22.01.2023, 20:45 ✶
Nigdy nie lękał się duchów; wychowany przez matkę, która miewała wizję o tych, którzy nie należeli już do świata materialnego, uważał istnienie życia po śmierci za coś naturalnego. Poza tym, inne duchy zamieszkujące zamkowe mury sprawiały wrażenie przyjaznych (a przynajmniej znamienita większość z nich) – wkrótce przyzwyczaił się do ich bezustannej obecności, traktując ich na równi z nauczycielami; poważnymi sylwetkami, z którymi wymieniał pozdrowienia przemierzając korytarze. Duch tej dziewczyny miał w sobie coś niepokojącego, coś, czego Perseus nie był w stanie opisać słowami. Była ich rówieśniczką, kiedy w sposób nagły pożegnała się z życiem – to z kolei budziło w nim niezdrową ciekawość. Czyżby pośród szkolnych murów ukrywał się morderca?
Ekscytacja rozlała się wewnątrz młodszego Blacka; chciał podzielić się swymi przemyśleniami z Elliottem, jednak w porę umilkł, uznając za zbyt nierozsądnym i nietaktownym (czasem zdarzało mu się zachować powagę). Nie mógł natomiast w pełni zapanować nad potrzebą zwrócenia na siebie uwagi, dlatego też jego mały palec otarł się o dłoń przyjaciela, a następnie - przez chwilę zamykającą się w kilku mgnieniach oczu - zaplótł swe paliczki o jego. Prędko cofnął dłoń, czując, że płoną mu policzki.
— Ej! — syknął, ciskając w Elliotta iskrą wrogiego spojrzenia, choć próżno było doszukiwać się w nim rzeczywistego gniewu — Jeszcze słowo i przysięgam, że sprawię, że następnym razem to ty będziesz jęczał, gdy...
Och. OCH. Umilkł gwałtownie, zdając sobie sprawę z dwuznaczności swych słów. Skierował więc wzrok w najbardziej neutralne miejsce, jakim były czubki wypastowanych butów. Czy jego kompan zauważył? Miał szczerą nadzieję, że tak się nie stało; w ostatnim czasie wyczuwał coraz większe napięcie w towarzystwie Malfoya. Nie potrafił wyjaśnić źródła owego poczucia, lecz męczył się z nim okrutnie, gdy kolejny raz ciało drżało w obecności przyjaciela, zaś spojrzenie machinalnie spoczywało na jego wargach, gdy mówił.
Nie umiał jednak na niego nie patrzeć - za bardzo go przyciągał - dlatego też po chwili wrócił do badania jego profilu. Wtedy też Elliott odwrócił się do niego i mrugnął porozumiewawczo, a on odpowiedział mu uśmiechem. Czegokolwiek nie planował przyjaciel, zamierzał podjąć jego grę; wszakże poszedłby za nim wszędzie. Na moment wstrzymał oddech, próbując się nie roześmiać, nie spodziewał się bowiem, że Malfoy zacznie komplementować ducha, w dodatku takiego jak... jak... Marta.
— Och, naprawdę tak uważasz? — ukryła na moment twarz w dłoniach; najwidoczniej nie nawykła do komplementów i nie wiedziała jak się zachować w takiej sytuacji, a Perseusowi zrobiło się jej niezwykle żal. — Nie zamierzasz ze mnie kpić, jak ta okropna Olivia Hornby?
— Nie śmiałby — wtrącił za przyjaciela, ciągnąc dalej farsę, którą ten zaczął — Uwierz mi, jesteś pierwszą dziewczyną, której Elliott to mówi.
— Och, Elliocie, jesteś pierwszym chłopcem, który mi to powiedział — zachichotała, przysuwając się do Malfoya. Półprzezroczyste palce rozpoczęły wędrówkę wzdłuż szmaragdowego krawatu Ślizgona, podczas gdy jej twarz znalazła się blisko twarzy nastolatka. Usta Percy'ego zacisnęły się w wąską kreskę, gdy próbował się nie roześmiać. Przyglądał się tej osobliwej scence przez chwilę, zanim postanowił ruszyć przyjacielowi z odsieczą. Skoro Elliott mógł do tej pory naśmiewać się z tego, jak na pierwszym roku spadł z miotły, dlaczego miałby się nie mścić? Och, z pewnością nie zapomni mu randki z Jęczącą Martą. Będzie nawiązywał do niej w najmniej spodziewanym momencie.
— Możesz nam powiedzieć, Marto, w jaki sposób taka piękność została wydarta światu? — z jakiegoś powodu skręcało go z zażenowana, gdy wypowiadał te słowa, jednak jego twarz pozostała niewzruszona. Ciekawość wydawała się silniejsza niż wszystkie inne emocje.
— Ach, tak... — z niekrytym żalem odsunęła się od Elliotta — Schowałam się tutaj, bo Olivia Horbny znów naśmiewała się z moich okularów. Chciałam sobie popłakać w spokoju, ale kiedy wyszłam... kiedy wyszłam z kabiny... Zobaczyłam parę czerwonych ślepi. A potem nie było już niczego.
— Para czerwonych ślepi? — powtórzył w zamyśleniu, rozglądając się po łazience — Gdzie dokładnie?
Ekscytacja rozlała się wewnątrz młodszego Blacka; chciał podzielić się swymi przemyśleniami z Elliottem, jednak w porę umilkł, uznając za zbyt nierozsądnym i nietaktownym (czasem zdarzało mu się zachować powagę). Nie mógł natomiast w pełni zapanować nad potrzebą zwrócenia na siebie uwagi, dlatego też jego mały palec otarł się o dłoń przyjaciela, a następnie - przez chwilę zamykającą się w kilku mgnieniach oczu - zaplótł swe paliczki o jego. Prędko cofnął dłoń, czując, że płoną mu policzki.
— Ej! — syknął, ciskając w Elliotta iskrą wrogiego spojrzenia, choć próżno było doszukiwać się w nim rzeczywistego gniewu — Jeszcze słowo i przysięgam, że sprawię, że następnym razem to ty będziesz jęczał, gdy...
Och. OCH. Umilkł gwałtownie, zdając sobie sprawę z dwuznaczności swych słów. Skierował więc wzrok w najbardziej neutralne miejsce, jakim były czubki wypastowanych butów. Czy jego kompan zauważył? Miał szczerą nadzieję, że tak się nie stało; w ostatnim czasie wyczuwał coraz większe napięcie w towarzystwie Malfoya. Nie potrafił wyjaśnić źródła owego poczucia, lecz męczył się z nim okrutnie, gdy kolejny raz ciało drżało w obecności przyjaciela, zaś spojrzenie machinalnie spoczywało na jego wargach, gdy mówił.
Nie umiał jednak na niego nie patrzeć - za bardzo go przyciągał - dlatego też po chwili wrócił do badania jego profilu. Wtedy też Elliott odwrócił się do niego i mrugnął porozumiewawczo, a on odpowiedział mu uśmiechem. Czegokolwiek nie planował przyjaciel, zamierzał podjąć jego grę; wszakże poszedłby za nim wszędzie. Na moment wstrzymał oddech, próbując się nie roześmiać, nie spodziewał się bowiem, że Malfoy zacznie komplementować ducha, w dodatku takiego jak... jak... Marta.
— Och, naprawdę tak uważasz? — ukryła na moment twarz w dłoniach; najwidoczniej nie nawykła do komplementów i nie wiedziała jak się zachować w takiej sytuacji, a Perseusowi zrobiło się jej niezwykle żal. — Nie zamierzasz ze mnie kpić, jak ta okropna Olivia Hornby?
— Nie śmiałby — wtrącił za przyjaciela, ciągnąc dalej farsę, którą ten zaczął — Uwierz mi, jesteś pierwszą dziewczyną, której Elliott to mówi.
— Och, Elliocie, jesteś pierwszym chłopcem, który mi to powiedział — zachichotała, przysuwając się do Malfoya. Półprzezroczyste palce rozpoczęły wędrówkę wzdłuż szmaragdowego krawatu Ślizgona, podczas gdy jej twarz znalazła się blisko twarzy nastolatka. Usta Percy'ego zacisnęły się w wąską kreskę, gdy próbował się nie roześmiać. Przyglądał się tej osobliwej scence przez chwilę, zanim postanowił ruszyć przyjacielowi z odsieczą. Skoro Elliott mógł do tej pory naśmiewać się z tego, jak na pierwszym roku spadł z miotły, dlaczego miałby się nie mścić? Och, z pewnością nie zapomni mu randki z Jęczącą Martą. Będzie nawiązywał do niej w najmniej spodziewanym momencie.
— Możesz nam powiedzieć, Marto, w jaki sposób taka piękność została wydarta światu? — z jakiegoś powodu skręcało go z zażenowana, gdy wypowiadał te słowa, jednak jego twarz pozostała niewzruszona. Ciekawość wydawała się silniejsza niż wszystkie inne emocje.
— Ach, tak... — z niekrytym żalem odsunęła się od Elliotta — Schowałam się tutaj, bo Olivia Horbny znów naśmiewała się z moich okularów. Chciałam sobie popłakać w spokoju, ale kiedy wyszłam... kiedy wyszłam z kabiny... Zobaczyłam parę czerwonych ślepi. A potem nie było już niczego.
— Para czerwonych ślepi? — powtórzył w zamyśleniu, rozglądając się po łazience — Gdzie dokładnie?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory