07.11.2024, 22:45 ✶
Miał ochotę odepchnąć się od tej miękkiej, pomiętej pościeli, wesprzeć na jednej dłoni a drugą po prostu trzasnąć Perseusa w twarz. Z jednej strony rozumiał, jak dokładnie funkcjonuje umysł osoby tego pokroju - i przecież przez to właśnie go wybrał - z drugiej jednak naprawdę nie rozumiał, jak można było pogrążać się w aż takiej rozpaczy z powodu kilku potknięć. On i wielu innych, których do siebie przyciągał, nierzadko siłą, byli różni. Jak ogień i woda. Jedno z nich paliło, drugie dawało życie. Lecz jeżeli tylko by zgasić odrobinę ten pierwszy, to ogrzeje - a gdy wzmocnić ten drugi, również zabije. I chyba właśnie z tego powodu nie uciekał się do rękoczynów, gdy tak wisiał nad ludźmi słabymi. Bo każdy miał swoje chwile słabości - u niektórych trwały one chwilę, a u innych kilka lat. Sztuką było jednak wynieść taką osobę w miejsce, gdzie będzie mogła uwierzyć w siebie. Wdzięczność, przywiązanie, a także swojego rodzaju nabyty egocentryzm i zbyt duże poczucie własnej wartości: takie osoby były idealne do tego, co planował. Co oni planowali. Zamiast otrzeźwiającego uderzenia, Perseus mógł poczuć delikatne muśnięcie wierzchu dłoni na rozgrzanej skórze. Być może Rodolphus szedł po linii najmniejszego oporu i szedł na łatwiznę, bo przecież mógł wybrać kogoś silniejszego i go złamać, ale zdecydowanie bardziej wolał dawać tym słabym nadzieję i oparcie, by wzmocnić nie tylko ich, ale i samego siebie. W krytycznym momencie to przecież przywiązanie i niespełnione obietnice staną się najważniejsze. A że przy okazji naprawi złamanego człowieka... Łatwiej było ulepić kogoś na własną modłę, gdy był zepsuty, niż łamać silnego i naprawiać go tak, jak się mu podobało.
- Równie dobrze możesz obwinić swoją matkę, że cię urodziła - mruknął, powstrzymując się od przewrócenia oczami. Ten łańcuszek zależności mógł się ciągnąć w nieskończoność - i po co? - Zamiast szukać zależności między nimi a tobą, po prostu uznaj, że na tobie się to skończy. Czyż nie łatwiej jest być skałą, o którą roztrzaska się fala, chcąca ją pochłonąć?
Zauważył nieco filozoficznie, podnosząc się z łóżka. Słyszał, że Black był nie do końca trzeźwy, ale na tyle zdążył ochłonąć, że przynajmniej nie powinien się zataczać, gdy będzie go prowadził do tej łazienki.
Nie zdążył jednak mu odpowiedzieć, że owszem - może mu pokazać gdzie co jest, bo przecież widział jego spojrzenie. Gdy schodził z łóżka, chcąc postawić stopy na podłodze, jego mały palec uderzył w coś twardego.
Dlaczego to zawsze musiał być mały palec? Lestrange syknął, zaciskając zęby. Perseus mógł się założyć o cały majątek, który mu pozostał, że nawet rzucił cichą kurwą i nawet macią, chociaż przekleństwa to nie było coś, co Rodolphus stosował - w ogóle do niego nie pasowały. Zacisnął powieki - był mężczyzną, potężnym Niewymownym, jednym z młodszych jeśli nie najmłodszych w tym Departamencie. Nie będzie, kurwa, płakał, przez uderzenie w mały palec, chociaż Merlin mu świadkiem, że Lestrange poczuł jak prąd przeszywa całe jego ciało w ten nieprzyjemny sposób.
- Trzymasz kamienne pułapki pod swoim łóżkiem, Black? - burknął, nachylając się by rozmasować bolącą część ciała. Jego dłoń natrafiła jednak nie na kamień, a na pudełko. Zmarszczył brwi. - Albo pudełko kamieni?
- Równie dobrze możesz obwinić swoją matkę, że cię urodziła - mruknął, powstrzymując się od przewrócenia oczami. Ten łańcuszek zależności mógł się ciągnąć w nieskończoność - i po co? - Zamiast szukać zależności między nimi a tobą, po prostu uznaj, że na tobie się to skończy. Czyż nie łatwiej jest być skałą, o którą roztrzaska się fala, chcąca ją pochłonąć?
Zauważył nieco filozoficznie, podnosząc się z łóżka. Słyszał, że Black był nie do końca trzeźwy, ale na tyle zdążył ochłonąć, że przynajmniej nie powinien się zataczać, gdy będzie go prowadził do tej łazienki.
Nie zdążył jednak mu odpowiedzieć, że owszem - może mu pokazać gdzie co jest, bo przecież widział jego spojrzenie. Gdy schodził z łóżka, chcąc postawić stopy na podłodze, jego mały palec uderzył w coś twardego.
Dlaczego to zawsze musiał być mały palec? Lestrange syknął, zaciskając zęby. Perseus mógł się założyć o cały majątek, który mu pozostał, że nawet rzucił cichą kurwą i nawet macią, chociaż przekleństwa to nie było coś, co Rodolphus stosował - w ogóle do niego nie pasowały. Zacisnął powieki - był mężczyzną, potężnym Niewymownym, jednym z młodszych jeśli nie najmłodszych w tym Departamencie. Nie będzie, kurwa, płakał, przez uderzenie w mały palec, chociaż Merlin mu świadkiem, że Lestrange poczuł jak prąd przeszywa całe jego ciało w ten nieprzyjemny sposób.
- Trzymasz kamienne pułapki pod swoim łóżkiem, Black? - burknął, nachylając się by rozmasować bolącą część ciała. Jego dłoń natrafiła jednak nie na kamień, a na pudełko. Zmarszczył brwi. - Albo pudełko kamieni?