07.11.2024, 20:58 ✶
Margaret była, co by tu nie mówić, stworzona do swojej pracy. Powodów było wiele: po pierwsze - uwielbiała ploteczki, po drugie - była przenikliwa i inteligentna i po trzecie mogła na chwilę oderwać się od życia z średnio rozgarniętym mężem i trójką niesfornych synów. Och, praca była dla niej wytchnieniem i spełnieniem wszelkich ambicji. A Margaret była, jak to się mówi, żyletą. No i jak robiła wywiady, to robiła je, cholera jasna, dobrze.
Podczas swojej sondy na Pokątnej, dostrzegła młodą dziewczynę, którą skojarzyła jako jedną z przedstawicielek rodziny Prewettów. Nawet jeśli pochodziła z dość lichej gałęzi, jej opinia mogła być uznana przez czytelników za wartą uwagi. Dlatego podeszła do spacerującej Prewettówny i posłała jej swój profesjonalny uśmiech.
– Panna Prewett, czyż tak? Margaret Godly, Prorok Codzienny. Czy mogłabym pani zająć chwileczkę? – zapytała uprzejmie, choć już w jej głosie można było usłyszeć dziennikarskie zacięcie. Traktowała swoją pracę poważnie. Nie to, co jej mąż, Ludvic, który, za przeproszeniem, opierdzielał się, bo nie było pracy dla ludzi z jego wykształceniem. Co za głupota... Przecież skończył Hogwart jak każda inna osoba! Tylko nie był w stanie ruszyć tyłka z kanapy, ot co!
Podczas swojej sondy na Pokątnej, dostrzegła młodą dziewczynę, którą skojarzyła jako jedną z przedstawicielek rodziny Prewettów. Nawet jeśli pochodziła z dość lichej gałęzi, jej opinia mogła być uznana przez czytelników za wartą uwagi. Dlatego podeszła do spacerującej Prewettówny i posłała jej swój profesjonalny uśmiech.
– Panna Prewett, czyż tak? Margaret Godly, Prorok Codzienny. Czy mogłabym pani zająć chwileczkę? – zapytała uprzejmie, choć już w jej głosie można było usłyszeć dziennikarskie zacięcie. Traktowała swoją pracę poważnie. Nie to, co jej mąż, Ludvic, który, za przeproszeniem, opierdzielał się, bo nie było pracy dla ludzi z jego wykształceniem. Co za głupota... Przecież skończył Hogwart jak każda inna osoba! Tylko nie był w stanie ruszyć tyłka z kanapy, ot co!