05.11.2024, 14:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2024, 14:43 przez Basilius Prewett.)
Basilius siedział w salonie z książką w ręku i Cerberem na poduszce obok i czekał. Było już późno i prawdę mówiąc nie miał pojęcia, o której Icarus wróci do domu i w jakim będzie stanie, ale wolał nie zwlekać z rozmową na ten jeden konkretny temat. Na stoliku kawowym, tuż obok kubka z wypitą do połowy wzmacniającą, ziołową herbatą stało wyciągnięte z gabinetu ojca pudełko pełne listów Mony. A więc jednak ojciec naprawdę był, aż takim dupkiem. Kto by się spodziewał? A no tak, on.
Nagle z korytarza dobiegł go dźwięk przekręcanych kluczy i otwieranych drzwi, a Cerber zerwał się ze swojego miejsca, by przywitać się z Icarusem. Basilius przymknął na chwilę oczy.
Od czasu rozmowy z Electrą układał sobie w głowie plan tego, co powie bratu, dobierał odpowiednie słowa, taktycznie zabrał z kuchni alkohol na wypadek, gdyby ta cała dyskusja miała potoczyć się bardzo źle, ale... Ale i tak miał wrażenie, że bardziej pewny siebie czuł się wtedy, gdy musiał na szybko poskładać krwawiącego pacjenta, niż teraz. Wstał powoli ze swojego miejsca na kanapie i ruszył w do drzwi wejściowych, aby powitać młodszego Prewetta i od razu spróbować ocenić, jak ciężka mogła być to rozmowa, zwłaszcza że przecież mieli mówić o dwóch osobach, które najwyraźniej wywoływały w nim wielkie emocje. Nie wszystkie do końca pozytywne.
– Musiał przeczuwać, że zaraz wrócisz, bo od kwadransu co jakiś czas patrzył w stronę drzwi – rzucił wskazając na psa. Skłamał, ale Cerber rzeczywiście czasami tak robił, a on chciał jakoś na dzień dobry polepszyć humor brata. – Herbaty?
Nagle z korytarza dobiegł go dźwięk przekręcanych kluczy i otwieranych drzwi, a Cerber zerwał się ze swojego miejsca, by przywitać się z Icarusem. Basilius przymknął na chwilę oczy.
Od czasu rozmowy z Electrą układał sobie w głowie plan tego, co powie bratu, dobierał odpowiednie słowa, taktycznie zabrał z kuchni alkohol na wypadek, gdyby ta cała dyskusja miała potoczyć się bardzo źle, ale... Ale i tak miał wrażenie, że bardziej pewny siebie czuł się wtedy, gdy musiał na szybko poskładać krwawiącego pacjenta, niż teraz. Wstał powoli ze swojego miejsca na kanapie i ruszył w do drzwi wejściowych, aby powitać młodszego Prewetta i od razu spróbować ocenić, jak ciężka mogła być to rozmowa, zwłaszcza że przecież mieli mówić o dwóch osobach, które najwyraźniej wywoływały w nim wielkie emocje. Nie wszystkie do końca pozytywne.
– Musiał przeczuwać, że zaraz wrócisz, bo od kwadransu co jakiś czas patrzył w stronę drzwi – rzucił wskazając na psa. Skłamał, ale Cerber rzeczywiście czasami tak robił, a on chciał jakoś na dzień dobry polepszyć humor brata. – Herbaty?