07.11.2024, 09:19 ✶
- Odradzam. Wprawdzie one też nie sforsują drzwi, ale mogą łatwo spalić wam dom - powiedziała Florence, przestępując próg. - Oczywiście, możecie wtedy prosić Edwarda, by przyjął was w Kensington - dodała niemal słodkim tonem. Posiadłość była ogromna i Florence nie wątpiła, że Edward by ich przyjął: lubił pokazywać światu (oraz samemu sobie), jaki jest wielkoduszny wobec rodziny i jeszcze bardziej lubił sterować życiem krewnych. A mając tych pod ręką, miał też ku temu szerokie możliwości. Gdyby młodzi Prewettowie już tam się przenieśli, Edward zaraz zacząłby natychmiast dla Basiliusa szukać żony, Icarusa traktować jak powietrze lub (albo i) pokazywać mu, że nie jest pełnoprawnym członkiem rodziny - podejrzewała, że jego imienia nawet nie było w drzewie genealogicznym, dość typowe w rodzie Prewettów, Florence nawet nie mogła naprawdę się o to oburzać - a Electrę zmusił do rzucenia pracy dla mugoli. I to byłby zaledwie początek. - Może nawet umówi cię z jakąś alchemiczką? - dodała jeszcze w pewnej złośliwości, może wrodzonej, a może nabytej, gdy dorastała w rodzinie, w której pełno było młodszych od niej, chętnie brojących chłopców. Odrobina ironii była wobec nich niekiedy równie skuteczną bronią, co jasnowidzenie.
- Czyli drzwi salonu - zgodziła się bez oporów, ruszając w tamtym kierunku. Odstawiła skrzynkę i dopiero teraz przykucnęła, aby pogłaskać Cerbera, najpierw po głowie, potem, gdy przewrócił się na plecy, po brzuchu. - Nosy i żebra u obu już całe? - upewniła się, zanim ku zawodowi psa podniosła się i zaczęła wyjmować ze skrzynki komponenty. - Wymyśl kod, minimum czterocyfrowy. Musicie go wszyscy zapamiętać. Jeśli chodzi o herbatę, może kiedy skończę. Chcesz później poćwiczyć rozpraszanie? Mogę pokazać ci też przebieg łamania rytuału Beltane.
Wprawdzie pierwsza fala chętnych do jego łamania już przewinęła się przez szpital, a najbardziej dokuczliwe skutki uboczne minęły - zostawiając za sobą kilka nowych związków, parę zniszczonych starych i mnóstwo zakłopotania - ale niektórzy wciąż pojawiali się na progu gabinetu Florence, a z ich ust sypały się kwiaty. Była już pewna, że jej procedura działa i nie niesie skutków ubocznych, mogła więc z czystym sumieniem popracować nad tym z Basiliusem.
- Czyli drzwi salonu - zgodziła się bez oporów, ruszając w tamtym kierunku. Odstawiła skrzynkę i dopiero teraz przykucnęła, aby pogłaskać Cerbera, najpierw po głowie, potem, gdy przewrócił się na plecy, po brzuchu. - Nosy i żebra u obu już całe? - upewniła się, zanim ku zawodowi psa podniosła się i zaczęła wyjmować ze skrzynki komponenty. - Wymyśl kod, minimum czterocyfrowy. Musicie go wszyscy zapamiętać. Jeśli chodzi o herbatę, może kiedy skończę. Chcesz później poćwiczyć rozpraszanie? Mogę pokazać ci też przebieg łamania rytuału Beltane.
Wprawdzie pierwsza fala chętnych do jego łamania już przewinęła się przez szpital, a najbardziej dokuczliwe skutki uboczne minęły - zostawiając za sobą kilka nowych związków, parę zniszczonych starych i mnóstwo zakłopotania - ale niektórzy wciąż pojawiali się na progu gabinetu Florence, a z ich ust sypały się kwiaty. Była już pewna, że jej procedura działa i nie niesie skutków ubocznych, mogła więc z czystym sumieniem popracować nad tym z Basiliusem.