05.11.2024, 00:34 ✶
Każda organizacja była jak wielka machina. Jeśli przyjrzeć jej się dobrze, to składała się głównie z małych trybików współpracujących ze sobą harmonijnie. Każdy miał własną rolę do spełnienia i zadanie do wykonania.
Organizacja przestępcza Changów była dokładnie taka sama. Liczyła się nie tylko sama palarnia, w której odurzeni klienci mogli znaleźć zapomnienie. To także informatorzy, dostawcy, szmuglerzy, skorumpowani urzędnicy... Każdy trybik miał znaczenie. Każdy miał swoją wartość, miejsce i funkcję.
Czasami maszyna wymagała konserwacji. Czasami trzeba było sprawdzić, czy wszystkie trybiki działały prawidłowo i pozbyć się tych, które nie były potrzebne. Czasami trzeba było upewnić się, że nie ma żadnych lepszych rozwiązań, które zapewniłyby sprawniejsze działanie całego układu.
Shafiq był ciekawą postacią. Nokturnowe wieści głosiły, że pod osłoną księgarni prowadził interesy, które pokrywały się z potrzebami Marlene. Gdyby plotki się potwierdziły, a Folklore okazałby się rzetelny i godny zaufania, to mógłby stać się użytecznym trybikiem nie tylko dla niej, ale dla całej rodziny Chang. Trzeba było tylko upewnić się, że jest właściwym człowiekiem do rozpoczęcia współpracy.
Nie lubiła opuszczać Nokturnu i podziemnych ścieżek. Nie czuła się swobodnie w "normalnym" świecie, choć od czasu do czasu trzeba było to zrobić. Na Horyzontalną deportowała się bardziej z poczucia obowiązku niż z własnych chęci. Ubrana w ciepłe czarodziejskie szaty, nie wyróżniające się specjalnie, szybko zmieszała się z innymi czarodziejami i czarodziejkami robiącymi zakupy lub spieszącymi do pracy. Księgarnie odnalazła bez większego problemu i nie przyglądając się zbytnio szybie wystawowej (to nie po książki przyszła) weszła do środka.
- Okropieństwa? - spytała się pochylonego nad gazetą mężczyznę. Nie usłyszała wszystkiego, co do siebie powiedział, ale ostatnie słowa obiły jej się o uszy jak dzwon bijący w oddali. Zamknęła za sobą uchylone drzwi i pewnym krokiem skierowała się w stronę sprzedawcy.
- Jakie okropieństwa? - dopytała się lustrując go uważnym spojrzeniem swoich ciemnych oczu. Czy był tym, którego szukała? Komu można było zaufać? To się zobaczy. Na razie było zbyt wcześnie, by mogła sobie wyrobić opinię. Pierwsze wrażenie często bywało mylne.
Organizacja przestępcza Changów była dokładnie taka sama. Liczyła się nie tylko sama palarnia, w której odurzeni klienci mogli znaleźć zapomnienie. To także informatorzy, dostawcy, szmuglerzy, skorumpowani urzędnicy... Każdy trybik miał znaczenie. Każdy miał swoją wartość, miejsce i funkcję.
Czasami maszyna wymagała konserwacji. Czasami trzeba było sprawdzić, czy wszystkie trybiki działały prawidłowo i pozbyć się tych, które nie były potrzebne. Czasami trzeba było upewnić się, że nie ma żadnych lepszych rozwiązań, które zapewniłyby sprawniejsze działanie całego układu.
Shafiq był ciekawą postacią. Nokturnowe wieści głosiły, że pod osłoną księgarni prowadził interesy, które pokrywały się z potrzebami Marlene. Gdyby plotki się potwierdziły, a Folklore okazałby się rzetelny i godny zaufania, to mógłby stać się użytecznym trybikiem nie tylko dla niej, ale dla całej rodziny Chang. Trzeba było tylko upewnić się, że jest właściwym człowiekiem do rozpoczęcia współpracy.
Nie lubiła opuszczać Nokturnu i podziemnych ścieżek. Nie czuła się swobodnie w "normalnym" świecie, choć od czasu do czasu trzeba było to zrobić. Na Horyzontalną deportowała się bardziej z poczucia obowiązku niż z własnych chęci. Ubrana w ciepłe czarodziejskie szaty, nie wyróżniające się specjalnie, szybko zmieszała się z innymi czarodziejami i czarodziejkami robiącymi zakupy lub spieszącymi do pracy. Księgarnie odnalazła bez większego problemu i nie przyglądając się zbytnio szybie wystawowej (to nie po książki przyszła) weszła do środka.
- Okropieństwa? - spytała się pochylonego nad gazetą mężczyznę. Nie usłyszała wszystkiego, co do siebie powiedział, ale ostatnie słowa obiły jej się o uszy jak dzwon bijący w oddali. Zamknęła za sobą uchylone drzwi i pewnym krokiem skierowała się w stronę sprzedawcy.
- Jakie okropieństwa? - dopytała się lustrując go uważnym spojrzeniem swoich ciemnych oczu. Czy był tym, którego szukała? Komu można było zaufać? To się zobaczy. Na razie było zbyt wcześnie, by mogła sobie wyrobić opinię. Pierwsze wrażenie często bywało mylne.