05.11.2024, 07:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2024, 10:55 przez Baldwin Malfoy.)
4.09.1972
Moja słodka, Delilah.National Gallery jest mi skarbcem cenniejszym od Gringotta, wiesz dobrze, że pielęgnuję pamięć o wystawianych tam ikonach artystycznego, mugolskiego profanum. Z każdą ich niedoskonałością, które zdają się czynić obrazy jeszcze bliższe istocie swego znaczenia.
Nie jest kwestią to czy byłbym w stanie namalować to lepiej, bo choć chylę głowę przed zmysłowością gry świateł i kolorów – jego dzieła są martwe. Nigdy nie mogły być inne.
A jednak.
Kwestią jest to czy ów głupiec z Katakumb zasłużył na wyniesienie na ołtarze i przywdzianie skóry proroka, skoro z jego ust spływały jedynie bluźnierstwa wobec tych, którzy patrzą na nas z ciemności. Niech Matka najmilsza ma jego duszę w opiece, lecz wierz mi, nawet Ona w swej mocy, nie była w stanie zmienić wyroku jego losu. Człowiekowi ów odrąbano już trzy palce. Śmierć była łaskawszym wyrokiem niż zasznurowanie ust i pozostawienie na dnie Katakumb, by drążył korytarze nim nie padnie z sił.
Scarlett Mulciber jest mi przyjaciółką, nie towarzyszką ma miła. Nie oblekę jej w głębokie czerwienie szat z obrazu; Nie wsunę na jej skrzące się srebrem pasma włosów wianka oblubienicy; Nie skryję jej bladego lica za woalem przyrzeczenia.
Widziałem kompozycje. Są zachwycające, pełne słodkiego okrucieństwa – jak inaczej mam nazwać, że stworzyłaś z kwiatów dar piękniejszy niż twarze wielu dam obecnych na pogrzebie? Wiele bym dał by dostrzec ich twarze skręcone w grymasie źle skrywanej goryczy.
Ale zbiorę resztki róż, by usłać nimi drogę mej najsłodszej panny nad pannami, mojej drogiej siostry.
Powierz jej serce i duszę Matce, bowiem jak godziny zbawienia oczekuję chwili, gdy nasza Bogini wskaże jej prawdę.
Bezgranicznie Ci oddany,
Baldwin
Baldwin