• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi

[27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
04.11.2024, 13:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.11.2024, 13:38 przez Anthony Shafiq.)  
Długą chwilę milczał, dał się jej słowom unosić między nimi, jak dymowi palonych przez nią papierosów. Długą chwilę milczał ważąc to co powinien powiedzieć, a czego nie. Zacisk na gardle przeszkadzał w znaczący sposób, a wspomniany list, który nigdy nie przyszedł był tylko wierzchołkiem góry lodowej.
– Jestem pod wrażeniem, z jaką prostotą przychodzi Ci o tym mówić. Z jaką lekkością pytasz mnie o publiczne okazywanie uczuć, kiedy wiesz, że wydarzy się nigdy. I nie chodzi o to, co ja bym chciał, czy nie... – umilkł znów, gryząc wilgotną ściółkę wnętrza ust, dławiąc zdradzieckie łzy, które próbowały ostentacyjnie ukazać światu jego słabość, brak kontroli nad kotłującym się, wypalonym do cna wnętrzem pragnącym niczego więcej, niż możliwość złapania ukochanej osoby za rękę podczas przechadzki po parku.

Zacisnął wolną od dotyku dłoń tylko po to, by rozluźnić ją chwilę później, w bezradnym geście wobec tego jak zbudowany był świat, jakie były okoliczności. Tak lubił te momenty, gdy mogli to robić, od pierwszego razu wspólnego kluczenia wzdłuż uliczek Ascoli Piceno, czy niedawno, pośród wilgotnych szkockim słońcem drzew. Przypomniał sobie pokusę, by zrobić to na wieczorku hazardowym, gdy Lorraine oczarowała wszystkich, skupiła wzrok, zagwarantowała im prywatność pośród tłumu. Tak bardzo chciał... ale czy ta potrzeba była odwzajemniona?

Karma potrafiła być zawistna i teraz złośliwie punktowała jego dawną zachowawczość. Marzenie transparentności w odmienności było czymś, czego nie podzielał ze swoim pierwszym partnerem. Dawno zmarły mężczyzna pogrążył się w tej myśli, wręcz obsesyjnie dążąc do ujawnienia ich tajemnicy, teraz więc Anthony nie zamierzał w żaden sposób wymagać, oczekiwać. Mógł tylko tęsknić, dusząc w sobie drapiąc tęsknotę za bliskością inną niż seks.

– Tego by brakowało, by Godryk uznał, że deprawuje kolejnego członka jego znamienitej rodziny – dodał zdecydowanie ciszej, nie prosząc Quintessy, by zachowała całą tę rozmowę dla siebie, bo wiedział, że może polegać na jej dyskrecji. Nie czuł ulgi wynikającej z faktu, że nie musi kluczyć w tym zwierzeniu, aby uniknąć imienia kochanka. Wręcz niepokoiło go to bardziej, na ile ich tajemnica nie staje się zbyt oczywista. Jak wiele osób jeszcze mogło dostrzec te wszystkie drobne gesty, uśmiechy, skradzione momenty czułości? Jak wiele osób rozliczy ich za moment, ze zbyt długich lunchy, zbyt częstych wypadów na kawę. Przecież mogli się przyjaźnić. Tak sobie powtarzał, tak sobie mówił, że innym będzie tak mówić. Przed laty chciał ich strzec udając, że nic ich nie łączy. Ale teraz, gdy wezbrana tama pękła, gdy każdy moment spędzony w towarzystwie Erika rozświetlał jego twarz uśmiechem...? Jak wiele osób zauważy. Ile z nich zdecyduje się wykorzystać to po to by zniszczyć jego ukochanego?

Anthony nie bał się o siebie. Był starym, wyliniałym smokiem, z czterema planami awaryjnymi. Nie potrzebował ministerstwa, nie potrzebował politycznych gierek, by wieść dobre życie. Zagraniczne aktywa już teraz mogłyby być podstawą do spokojnej emerytury trwającej sześć, siedem dekad. W każdej chwili mógł wstać i wyjść, ale Erik...? Zbyt wiele leżało na jego barkach. Zbyt wiele miał do stracenia. Dławiące przeświadczenie o tym, że powinien odpuścić i wycofać się z tej relacji nim będzie za późno, zgięło mu kark. Już było za późno.

– Nie wiem co mam zrobić. – przyznał nagle, niemal szepcząc. – Niczego tak nie pragnę jak jego szczęścia i bezpieczeństwa, a mam... jestem przekonany o tym, że stoję na drodze do obu tych celów.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2616), Quintessa Longbottom (2895)




Wiadomości w tym wątku
[27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Anthony Shafiq - 28.10.2024, 18:39
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Quintessa Longbottom - 29.10.2024, 00:26
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Anthony Shafiq - 29.10.2024, 00:55
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Quintessa Longbottom - 30.10.2024, 00:04
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Anthony Shafiq - 31.10.2024, 22:40
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Quintessa Longbottom - 03.11.2024, 01:07
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Anthony Shafiq - 04.11.2024, 13:33
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Quintessa Longbottom - 06.11.2024, 01:12
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Anthony Shafiq - 08.11.2024, 17:59
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Quintessa Longbottom - 11.11.2024, 21:22
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Anthony Shafiq - 12.11.2024, 12:44
RE: [27.08 Quintessa & Anthony] I tonę w uczuć wezbranych powodzi - przez Quintessa Longbottom - 16.11.2024, 01:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa