08.11.2024, 01:37 ✶
W odpowiedzi uśmiechnął się tylko smutno, bowiem nie wiedział jak przekazać Rodolphusowi to, że są momenty, kiedy właściwie ma jej to za złe. Chciał być skałą, ale to wymagało czasu. Skała to zastygnięta magma; na początku gorąca jak targające nim uczucia, plastyczna jak jego psychika pod wpływem innych. Ostygnięcie wymagało czasu. Czy ten młodzieniec miał w sobie dość cierpliwości?
— Ty za to jesteś skałą, o którą rozbijają się moje rzeczy — odparł filuternie, gdy młody Lestrange klął pod nosem. A zaraz potem zbladł, a uśmiech zatarł się na jego twarzy.
Pudełko. Pod łóżkiem. Pudełko pod łóżkiem, to, o którego odebranie z Dziurawego Kotła poprosił Elliotta, kiedy był w Windermere i ratował trytony przed nimi samymi. To samo, które pośpiesznie chował pod łóżkiem przed Vesperą, bo nie wiedział, w jaki sposób miałby się przed nią wytłumaczyć z nagłego impulsu nakazującego mu zakup pięćdziesięciu świeczek w kształcie penisów. Wreszcie, to same pudełko, na które musiała natrafić jego matka, kiedy pod jego nieobecność wpadła wraz z ojcem do jego mieszkania i wywróciła je do góry nogami, dlatego jego kawałek wystawał. A on w ferworze emocji zupełnie o nim zapomniał, zwłaszcza, że to nie była jego strona łóżka i nawet nie zauważył, że coś jest nie tak. Czy Daphne dokładnie je przejrzała? Jeśli tak, to zapewne wdzięczna była Matce, że Perseusowi nie przyszło do głowy zapalać ich na weselu (niewiele wiedziała o tym, że doszło by do tego, gdyby zleceniobiorca się wyrobił)...
— Nie, to... — poderwał się, przeszedł na czworakach na skraj materacu i wysunął karton spod łóżka, a potem wsunął do niego rękę i wyciągnął jedną ze słynnych fallicznych świeczek Charlesa Mulcibera — Nawet nie wiem jak ci to wyjaśnić...
— Nie mam pojęcia skąd to się tu wzięło — skłamał gładko, odkładając świeczkę na miejsce, bo przecież nie zamierzał się przyznawać, że były mu potrzebne do rytuału, który odprawiony przed zbliżeniem miał sprawić, że stanie się wytrzymalszym kochankiem — Być może Imogen pisała recenzję do Czarownicy i je podesłała Vesperze.
A potem po mistrzowsku zmienił temat. Przynajmniej tak mu się wydawało.
— Bardzo boli? — zapytał, zerkając na jego stopę. Przez chwilę chciał zaproponować nawet masaż, ale uznał to za co najmniej dziwne. Równocześnie doszedł do wniosku, że chyba jednak nie do końca wytrzeźwiał, skoro takie zdrożne myśli w ogóle przyszły mu do głowy. Podniósł się więc z łóżka i ujął dłoń Rodolphusa. — Co powiesz na gorącą kąpiel zamiast prysznica? Wszystko dla ciebie przygotuję.
Sam planował wziąć szybki prysznic na dole, a potem przygotować dla niego jakieś przekąski. Uwielbiał się troszczyć o swoich partnerów; był to swego rodzaju manifest oddania.
— Ty za to jesteś skałą, o którą rozbijają się moje rzeczy — odparł filuternie, gdy młody Lestrange klął pod nosem. A zaraz potem zbladł, a uśmiech zatarł się na jego twarzy.
Pudełko. Pod łóżkiem. Pudełko pod łóżkiem, to, o którego odebranie z Dziurawego Kotła poprosił Elliotta, kiedy był w Windermere i ratował trytony przed nimi samymi. To samo, które pośpiesznie chował pod łóżkiem przed Vesperą, bo nie wiedział, w jaki sposób miałby się przed nią wytłumaczyć z nagłego impulsu nakazującego mu zakup pięćdziesięciu świeczek w kształcie penisów. Wreszcie, to same pudełko, na które musiała natrafić jego matka, kiedy pod jego nieobecność wpadła wraz z ojcem do jego mieszkania i wywróciła je do góry nogami, dlatego jego kawałek wystawał. A on w ferworze emocji zupełnie o nim zapomniał, zwłaszcza, że to nie była jego strona łóżka i nawet nie zauważył, że coś jest nie tak. Czy Daphne dokładnie je przejrzała? Jeśli tak, to zapewne wdzięczna była Matce, że Perseusowi nie przyszło do głowy zapalać ich na weselu (niewiele wiedziała o tym, że doszło by do tego, gdyby zleceniobiorca się wyrobił)...
— Nie, to... — poderwał się, przeszedł na czworakach na skraj materacu i wysunął karton spod łóżka, a potem wsunął do niego rękę i wyciągnął jedną ze słynnych fallicznych świeczek Charlesa Mulcibera — Nawet nie wiem jak ci to wyjaśnić...
— Nie mam pojęcia skąd to się tu wzięło — skłamał gładko, odkładając świeczkę na miejsce, bo przecież nie zamierzał się przyznawać, że były mu potrzebne do rytuału, który odprawiony przed zbliżeniem miał sprawić, że stanie się wytrzymalszym kochankiem — Być może Imogen pisała recenzję do Czarownicy i je podesłała Vesperze.
A potem po mistrzowsku zmienił temat. Przynajmniej tak mu się wydawało.
— Bardzo boli? — zapytał, zerkając na jego stopę. Przez chwilę chciał zaproponować nawet masaż, ale uznał to za co najmniej dziwne. Równocześnie doszedł do wniosku, że chyba jednak nie do końca wytrzeźwiał, skoro takie zdrożne myśli w ogóle przyszły mu do głowy. Podniósł się więc z łóżka i ujął dłoń Rodolphusa. — Co powiesz na gorącą kąpiel zamiast prysznica? Wszystko dla ciebie przygotuję.
Sam planował wziąć szybki prysznic na dole, a potem przygotować dla niego jakieś przekąski. Uwielbiał się troszczyć o swoich partnerów; był to swego rodzaju manifest oddania.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory
Szczegółowy opis słynnej świeczki Mulcibera