• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[7 sierpnia 1972] Nie zamykaj oczu — Jonathan i Tessa

[7 sierpnia 1972] Nie zamykaj oczu — Jonathan i Tessa
Kwintesencja kobiecości
wpisano zdradę w pocałunek
w czułe spojrzenia, w szlachetny trunek
wiek
50
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
właścicielka antykwariatu
Co widzi się jako pierwsze po zauważeniu Tessy na ulicy? Na pewno to, że jest dosyć wysoka — ma w końcu 178 centymetrów wzrostu — a całe wrażenie potęgują buty na małym, ale wciąż!, obcasie. Po drugie, przenikliwe spojrzenie, które zdaje się równocześnie spoglądać prosto w duszę za twoimi oczami, a także patrzeć prosto przez ciebie. Jakby jednocześnie widziała wszystko i nic. Po trzecie, przy wizytach w mugolskim Londynie ubiera się dosyć stonowanie; świetnie skrojony komplet lub zwyczajna koszula, wciśnięta w dopasowane spodnie garniturowe. Kiedy, jednak, jest w zaciszu własnego domu lub wybiera się z wizytą do rodziny czy przyjaciół, pozwala wyjść na wierzch swojej nieco bardziej kolorowej, czarodziejskiej stronie. Po czwarte, a także, nareszcie, ostatnie, Tessa zawsze trzyma w ręku długą, staromodną lufkę z papierosem, nawet jeśli nie ma w intencji go odpalać.

Quintessa Longbottom
#1
08.11.2024, 01:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.11.2024, 15:51 przez Quintessa Longbottom.)  
To działo się już od kilku tygodni.
Wszystko zaczęło się od najzwyklejszego snu. I w jego ramach również pozostało, bo całe doświadczenie trzyma się granic poza jawą. Oczywiście, Tessa próbowała wszystkiego — herbat ziołowych, które polecił jej Morpheus, mieszanek nasennych, mających zrzucić ją z nóg i pozwolić w spokoju przespać całą noc. No i owszem, zasypiała, choć z trudem. Ale nic nie mogło zaradzić na sny, które męczyły ją co noc.
Położyła się stosunkowo wcześnie, bo jeszcze lekko przed jedenastą wieczorem. Dokładnie sprawdziła czy pozamykała wszystkie okna, czy drzwi wejściowe i te, prowadzące na podwórze zostały zapieczętowane kluczami, a potem ułożyła się do snu. Spojrzała przelotnie na pustą przestrzeń obok siebie, na drugą poduszkę, na której aktualnie wylegiwał się jej stary, rudy kot. Westchnęła mimowolnie. Potem już tylko dopiła herbatę i najzwyczajniej w świecie poszła spać.
I tak jak w duchu błagała dobrego, starego Merlina o spokojną noc, tak ten… najwyraźniej postanowił dzisiaj nie odebrać słuchawki i ignorować wszelkie prośby. Dzisiaj w repertuarze zaplanowano naprawdę specjalny sen, który miał pozostawić za sobą nie tylko pot na czole i nieprzyjemne uczucie w brzuchu tuż po przebudzeniu, ale także siniaki na przegubach i posmak krwi w ustach.
Wylądowała w Ministerstwie Magii. Nie różniło się to w niczym innym od poprzednich przygód, ale wcześniej trafiła na Departament Tajemnic i swoje stare biuro. Teraz otrzymała bilet w jedną stronę do Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego, czyli miejsca, do którego nie było jej za bardzo spieszno. Owszem, pracował tam Anthony i również Jonathan, ale nie miała ostatnio okazji, żeby wpaść do nich do biura na herbatę i pomęczyć czarodziejów swoimi plotkami i pytaniami odnośnie tego czy jedli już obiad.
Tylko tutaj coś nie pasowało.
Od razu wiedziała, że to sen i z jakiegoś powodu, nawet jeśli zawsze wiedziało się o tym, że mózg wypaczał obrazy rzeczywistości, tak tutaj naprawdę atmosfera przyprawiała ją o gęsią skórę.
Otuliła się ciaśniej cienkim, wrzosowym szlafrokiem i w powoli rosnącej panice rozejrzała się za nim. Za koniem na białym rycerzu. Znaczy, rycerzem. Za kimkolwiek tak naprawdę, byle tylko…
— Kurwa! — syknęła nagle, gdy wpadła na kogoś, przy okazji przechadzania się między biurkami. Odwinęła się momentalnie, uderzając ów ktosia płazem dłoni w szczękę, naprawdę lekko, jeśli miała być szczera. Dopiero po chwili przekonała się, że jej ofiarą był nie kto inny, a sam: Jonathan! Merlinie, powiedz mi, że ty też tutaj naprawdę jesteś. Bo jeśli rozmawiam właśnie z twoim sennym wyobrażeniem i tak naprawdę będę mogła przespać spokojnie resztę nocy to…
Urwała, nasłuchując.
Nic.
Na razie.
Chwyciła ramię czarodzieja, jakby dotyk miał ich utrzymać w jednym miejscu i nie pozwolić się zaskoczyć albo rozdzielić.
— To jest naprawdę cholernie dziwne. Mam wrażenie, że zaraz coś wylezie spod biurka. Jesteśmy normalni, prawda? Czy to może jakaś pieprzona klątwa albo poltergeist, który zadecydował o męczeniu nas na starość. Za przeproszeniem, oczywiście. Jestem gotowa spodziewać się wszystkiego, nawet śmierciotuli, wchodzącej mi przez szparę w oknie.


It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jonathan Selwyn (838), Quintessa Longbottom (864)




Wiadomości w tym wątku
[7 sierpnia 1972] Nie zamykaj oczu — Jonathan i Tessa - przez Quintessa Longbottom - 08.11.2024, 01:37
RE: [7 sierpnia 1972] Nie zamykaj oczu — Jonathan i Tessa - przez Jonathan Selwyn - 12.11.2024, 02:40
RE: [7 sierpnia 1972] Nie zamykaj oczu — Jonathan i Tessa - przez Quintessa Longbottom - 18.12.2024, 00:27
RE: [7 sierpnia 1972] Nie zamykaj oczu — Jonathan i Tessa - przez Jonathan Selwyn - 23.12.2024, 17:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa