrobinę cofając głowę. Studiował uważnie twarz Perseusa, pamiętając że jeszcze przed chwilą był pod wpływem alkoholu. Oczywiście że częściowo wytrzeźwiał, ale pytanie - jak bardzo? Pochwycił jego nadgarstek i przysunął przedramię do swoich ust. Przesunął po nim językiem, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
- Nie chciałbyś być wrogiem ani przyjacielem. A sprzymierzeńcem?- zapytał cicho, palcami studiując żółto-fioletowe żyły, prężące się pod skórą. Jak pięknie wyglądałby w tym miejscu mroczny znak, gdyby tylko Perseus uwierzył w swoje możliwości.