07.11.2024, 10:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.11.2024, 15:46 przez Anthony Shafiq.)
—27/08/72—
Biały kruk przyniósł Lorraine odpowiedź dopiero o świcie. A może już o świcie?
Z nas dwojga, to Ty bladolica bliżej masz płomienia - lśnisz blaskiem gwiazdy, komety o długim warkoczu przemierzającej nieboskłon, ściągającej wzrok wielu. Ja skrywam się w podziemiu, w chłodzie jaskini pozbawionej światła, szukam chłodu i kojących objęć spokojności wyzbytej ludzi. Moje wczorajsze wyjście niewątpliwie było błędem na wielu płaszczyznach, a Twój Ravel stanowił najjaśniejszy, miły punkt, choć i tak świat zatruł go swoją strukturą. Dawno już nic tak pięknego i łagodnej nie pobudziło mnie do takiej pustej wściekłości na to, że wielkie tryby w które jesteśmy wciągnięci prezentują się tak a nie inaczej. Ból psychiczny zbyt szybko przełożył się na fizyczny i niedawno odniesione rany na nowo otworzyły się by zatrważać mnie konsekwencjami lekkomyślnie przyjętej oferty.
Nie przyjdę dzisiaj na Twój recital moja droga, choć nie wątpię w jego doskonałość. Muszę odetchnąć ciszą, muszę znaleźć przestrzeń, aby móc odnaleźć się na nowo w okolicznościach pełnych płomieni, które nie są moją domeną.
Niemniej, nie myśl, że nie słyszę Twojego wołania i potrzeby spotkania. Uśmiecham się na myśl o tym, byśmy mogli porozmawiać znów prywatnie, cieszę się, że znajdujesz czas dla swojego starego przyjaciela. Czy pasuje Ci pierwszy dzień nadchodzącego miesiąca? Do tego czasu powinienem być już pełen sił, gotowy by otoczyć chłodem kamiennej czary Twój wzmagający z wiekiem żar.
A.