Miejscowa Geraldine zdawała się nie być wcale poruszona faktem, że jej kopia zrzuciła ją z siebie bez większego trudu. Bosa stopa zaparła się o podłoże, druga roztrzaskała falującą obecnie grzybnię, a lepki śluz zaczął niespieszną wędrówkę pomiędzy palcami, przez kostkę ku łydce, nieregularną strugą, jakby woda ściekała zapominając o podstawowych prawach grawitacji. Z twarzy znalezionej ofiary zniknął strach, zniknęło przerażenie, zniknęła gra. Był tylko głód, prymitywny, wszechogarniający, tym większy im większa była ekscytacja z nadchodzącej uczty.
Miejscowa Geraldine nic sobie nie robiła z działań Ambroise'a, nawet jeśli rzeczywiście botanik skutecznie powstrzymywał formowanie się kręgu, a nawet zacieki i runy weń wpisane zaczęły jakby zacierać się pod wpływem formowanych przez niego rozpraszających zaklęć. Jej wzrok ani na moment nie odrywał się od Ger, gdy wyskoczył zza niej jej cień.
Edge był pewien, że złapie maszkarę a chwytem naruszy kość. Nie spodziewał się jednak, że gdy już dopadnie ramienia potwora ukrytego w ciele kobiety, ten wywinie się z wprawą wojowniczki, która nie raz musiała umknąć przed zębami ściganej bestii. Mięśnie znalezionej Yaxley zagrały pod ledwie przesłoniętą skórą. Jej ruchy przywodziły na myśl tylko jedną walkirię tego pokroju - Geraldine (ta prawdziwa) niemal mogła przeglądać się, jak w lustrze.
– Jesteś nawet słodki, kiedy się rumienisz – niski pomruk dobył się z gardła, wysmyknął przez rozciągniętą w uśmiechu twarz. – Generalnie jesteś śliczny... – padło kolejne zdanie kierowane do Edga, choć znaleziona kobieta pozostawała czujna na jakikolwiek ruch ze strony obwieszonej bronią Yaxley. A potem jej oczy na moment zalśniły czernią...
Miejscowa Geraldine nic sobie nie robiła z działań Ambroise'a, nawet jeśli rzeczywiście botanik skutecznie powstrzymywał formowanie się kręgu, a nawet zacieki i runy weń wpisane zaczęły jakby zacierać się pod wpływem formowanych przez niego rozpraszających zaklęć. Jej wzrok ani na moment nie odrywał się od Ger, gdy wyskoczył zza niej jej cień.
Edge był pewien, że złapie maszkarę a chwytem naruszy kość. Nie spodziewał się jednak, że gdy już dopadnie ramienia potwora ukrytego w ciele kobiety, ten wywinie się z wprawą wojowniczki, która nie raz musiała umknąć przed zębami ściganej bestii. Mięśnie znalezionej Yaxley zagrały pod ledwie przesłoniętą skórą. Jej ruchy przywodziły na myśl tylko jedną walkirię tego pokroju - Geraldine (ta prawdziwa) niemal mogła przeglądać się, jak w lustrze.
– Jesteś nawet słodki, kiedy się rumienisz – niski pomruk dobył się z gardła, wysmyknął przez rozciągniętą w uśmiechu twarz. – Generalnie jesteś śliczny... – padło kolejne zdanie kierowane do Edga, choć znaleziona kobieta pozostawała czujna na jakikolwiek ruch ze strony obwieszonej bronią Yaxley. A potem jej oczy na moment zalśniły czernią...
Tura trwa do 11.11, godz. 23:59
Wszystkich proszę o dodatkowy rzut 1k100 na końcu posta.
Edge jesteś świadomy tego, że przebywasz w jaskinii, wspomnienia nie dają jednak o sobie zapomnieć. Ze względu na trudne warunki, rzucasz w następnej turze z utrudnieniem (do każdej Akcji oraz bonusowego rzutu dodajesz kość, będę brać pod uwagę gorszy wynik).
Wszystkich proszę o dodatkowy rzut 1k100 na końcu posta.
Edge jesteś świadomy tego, że przebywasz w jaskinii, wspomnienia nie dają jednak o sobie zapomnieć. Ze względu na trudne warunki, rzucasz w następnej turze z utrudnieniem (do każdej Akcji oraz bonusowego rzutu dodajesz kość, będę brać pod uwagę gorszy wynik).
![[Obrazek: ug9gLoR.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=ug9gLoR.png)
Edge