03.11.2024, 12:43 ✶
Jak Basilius sobie teraz o tym myślał, to chyba po prostu wolałby, aby Electra powiedziała mu, że podczas wymyślania tego planu, ani ona, ani Icarus nie byli stuprocentowo trzeźwi, bo to by przynajmniej jakkolwiek wyjaśniało ich pomysł. Z drugiej strony gdyby naprawdę wpadli na to wszystko w stanie pomroczności umysłu to jakim cudem potem nie zreflektowaliby się, że to może nie był najlepszy pomysł?
Słowo Gryfonki!
Basilius uniósł jedną brew do góry, nie do końca pewny, czy słowo gryfonów przypadkiem nie oznaczało jedynie więcej chaosu, ale uznał, że nie będzie się już na ten temat wypowiadać, zwłaszcza że siostrze było naprawdę przykro.
– Dziękuję – skinął głową i jeszcze zanim ruszył w stronę drzwi, podszedł do biurka i wziął kawałek ciasta marchewkowego, które było idealnie korzenne. No dobrze. Może i Ellie wpadała na głupie pomysły, ale ciasto marchewkowe potrafiła kupić doskonałe. A najwyraźniej czasem sztuką nie było wiedzieć jak coś zrobić, a gdzie to coś kupić.
– Kiedy wyskoczyła ta kretyńska akcja z ogłoszeniem matrymonialnym... – zaczął, gdy już przeżuł swój kawałek i popił lemoniadą, rzucając jej uśmiech na znak, że były dobre. – Napisała do mnie Mona i zasugerowała, że jej listy nie docierały do naszego domu. Do mnie raczej by nie pisała, do ciebie też nie, a wątpię, że było to tego typu zerwanie, aby Ari nigdy nie odpowiedział na jej jakiekolwiek listy, chociaż raz. – Chyba że było, a on właśnie będzie przeszukiwał gabinet ojca po nic. – Kojarzę kilka miejsc, gdzie ojciec chował ważne rzeczy. – Bo czasem lubiłem przestawiać mu papiery. – Może się mylę, ale chcę po prostu zweryfikować pewną teorię.
Słowo Gryfonki!
Basilius uniósł jedną brew do góry, nie do końca pewny, czy słowo gryfonów przypadkiem nie oznaczało jedynie więcej chaosu, ale uznał, że nie będzie się już na ten temat wypowiadać, zwłaszcza że siostrze było naprawdę przykro.
– Dziękuję – skinął głową i jeszcze zanim ruszył w stronę drzwi, podszedł do biurka i wziął kawałek ciasta marchewkowego, które było idealnie korzenne. No dobrze. Może i Ellie wpadała na głupie pomysły, ale ciasto marchewkowe potrafiła kupić doskonałe. A najwyraźniej czasem sztuką nie było wiedzieć jak coś zrobić, a gdzie to coś kupić.
– Kiedy wyskoczyła ta kretyńska akcja z ogłoszeniem matrymonialnym... – zaczął, gdy już przeżuł swój kawałek i popił lemoniadą, rzucając jej uśmiech na znak, że były dobre. – Napisała do mnie Mona i zasugerowała, że jej listy nie docierały do naszego domu. Do mnie raczej by nie pisała, do ciebie też nie, a wątpię, że było to tego typu zerwanie, aby Ari nigdy nie odpowiedział na jej jakiekolwiek listy, chociaż raz. – Chyba że było, a on właśnie będzie przeszukiwał gabinet ojca po nic. – Kojarzę kilka miejsc, gdzie ojciec chował ważne rzeczy. – Bo czasem lubiłem przestawiać mu papiery. – Może się mylę, ale chcę po prostu zweryfikować pewną teorię.