07.11.2024, 19:47 ✶
Od kilku dobrych dni życie Icarusa polegało na piciu, płakaniu, piciu, myśleniu o Monie Rowle i żałowaniu własnych życiowych decyzji. No i oczywiście na piciu, jak można było o tym zapomnieć? Mężczyzna czuł, jakby smak alkoholu niemal nie był w stanie zniknąć z jego kubków smakowych. Cały czas trwał w stanie lżejszego lub mocniejszego rauszu, choć ten był raczej nieprzyjemny. Nie budziła się w nim jakaś agresja. Nikomu nie robił krzywdy, choć Chrissy już wydawała się zirytowana, a Brutus zagubiony. Oj, jak można było się połapać w nastrojach Icarusa Prewetta? On sam nawet nie potrafił tego zrobić.
Wszedł do domu, chwiejąc się lekko na nogach. Chciał tylko położyć się, zażyć eliksir nasenny i odpłynąć. Może wtedy mógł przestać czuć? Ach, no tak, przecież śnił o Monie! Były to sny tak niewyraźne, że wiedział tylko, że były o niej, ale nic więcej. Wiedział też, że były to tylko sny. Kobieta go już nie kochała, to było jasne. Icarus by się bardzo jej dziwił, gdyby rzeczywiście jeszcze darzyła go uczuciem. Przecież na to nie zasługiwał.
Basil oczywiście nie spał tego wieczoru. Nie położył się grzecznie spać, tylko jakby czekał w salonie, żeby przywitać Icarusa. Młodszy z Prewettów czuł się oceniany przez starszego brata. Tak jakby czekał na niego rodzic, który miał go ochrzanić za złe oceny w szkole. Najpierw proponował herbatkę, a potem wyciągał działa. Jednak Icarus pogłaskał Cerbera, gdy Basil o nim wspomniał. To było tak dobre stworzenie. Ludzie... nie mieli tyle dobra w sercu. Cerber jako jedyny zdawał się nie być zawiedziony Icarusem. Ellie się martwiła, Basil... cóż... zaraz Icarus miał się przekonać, co uważał.
– Wolałbym wody, jeśli mam być szczery – powiedział, z trudem wymawiając słowa, które brzmiały tak, jakby nie do końca potrafił w ogóle je formułować. – I jak coś do mnie masz, to mi powiedz. Nie wstydź się.
Wszedł do domu, chwiejąc się lekko na nogach. Chciał tylko położyć się, zażyć eliksir nasenny i odpłynąć. Może wtedy mógł przestać czuć? Ach, no tak, przecież śnił o Monie! Były to sny tak niewyraźne, że wiedział tylko, że były o niej, ale nic więcej. Wiedział też, że były to tylko sny. Kobieta go już nie kochała, to było jasne. Icarus by się bardzo jej dziwił, gdyby rzeczywiście jeszcze darzyła go uczuciem. Przecież na to nie zasługiwał.
Basil oczywiście nie spał tego wieczoru. Nie położył się grzecznie spać, tylko jakby czekał w salonie, żeby przywitać Icarusa. Młodszy z Prewettów czuł się oceniany przez starszego brata. Tak jakby czekał na niego rodzic, który miał go ochrzanić za złe oceny w szkole. Najpierw proponował herbatkę, a potem wyciągał działa. Jednak Icarus pogłaskał Cerbera, gdy Basil o nim wspomniał. To było tak dobre stworzenie. Ludzie... nie mieli tyle dobra w sercu. Cerber jako jedyny zdawał się nie być zawiedziony Icarusem. Ellie się martwiła, Basil... cóż... zaraz Icarus miał się przekonać, co uważał.
– Wolałbym wody, jeśli mam być szczery – powiedział, z trudem wymawiając słowa, które brzmiały tak, jakby nie do końca potrafił w ogóle je formułować. – I jak coś do mnie masz, to mi powiedz. Nie wstydź się.