• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony

[ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony
Czarodziej
Każde drzewo, to okruch wieczności.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Magibotanik
Szczupła, wysoka dziewczyna (175 cm) o długich ciemnych włosach i dużych, niebieskich oczach. Na pierwszy rzut oka miła i dobrze wychowana, z nienagannymi manierami i pięknym, przyjemnym uśmiechem.

Roselyn Greengrass
#10
08.11.2024, 23:39  ✶  
- Nie, nie mam - odpowiedziała ostro, ostrzej niż zamierzała. Jednak w jej oczach pojawił się jakiś złośliwy błysk, gdy tak zbliżyła się do niego, by opleść jego przedramię swoimi palcami. Mocno kontrastowało to z jej uśmiechem, przepięknym i słodkim niczym miód, niewinnym jak u anioła. - Mam brata. Starszego brata. I bardzo mu się nie spodobał fakt, że akurat ty jesteś moim... Wybrankiem.
Uniosła nieco głowę w wyzywającym tonie. Nie mówiła mu, że Ambroise miał ogromny problem nie tyle co z nim samym, a z samym nazwiskiem. Nie mówiła mu dlaczego, nie mówiła mu po co i nie zamierzała tłumaczyć, że do tej pory to właśnie Roise zajmował się odpędzaniem niewygodnych i natrętnych kandydatów na męża. Nie musiała - była pewna, że jej brat zadbał o to, by Anthony wiedział co i jak.

Angielskie powietrze owiało jej twarz i wplątało się we włosy, poruszając ciemnymi, brązowymi kosmykami. Błękitne oczy wodziły po okolicy, jakby skanowały otoczenie. Nie chciałaby wpaść na nikogo znajomego, zwłaszcza że Anthony dał się poznać jako ten bardziej wygadany Borgin. Co by się stało, gdyby wpadła na kogoś z pracy? Na pewno już słyszeli, co się stało. Jak by wyjaśniła, co tu się właśnie odczyniało?
- Nie, dziękuję. Wolę, jak jest zimno - odpowiedziała gładko, chociaż było to perfidne kłamstwo. Roselyn była naprawdę szczupła, chuda wręcz, a zimne wieczorne powietrze wcale dobrze na nią nie działało. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka, a ona sama zadrżała, jednak uparcie nie chciała przyjmować od niego marynarki czy kurtki. Albo inaczej: nie poprosiłaby go o nią. Czy gdyby sam jej dał, to by przyjęła? Cóż, może. To zależy.

Gdy załomotał w drzwi, a potem chwycił ją w talii, drgnęła. Nie mogła jednak zaprotestować, bo drzwi w tej samej chwili się otworzyły, a przed nimi stanął znajomy Anthony'ego. Obdarzyła go przyjaznym, nieco zawstydzonym uśmiechem, chociaż w duszy miała ochotę zamordować Borgina za to, że miał tak długi jęzor. Ilu osobom rozpowiedział o tym, że byli razem?
- Jest pan zdecydowanie zbyt miły - powiedziała, poszerzając uśmiech. Nieznacznie zacisnęła palce na materiale koszuli, na plecach Antka. Tak że prawie go szczypnęła w plecy, dając upust swojemu niezadowoleniu. Dopiero gdy usiedli na kanapie, odważyła się zmrużyć oczy. - Ilu osobom zdążyłeś powiedzieć, jak piękna jest twoja przyszła żona?
Roselyn dbała o urodę i skłamałaby, gdyby powiedziała, że to nie połechtało jej ego. Ale próżność to jedno, a cała ta sytuacja to drugie. Westchnęła cicho, przenosząc wzrok na gabloty. Lubiła świecidełka, chociaż nie nosiła ich zbyt często. Jej praca nie pozwalała na to, by nosiła kolczyki, łańcuszki czy pierścionki. Wszystko musiała zdejmować w szatni, a potem zwyczajnie zapominała zakładać z powrotem. Dlatego dość szybko z tego zrezygnowała. Uważnie jednak obserwowała wymianę zdań pomiędzy Patrikiem a Antkiem. Wodziła wzrokiem od jednego do drugiego, a gdy ten pierwszy nazwał go wariatem, uniosła brew. Co on znowu wymyślił? Zaczynała się obawiać: myślała, że to będzie prosty układ, w którym oboje będą czuli się niekomfortowo, a tymczasem Borgin zdawał się doskonale bawić. A skoro tak...
- Oczywiście, że tak! - zaszczebiotała z entuzjazmem, wyciągając dłoń w stronę Anthony'ego. Można mu było zarzucić naprawdę wiele, lecz ten gagatek miał doskonały gust. Z nieudawanym podziwem spojrzała na pierścionek, pyszniący się na jej palcu serdecznym. - Ale musisz wiedzieć, że skoro masz mnie chronić... To trudne zadanie przed tobą.
Jej słodki szczebiot przeszedł niemalże w syk, gdy nachyliła się nad nim, gdy tak klęczał na jednym kolanie. Syknięcie było przeznaczone wyłącznie dla jego ucha, które najpierw owiała ciepłym oddechem, a potem zniżyła się, by musnąć jego policzek ustami. Zupełnie jakby podpisał cyrograf. Nie wątpiła, że w tym układzie to właśnie Antek miał przejebane, nie ona. Mógł być Borginem i mieć wielu wrogów, ale to ona była tą bardziej niepokorną z rodzeństwa Greengrass. A warto było wspomnieć, że jej brat nie miał żadnych oporów przed tym, by obić mordę komuś, kto krzywo się na niego spojrzał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (5390), Roselyn Greengrass (2756)




Wiadomości w tym wątku
[ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 09.06.2024, 22:50
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 21.06.2024, 20:49
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 07.07.2024, 14:29
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 17.07.2024, 21:50
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 21.07.2024, 22:05
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 11.08.2024, 21:04
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 25.08.2024, 21:32
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 03.09.2024, 17:24
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 26.10.2024, 22:41
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 08.11.2024, 23:39
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 15.12.2024, 22:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa