09.11.2024, 11:40 ✶
To był tylko sen.
To przerażało Icarusa. Dlaczego miałby być z Moną tylko we śnie? Czemu nie mógł w realnym świecie wziąć jej za rękę, powiedzieć jej, jak bardzo ją kochał, jak mimo lat o niej nie zapomniał. Co w tym gigantycznym uniwersum go blokowało? Dopiero przez pryzmat snu widział to wyraźnie. I czuł nienasycenie. Sen nie wystarczył, był przecież jedynie wytworem umysłu, krzywym odbiciem rzeczywistości.
Icarus ścisnął dłoń Mony, która wciąż trzymała jego rękę. Ten gest był tak ciepły, a jednak w jakiś sposób niepełny. To właśnie dlatego, że nie był rzeczywisty.
– Mo, nie chcę być z tobą tylko we śnie. Chciałbym zasypiać i budzić się obok ciebie, móc przeżywać z tobą każdy dzień. Sen... jest piękny, to prawda, ale tylko zwiększa tęsknotę w moim sercu, bo tam myślę, że nigdy nie byś mnie już nie zechciała. Ale... – przerwał na chwilę. – Musimy się odnaleźć tam, w prawdziwym życiu. Nie chcę już więcej tkwić w iluzji ani też w cieniu, który rzuca na mnie moja rodzina. Bo wiem, że dla ciebie nigdy się nie liczyło, że jestem bękartem. A choć ten cień, który rzuca osoba niegdyś dla mnie najważniejsza stara się mnie zatrzymać, nie spocznę, dopóki nie będę mógł znów oglądać cię szczęśliwą.
Te słowa pozbawiły go tchu i sprawiły, że w jego oczach pojawiły się łzy. To nie były zdania, które by się odważył wypowiedzieć w prawdziwym świecie. Ale sen służył temu, by uzmysłowić sobie pewne rzeczy, prawda? Na przykład to, że nie mógł się poddawać. I tym, na czym mu najbardziej zależało było szczęście Mony.
– Nie możemy tkwić w iluzji, Mo. Musimy... – spojrzał na jeziorko. Zbliżył się o krok do jego brzegu. – Dokonać skoku wiary. Zaufać, że jak się obudzimy, będziemy wiedzieli, co robić. Czy skoczysz razem ze mną?
To przerażało Icarusa. Dlaczego miałby być z Moną tylko we śnie? Czemu nie mógł w realnym świecie wziąć jej za rękę, powiedzieć jej, jak bardzo ją kochał, jak mimo lat o niej nie zapomniał. Co w tym gigantycznym uniwersum go blokowało? Dopiero przez pryzmat snu widział to wyraźnie. I czuł nienasycenie. Sen nie wystarczył, był przecież jedynie wytworem umysłu, krzywym odbiciem rzeczywistości.
Icarus ścisnął dłoń Mony, która wciąż trzymała jego rękę. Ten gest był tak ciepły, a jednak w jakiś sposób niepełny. To właśnie dlatego, że nie był rzeczywisty.
– Mo, nie chcę być z tobą tylko we śnie. Chciałbym zasypiać i budzić się obok ciebie, móc przeżywać z tobą każdy dzień. Sen... jest piękny, to prawda, ale tylko zwiększa tęsknotę w moim sercu, bo tam myślę, że nigdy nie byś mnie już nie zechciała. Ale... – przerwał na chwilę. – Musimy się odnaleźć tam, w prawdziwym życiu. Nie chcę już więcej tkwić w iluzji ani też w cieniu, który rzuca na mnie moja rodzina. Bo wiem, że dla ciebie nigdy się nie liczyło, że jestem bękartem. A choć ten cień, który rzuca osoba niegdyś dla mnie najważniejsza stara się mnie zatrzymać, nie spocznę, dopóki nie będę mógł znów oglądać cię szczęśliwą.
Te słowa pozbawiły go tchu i sprawiły, że w jego oczach pojawiły się łzy. To nie były zdania, które by się odważył wypowiedzieć w prawdziwym świecie. Ale sen służył temu, by uzmysłowić sobie pewne rzeczy, prawda? Na przykład to, że nie mógł się poddawać. I tym, na czym mu najbardziej zależało było szczęście Mony.
– Nie możemy tkwić w iluzji, Mo. Musimy... – spojrzał na jeziorko. Zbliżył się o krok do jego brzegu. – Dokonać skoku wiary. Zaufać, że jak się obudzimy, będziemy wiedzieli, co robić. Czy skoczysz razem ze mną?