05.11.2024, 00:03 ✶
Icarus chciał szczęścia Mony, ona… Była najbardziej samolubną osobą na świecie! A jeśli nie na tym świecie, to w tej przeklętej Anglii… Przynajmniej tak mogła o sobie pomyśleć w tamtej chwili. Otóż rudowłosa pragnęła mieć go całego dla siebie. Każdą cząstkę, spojrzenie, uśmiech. Dotyk. Obok siebie, w łożu, pod sobą i w swoich ramionach. Marzyła o tym, aby móc nazwać go swoim mężem, dzielić z nim dnie i noce, razem planować wspólnie planować przyszłość i może kto wie? Kiedyś założyć rodzinę? Zdradzał ją każdy gest; to jak patrzyła na niego, jak się unosiła, jakie emocje w niej wyłował. Kiedy więc usłyszała te słowa, że wiedział, ledwo powstrzymała się, żeby nie westchnąć z ulgi. Ciche uczucie spokoju otuliło ją jak kocyk, świadomość, bo oto właśnie jego słowa dały jej potwierdzenie, na które tak długo czekała. On wiedział. On wiedział! Drżała z emocji, tak. Czyżby mogli w końcu porozmawiać na osobności bez towarzystwa? Czarne myśli wypełniły ponownie jej umysł. A może… Odsyłał, żeby finalnie zakończyć to, co ich łączyło do tej pory i się pożegnać? Twarz Mony przybrała wyraz bolesnej nadziei, mimo że doskonale wiedziała, że powinną ją zamaskować czymś; grzecznością jak Icarus, powściągliwością jak jego ojciec wcześniej.
— Jednakże zawsze byłeś osobą, która kierowała się rozumem, Icarusie — wymamrotała, bo czyż nie był? Czy nie kierował się w życiu informacjami zawartymi na kartach historii, nauką? — Ja… Oczywiście, panie Prewett.
Z nią było tak, że kochała z całą siłą, która tkwiła w jej drobnym, rudowłosym ciele. Nigdy nie potrzebowała być w zamian kochana, może dlatego, że miłość już obficie wypełniała jej życie. Posłała mu jeszcze jedno spojrzenie przez ramię zanim wyszła.
— Jednakże zawsze byłeś osobą, która kierowała się rozumem, Icarusie — wymamrotała, bo czyż nie był? Czy nie kierował się w życiu informacjami zawartymi na kartach historii, nauką? — Ja… Oczywiście, panie Prewett.
Z nią było tak, że kochała z całą siłą, która tkwiła w jej drobnym, rudowłosym ciele. Nigdy nie potrzebowała być w zamian kochana, może dlatego, że miłość już obficie wypełniała jej życie. Posłała mu jeszcze jedno spojrzenie przez ramię zanim wyszła.